Mieszaniny


Golem

Jan Błoński





Golema stworzył – wedle legendy – Rabbi Juda Loeb ben Bezalel, zwany przez uczniów Maharalem, później zaś też Dostojnym Rabbim Loew. Maharal był teologiem i kabalistą, odznaczał się także wielkim otwarciem na świat nieżydowski. Czytał Kopernika, którego nie odrzucał a limine, i dzięki swemu uczniowi Gansowi orientował się w postępach astronomii (Gans przyjaźnił się później z Keplerem). Ale rzecz jasna – umiejętności magiczne i alchemiczne też nie mogły mu być obce... Maharal był też uczestnikiem spotkania z cesarzem Rudolfem II na Hradczanach, które pozostało długo w pamięci i legendzie żydowskiej. Polaka Maharal też powinien interesować, bo wkrótce po tym spotkaniu wyjechał do Poznania, gdzie był rabinem czas jakiś. W Krakowie zaś wydrukował dwie z dwunastu rozpraw, które zaczął ogłaszać w sześćdziesiątym szóstym roku życia. Dożył zaś – w pełni sił umysłowych – 96 lat. Ostatnich nie publikował, może dlatego (domyśla się jego biograf Neher), że dotarły do niego pisma Izaaka Lurii z Izraela, które były przełomem w studiach kabalistycznych... Zapewne chciał się do nich ustosunkować.
Myśl Maharala – powiada Neher – stanowi pasjonujące świadectwo spotkania teologii kabalistycznej z problemami, a bardziej jeszcze klimatem intelektualnym... renesansowego humanizmu. O tym spotkaniu mówi też legenda Golema, symetryczna do faustycznej: tam dążący do wiedzy człowiek wymyka się Bogu i zaprzedaje szatanowi; tutaj zaś Golem powołany przez mędrca do życia, wymyka mu się i aby nie zniszczyć świata, musi zostać porażony, pozbawiony życia.
Neher ciekawie przedstawia, czemu Faust, który przecież żył naprawdę, odwiedził nawet Kraków! – predestynowany był do wejścia w mit, którego ostatnim wielkim rozwinięciem był „Doktor Faustus” Tomasza Manna.
Bóg – mniemał prawdopodobnie Maharal – jest Bytem, co sam siebie powściąga i ogranicza; Jego stosunek do człowieka opiera się na zakładzie, tzn. na przekonaniu, że dając człowiekowi wolność, Bóg zakłada, że człowiek jej nie nadużyje. Frapujące jest w tym miejscu przywołanie Norberta Wienera, który w swoim „God and Golem Inc.” naszkicował to teologiczne rozwiązanie oparte na teorii gier...
Bo też, jak widać – od Fausta do Golema jest tylko jeden krok... Ale jaki śliski!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 35 (2773), 1 września 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl