Przegląd zagraniczny

Czy UPA należała do koalicji antyhitlerowskiej?


Projekt ustawy „O przywróceniu sprawiedliwości historycznej wobec bojowników o wolność i niepodległość państwa ukraińskiego” został zaaprobowany przez Radę Ministrów Ukrainy. Jak poinformował 16 lipca rosyjski dziennik NIEZAWISIMAJA GAZIETA, projekt przewiduje uznanie działalności OUN-UPA za walkę o niezawisłość Ukrainy. Według autorów ustawy Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia w okresie od września 1939 r. do połowy lat 50. były „ruchem oporu, który stawiał sobie za cel utworzenie państwa ukraińskiego”. Znamienne jest to, że tekst projektu nie został jeszcze opublikowany, a już wywołał żywe reakcje rosyjskiej prasy i MSZ Rosji, które wystąpiło z oficjalnym protestem.
Dokument został opracowany przez powołaną w 1997 r. przez prezydenta grupę roboczą pod kierownictwem wicedyrektora Instytutu Historii Ukraińskiej Akademii Nauk Stanisława Kulczickiego. Przyspieszenie prac nad ustawą związane jest ze zbliżającą się 60. rocznicą powstania UPA. Warto na marginesie dodać, że działające w obwodzie lwowskim organizacje nacjonalistyczne, nie czekając na przyjęcie ustawy, już zwróciły się do prezydenta, parlamentu i rządu Ukrainy z wnioskiem o przyznanie wszystkim członkom OUN-UPA statusu weteranów wojennych, a przywódcom tych organizacji (m.in. Stepanowi Banderze) tytułów Bohatera Ukrainy.
Temat nadania uprawnień kombatanckich byłym działaczom OUN i żołnierzom UPA nie jest na Ukrainie nowy. Dziesięć lat temu z okazji 50. rocznicy powstania UPA żołnierze tej formacji, popierani przez ludność zachodnich obwodów, zażądali dla siebie takich samych ulg i przywilejów, jakimi cieszyli się weterani wojny ojczyźnianej – czyli żołnierze Armii Radzieckiej i „oficjalni” radzieccy partyzanci.
Oleg Sinielnikow, autor publikacji w „NG”, zwraca uwagę na aktualny „moment polityczny” sprawy rehabilitacji UPA. Przypomina, że premier Anatolij Kinach (jego nazwisko zdobiło szczyt listy wyborczej proprezydenckiego bloku „Za Jednu Ukrainu”) w niedawnej kampanii wyborczej do parlamentu zapewniał, że już wkrótce do niej dojdzie. Inny wpływowy polityk ukraiński, szef Administracji Prezydenta Wiktor Medwedczuk (jego ojciec, jak pisze gazeta, był członkiem OUN) też deklarował się jako zwolennik takiego kroku. Niewykluczone, że wywołujący liczne kontrowersje temat wypłynie podczas kampanii prezydenckiej, która faktycznie już się na Ukrainie rozpoczęła. Linie podziału w ukraińskim społeczeństwie zaznaczyła w emocjonalnej wzmiance o projekcie ustawy Ludmiła Diemidowa („NG”, 15 lipca): „Można się spodziewać, że decyzja Rady Ministrów wywoła w kraju spory rezonans, może nawet dojść do zaostrzenia sytuacji politycznej – komuniści i organizacje weteranów na pewno ostro sprzeciwią się postanowieniom ustawy, natomiast nacjonaliści przyjmą je z zachwytem”. 
Ustawa – niezależnie od tego, czy zostanie przyjęta przez Radę Najwyższą – wywoła zapewne rezonans nie tylko na Ukrainie. Wiele zależy od tego, jak zinterpretowany zostanie zapis o „przywróceniu sprawiedliwości”: czy UPA zostanie uznana, jak chcą autorzy projektu, za członka koalicji antyhitlerowskiej, formację „walczącą z państwami faszystowskimi”.

 
 

 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 32 (2770), 11 sierpnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl