O wszystkim


Felietonowe pojmowanie dziejów

ANDRZEJ DOBOSZ



Słownik „100 postaci, które tworzyły historię Polski”, tom dużego formatu, 480 stron, dobry papier i druk, indeksy, sztywna okładka, umiarkowana cena 35,90 zł, wyd. Świat Książki – Bertelsmann Media. Autorzy: dwaj profesorowie historii – Andrzej Szwarc i Paweł Wieczorkiewicz, i jeden doktor – Marek Urbański. Postacie uszeregowano nie według rzeczywistych lub domniemanych zasług, lecz w kolejności daty urodzin, od roku 935 do 1943.
W okresie od roku 1945 historię naszą – według autorów słownika – ukształtowało 11 osób. Stalin, Bierut, Gomułka, Wanda Wasilewska, Breżniew, Moczar, Gierek, Jaruzelski, Gorbaczow, z drugiej zaś strony Stefan kardynał Wyszyński i Lech Wałęsa.
Tak więc autor tej grupy haseł, profesor Wieczorkiewicz, wykazuje zainteresowanie, a nawet fascynację głównie przedstawicielami nagiej siły przy znacznej niewrażliwości na oddziaływanie wartości duchowych. W tej perspektywie dotychczasowe rezultaty zmagań okresu 1945-89 są trudne do zrozumienia. Jeśli 13 grudnia był wprawdzie wymuszoną, ale jednak suwerenną decyzją Jaruzelskiego, to już roku ’89 nie da się wytłumaczyć bez przypomnienia ofiary ks. Jerzego Popiełuszki. To, co się działo w kraju po jego zamordowaniu, musiało w końcu uświadomić generałowi i jego ludziom, że na tej drodze nie utrwalą swej władzy. A to, że w roku ’89 nikt nie miał ochoty, by ich wieszać, wynikało z poważnego przejęcia się przesłaniem księdza.
Dopiero opowieść o jednopiętrowym domu w Maisons-Laffitte przeciwstawiona Rakowieckiej 2 Bieruta i Moczara oddawałaby prawdę o historii Polski.
Autorzy we wstępie tłumaczą się, że przedstawiają felietony: „felietoniście... przysługuje niczym nie ograniczone prawo do opinii skrajnie osobistych, przejaskrawień i arbitralnych sądów”. Tłumaczą się też z największej osobliwości swego dzieła: pominięcia Jana Pawła II. „Ponieważ dzieła swego jeszcze nie zakończył, na jego oceny jeszcze przyjdzie czas”. To prawda i wielkie szczęście, że dzieło nie jest zakończone, ale bez opisania tego, co już zaważyło na polskiej historii, jej słownik staje się absurdalny. 
Profesor Wieczorkiewicz wypowiada tyle celnych opinii o Bierucie, Gomułce, Wasilewskiej, Gierku i Jaruzelskim, a na marginesie i o innych towarzyszach, że powinien raczej wydać słownik komunistów. Ale i w tym wypadku miałbym wątpliwości. Oto nieoczekiwanie na główną postać w polskiej historii wyrasta Mieczysław Moczar, jedyny, któremu poświęcono osiem stron – wobec sześciu dla Józefa Piłsudskiego i pięciu dla kardynała Wyszyńskiego. Jest wprawdzie określony jako „agent wywiadu sowieckiego, kat Armii Krajowej”, ale „za jego sprawą, co dla historyka nie może być obojętne, zainicjowano i przyspieszono proces częściowego odkłamywania najnowszych dziejów Polski”. Tak, tyle że częściowemu odkłamywaniu towarzyszyło dalsze zakłamywanie. „Za pomocą zręcznych zabiegów socjotechnicznych (bezpośrednie rozmowy, kontakty prywatne, partyzanckie biwaki, ale i polityka paszportowa i kulturalna) jął skupiać wokół siebie naukowców, artystów.” We wczesnych latach 60. zaproszono członków Związku Literatów Polskich – uczestników walki zbrojnej na wycieczkę po Kielecczyźnie. Na pierwszym biwaku ze smażeniem kiełbasek i piciem hojnie szafowanego samogonu, jeden z uczestników oddalił się od ogniska. „Kolega Lipski, jeśli się nie mylę – rozpoczął swój monolog podążający za nim Moczar. – Spójrzcie na ten dąb, kolego. Gdybyśmy się obaj wzięli za ręce, to i tak go nie obejmiemy. Stoi on na tej ziemi już od stuleci i pozostanie, gdy już nas nie będzie”.
„Panie Generale – skwitował Jan Józef owe refleksje – podczas rewizji pańscy ludzie zabrali mi adresowane do mnie listy Witolda Gombrowicza i Jerzego Stempowskiego...”.
„A cóż pan tutaj do mnie z takimi sprawami – przerwał rozeźlony M. – Proszę się zwrócić do odpowiedniego urzędu”. Na tym rozmowa się zakończyła.
Przypomnijmy nazwiska pozyskanych przez Moczara artystów: Stanisław Ryszard Dobrowolski, Ireneusz Kanicki, Bohdan Poręba, Wojciech Żukrowski. Naukowcy, profesorowie i docenci mianowani: Marian Dobrosielski, Wiesław Iskra, Jan Zygmunt Jakubowski, Alicja Kuczyńska – teorie estetyczne, Janusz Kuczyński, Wiesław Mysłek, Wojciech Pomykało, Janusz Rohoziński, Tadeusz Walichnowski. Wystarczy.





 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 35 (2773), 1 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl