Przegląd prasy

Sprzedać książkę



Najsłabszym ogniwem polskiego rynku książki jest dystrybucja. Księgarstwo jest niedoinwestowane, obroty spadają, marża ledwo wystarcza na płace i wynajem lokalu – pisze w RZECZPOSPOLITEJ – EKONOMIA I RYNEK (179) Łukasz Gołębiewski. 
Choć hurtowa sprzedaż książek wzrosła w ub.r. o 4,2 proc. (do 990 mln zł.), to pracę straciło 11,5 proc. pracowników branży – częściowo z powodu restrukturyzacji firm, częściowo wskutek upadku kilku dużych sieci. Wiele spółek zakończyło rok stratą, w pozostałych rentowność zwykle nie przekracza 1 proc.
W Polsce działają trzy sieci o zasięgu krajowym – Azymut, Wkra i Matras. Każda ma inną strukturę i model sprzedaży. Azymut należy do Grupy PWN i specjalizuje się w sprzedaży książek naukowych, dziecięcych, beletrystyki oraz publikacji ilustrowanych. Wkra specjalizuje się w dystrybucji podręczników. Jej właścicielami są wydawnictwo Muza oraz sieć salonów Empik. Odmienną strukturę ma Matras – koncern wielu spółek, prowadzących w całym kraju tak sprzedaż hurtową, jak detaliczną. Matras ma hurtownie w głównych miastach oraz 80 własnych księgarń i jako jedyna ogólnopolska hurtownia nie ma strat. Do połowy 2001 r. działała czwarta ogólnopolska sieć – Światowid, ale padła. W ostatnich latach zbankrutowało też wiele średniej wielkości hurtowni regionalnych. Główną przyczyną kłopotów jest utrata płynności finansowej i koszty obsługi zadłużenia, bo prawie wszystkie hurtownie zaciągają kredyty, by uzupełnić braki w kapitale obrotowym. 
Lepiej radzą sobie natomiast hurtownie średnie i małe: nie utrzymują wielkich zapasów w magazynach, oferują głównie najszybciej sprzedające się tytuły – bestsellery i podręczniki w sezonie szkolnym, zatrudniają niewiele osób, nie mają własnej bazy transportowej, nie tworzą też oddziałów. Niektóre legitymują się obrotem ok. 60 mln zł rocznie, a jeszcze niedawno ich właściciele sprzedawali książki z samochodowego bagażnika. Kłopot jest jeden: oferują one tylko niewielki wycinek oferty książkowej. 
Jeszcze gorsza sytuacja panuje w sprzedaży detalicznej. W 2001 r. obroty spadły tu o 3,1 proc. (spadek byłby jeszcze większy, gdyby nie wyniki dwóch ogólnopolskich sieci – Empiku i Matrasa). Z rynku zniknęło też ok. 150 księgarń – obecnie jest ich w kraju ok. 2620 (nie licząc małych punktów z książkami i gazetami). Prywatne księgarnie są coraz biedniejsze, ale także większość przedsiębiorstw wywodzących się ze struktur dawnego Domu Książki zwalnia pracowników i notuje spadek obrotów. Konkurencją są kluby wysyłkowe, hipermarkety i coraz aktywniejsze sieci akwizytorów, które zwykle oferują tańsze książki (w marketach i klubach wysyłkowych ceny bestsellerów są najczęściej o ok. 15-20 proc. niższe). Lecz znowu: ich oferta jest dużo uboższa niż dobrych księgarni. Ponadto małe księgarnie są w świecie stałym elementem tego rynku. Nawet w Stanach Zjednoczonych, gdzie działają ogromne sieci księgarskich hipermarketów, tzw. gigastorów, jest też miejsce dla małych księgarń. W Polsce tymczasem na początku lat 90. ponad 90 proc. książek sprzedawano w księgarniach – a dziś wskaźnik ten nie przekracza 50 proc. Efektem może być to, że ambitniejsza książka stanie się trudno dostępna lub w ogóle nieosiągalna, bo wydawcy nie znajdą na nią dystrybutorów. 
Jak dotąd nie rozwinęła się za to w Polsce popularna na Zachodzie sprzedaż książek przez internet. Do niedawna działały tylko dwie duże księgarnie internetowe: należący do grupy Prószyński i S-ka Merlin.pl oraz odkupiony od Empiku przez Elektrim Empik.com. Trudności Elektrimu sprawiły, że Empik.com wstrzymał działalność. Pozostała więc ledwie jedna duża księgarnia on-line (Merlin), jedna średniej wielkości (Vivid.pl) i kilkaset działających w mikroskali. Obroty sprzedaży on-line nie przekraczają 20 mln zł i choć rosną, to nie gwarantują zysków. 
Specyfika rynku księgarskiego pozwala przypuszczać, że w najbliższych latach mimo wszystko pozostanie on sektorem rozdrobnionym. „Można spodziewać się fuzji dwóch ogólnopolskich hurtowni, bankructwa kilku mniejszych firm, ale jest wątpliwe, by dystrybucja książek znalazła się w rękach kilku koncernów. Docelowo będą zapewne działać dwie ogólnopolskie sieci hurtowe, dwie-trzy sieci księgarskie oraz kilkanaście średniej wielkości przedsiębiorstw o zasięgu regionalnym oraz co najmniej 2000 firm o zasięgu lokalnym”. Mimo kryzysu widać też kilka dobrze rokujących tendencji. W wielu firmach przeprowadzono ostre cięcia kosztów, zracjonalizowano zarządzanie zapasami, odchodzi się od rozliczeń komisowych. Problemem pozostaje zadłużenie sektora – sięgające 10 proc. obrotu (nie licząc kredytu kupieckiego). Konieczne są więc inwestycje. Podobno dystrybucją książek interesują się fundusze inwestycyjne – ale wszyscy czekają na prywatyzację Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych, oficyny, której polityka ma ogromny wpływ na kondycję całej branży. 

KB
 




 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 32 (2770), 11 sierpnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl