Dwie książki rozmów z pisarzami


Wywiad i roz-mowa

Paweł Dudziak



Przy lekturze każdego kolejnego zbioru wywiadów zawsze zadaję sobie pytanie, po co wydaje się takie książki. Forma ta niewątpliwie ustępuje wywiadom-rzekom, dającym poczucie wyczerpania tematu i dogłębnego zanalizowania autora. Może więc należy przyjąć trochę prowokującą tezę, że bohaterem tych zbiorów nie są jedynie pisarze, ale przede wszystkim ci, którzy owe rozmowy przeprowadzają. 



Taka przynajmniej refleksja nasuwa się po lekturze dwóch, wydanych niemal jednocześnie, a bardzo różnych tomów rozmów z pisarzami: „Historii literatury polskiej w rozmowach” Stanisława Beresia oraz „Wolności i współczucia” Piotra Szewca. Chociaż w obu pojawiają się znakomite nazwiska, chociaż oba mają w tytułach „rozmowę”, to jednak jeden z nich jest książką porywającą i arcyciekawą (Bereś), a drugi szarą i nudną (Szewc). Tym, co je różni, jest właściwie tylko osoba „redaktora”.

*

„Wolność i współczucie” to wywiady przeprowadzane przez dziennikarza ukrywającego swoją indywidualność tak szczelnie, jak to tylko możliwe, jakby bojącego się artystów, z którymi próbuje rozmawiać. Nie zadaje im właściwie pytań, a tylko stwierdza rzeczy oczywiste i najczęściej mało zajmujące, „zmuszając” tym samym swoich (nie waham się powiedzieć:) znakomitych (waham się powiedzieć:) rozmówców do banalnych, suchych i przydługich wypowiedzi – w istocie monologów. 
Niektóre z wywiadów są wprost trudne do przebrnięcia, w kilku pisarze nieco się wyłamują z odrętwiałej konwencji narzuconej przez Szewca (np. Michał Głowiński). Ciekawe jest obserwować, jak postawa „pytającego” wpływa na „udzielających odpowiedzi”: usztywnia ich, usztucznia, „prowokuje” zachowania oficjalne, gdzie każde wypowiadane zdanie brzmi jak odczytywane z kartki. Irytujące jest obserwować, jak dziennikarz marnuje znakomite okazje, które nie każdemu w końcu się trafiają. 
W którymś momencie Michał Głowiński stwierdza: „W naszej rozmowie, drogi Piotrze, wątki osobiste są czymś całkiem naturalnym” – są to wszakże wątki bardziej biograficzne niż osobiste (i naturalne) w sensie bliskości dwu osób przeżywających wspólnie intelektualną przygodę. 

*

Rozmowy Beresia to prawdziwe roz-mowy. On doskonale rozumie, co to znaczy prowadzić dialog (a nie jak Szewc – umożliwiać monolog); że do dobrego wywiadu potrzebne są dwie osobowości usiłujące się porozumieć, ale bez zbytnich ustępstw i kompromisów. Bereś zasiada do wywiadów ze swoimi własnymi, bardzo niezależnymi interpretacjami, częstokroć ryzykownymi, a trafnymi – prawie zawsze innymi niż autorskie. Właściwie nie zadaje pytań – są to raczej drobne, dobrze czytelne, odważne, a często nawet irytujące prowokacje. Reakcje pisarzy są nieprzewidywalne do tego stopnia, że czytelnik nie może być pewien, czy za chwilę nie wybuchnie jakaś awantura – która notabene kilkakrotnie wisi w powietrzu. 
Roz-mowa to mówienie w rozdzielnych kierunkach o tym samym przedmiocie – nie może tu być żadnych gwarancji na zgodę, a nawet na zrozumienie (kontr)partnera roz-mowy. Postawa Beresia jest odrobinę gombrowiczowska – niekiedy pozer, świetny interpretator, a jeszcze lepszy prowokator, panuje nad rozmówcami niepodzielnie (chociaż autorskie korekty autoryzacyjne i tak odjęły mu z pewnością w tym względzie niemało). Każdym pytaniem, a zaczyna zazwyczaj delikatnie i uniżenie, dąży/drąży do jakiegoś celu, do jakiejś kłopotliwej dla obu rozmówców sytuacji, z której nie wiadomo, jak się wydostać. Te właśnie momenty ceni najbardziej: kiedy pisarz, obyty bądź co bądź z wywiadami, sprawny językowo i intelektualnie, staje przed niewiadomym, kiedy sam nie jest pewien, co odpowiedzieć świetnie przygotowanemu do roz-mowy (to zdecydowanie lepsze tutaj słowo niż wywiad) „redaktorowi”, gotowemu chwycić go za każde nieprzemyślane słówko. 
Bereś prowadzi małe wojny, a zatem oprócz pracy materiałowej, jaką musiał wykonać, był też zmuszony układać za każdym razem inny, precyzyjny plan „natarcia”, strategię, pozwalającą mu dotrzeć, gdzie jeszcze nikt nie dotarł. Strategia ta jest dla niego równie ważna, co merytoryczność. Bo też nie interesują go zwierzenia, będące autocytatami z innych wywiadów – do czego pisarze mają wyraźną skłonność (Bereś zresztą często ubiega ich w tymże cytowaniu). Dla niego najistotniejsze wydaje się napięcie, jakie udaje mu się wytworzyć pomiędzy sobą a pisarzem. Najważniejsze jest pomiędzy, a więc to, co nieoczywiste, czego żaden z rozmówców dotąd nie wiedział, co nie było powołane dotąd przez słowo do istnienia, a co możliwe stało się dopiero przy tym konkretnym spotkaniu. „Historia literatury” to gombrowiczowski teatr, rozpisany na role.
Próbka reakcji zachodzących z Beresiem: 
Bereś: „Pan mi się wymyka, a ja naprawdę chciałbym się dowiedzieć, jakie są granice pacyfizmu?”; Różewicz: „Zadaje mi pan trudne pytania, na które nie ma odpowiedzi”. 
Skrzyposzek: „Opowiem panu w paru zdaniach, o czym jest »Mojra«...”; Bereś: „A nie woli pan, żebym to ja panu opowiedział?”; Skrzyposzek: „Tak, niech pan opowie (...) Opowiedział pan to w taki sposób, że prawdopodobnie każda kucharka, sprzątaczka i ekspedientka łatwo by pana zrozumiała. Spróbuję więc opowiedzieć »Mojrę« w języku bardziej wysublimowanym”. 
Stasiuk: „Śmierć to jest też miłość istoty... Oj, nie chce mi się o tym gadać...”; Bereś: „Ależ pogadajmy! Piwa i papierosów nam jeszcze starczy. (...)”; Stasiuk: „O czym ty gadasz?”; Bereś: „Próbuję gadać za ciebie, bo zamilkłeś”. 
Bereś: „Olu, udzielałaś w życiu wielu wywiadów, a my rozmawiamy już trzeci raz. Dlaczego nam się tak trudno rozmawia”; Tokarczuk: „Może masz zupełnie inną wizję pisania niż ja”. 
Za podsumowanie zaś niech posłuży wymiana zdań z Kazimierzem Brandysem:
Brandys: „Może już skończymy tę rozmowę, bo mocno mnie pan wymęczył. Być może to mi się, według pana, należało?”; Bereś: „Rozumiem, że potrąciłem parę bolesnych strun. Nie w tym celu, żeby zabolało. Nawet nie wiem, w którym momencie powinien był mi się włączyć czerwony sygnalizator”.

*

Ta moja interpretacja/analiza Stanisława Beresia jest być może ryzykowna, możliwe że jemu samemu wydałaby się fałszywa („To jest ewidentna projekcja” – cytując Świetlickiego). Ale też jest to kolejny etap roz-mowy – tym razem czytelnika z Interpretatorem, a może lepiej powiedzieć: interpretatora z Interpretatorem. A roz-mowa to żywioł Beresia, z którego sam niechętnie by pewnie zrezygnował. Jeśli jest prawdziwa, to raz roz-poczęta, nie powinna mieć końca: „Pan mnie słucha, prawda? Bo wie pan, ja mogę się już komunikować, jak mam jednego słuchacza, chociaż wolę ze dwóch albo trzech. Koledzy mówią, że dopiero ta trzecia osoba, co patrzy na nas dwóch »z zewnątrz«, stwarza nam audytorium – pozwala na taką sytuację, w której możemy się wzajemnie komunikować i jednocześnie trochę bawić komunikacją i językiem. Ale może akurat nie przepada pan za poetyckim czy też językowym fiku-miku?” (Sommer).

Stanisław Bereś „Historia literatury w rozmowach. XX – XXI wiek”, Warszawa 2002, Wydawnictwo W.A.B., s. 592.
Piotr Szewc „Wolność i współczucie. Rozmowy z pisarzami”, Kraków 2002, Wydawnictwo Literackie, s. 216.



Piotr Szewc przeprowadza wywiady ze: Stanisławem Barańczakiem, Michałem Głowińskim, Julią Hartwig, Pawłem Hertzem, Urszulą Kozioł, Zygmuntem Kubiakiem, Jackiem Łukasiewiczem, Ryszardem Matuszewskim, Wiesławem Myśliwskim, Markiem Nowakowskim,
Kazimierzem Orłosiem, Jarosławem Markiem Rymkiewiczem, Adrianną Szymańską. Wywiady są w większości przedrukiem z łamów „Nowych Książek” oraz „Plusa i minusa”
(dodatku Rzeczpospolitej).


Stanisław Bereś roz-mawia z: Czesławem Miłoszem, Kazimierzem Brandysem, Tadeuszem Różewiczem, Stanisławem Lemem, Ryszardem Kapuścińskim, Władysławem Terleckim, Wilhelmem Dichterem, Henrykiem Grynbergiem, Chistianem Skrzyposzkiem, Adamem Zagajewskim, Piotrem Sommerem, Tomaszem Jastrunem, Anną Bolecką, Mariuszem Wilkiem, Zbigniewem Kruszyńskim, Agatą Tuszyńską, Andrzejem Sosnowskim, Andrzejem Stasiukiem, Marcinem Świetlickim, Piotrem Siemionem, Olgą Tokarczuk, Manuelą Gretkowską, Jackiem Baczakiem. Książka jest rozszerzonym zapisem roz-mów przeprowadzanych w Telewizyjnych Wiadomościach Literackich.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 35 (2773), 1 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl