„F”





Nadpoziomy

MAŁGORZATA MUSIEROWICZ



Nawet lekki płomień, który tylko migoce, uchyla ciężką zasłonę nocy
– Jan Paweł II, Toronto, homilia do młodzieży.

Patrząc na tych „młodych przyjaciół”, ramię przy ramieniu słuchających Papieża-poety, Adam Mickiewicz byłby pewnie uszczęśliwiony. Czyż nie to się właśnie dzieje, do czego wzywał? – „Opaszmy ziemskie kolisko, zestrzelmy myśli w jedno ognisko i w jedno ognisko duchy!”. Papież, jak wszyscy polscy uczniowie w swoim czasie, uczył się w szkole „Ody do Młodości” na pamięć – i wziął to wezwanie na serio. Pośród miliona młodych osób, uczestniczących w Mszy św. w Toronto, na pewno znajdą się takie, które na serio wezmą słowa Papieża. W czasach błazeńskich, kiedy wygłupiać się wypada, kiedy trzeba koniecznie przybierać minę zgorzkniałego cynika, kiedy być kimś na serio właściwie nie uchodzi – powaga i prostota słów Jana Pawła II, ich mądrość i piękno, muszą zaskakiwać i wzruszać. Czy poderwą do działania? – oto jedno z najważniejszych pytań.
„Jakie hasło wybiorą strażnicy poranka?” – pyta Papież-romantyk. Homilia, wygłoszona na zakończenie Światowego Dnia Młodzieży ma moc i wagę testamentu. Jej tekst, wraz z tekstem przemówienia z 25 lipca (patrz: „TP” nr 31), porusza do głębi. Widnieje w nich wielki piękny Zamiar, program jasno określony: „Jezus nie ograniczył się do głoszenia Błogosławieństw. On nimi żył!”.
Jak wiemy, w Nowym Testamencie nie ma ani słowa o tym, jak naprawdę wyglądał Jezus Chrystus. Żaden z apostołów nie ośmielił się skreślić jego portretu – fizycznego. Lecz przecież „tym najuboższym z ubogich, najszlachetniejszym pośród cichych, człowiekiem o najczystszym i najbardziej miłosiernym sercu jest właśnie Jezus. Błogosławieństwa są niczym innym, jak tylko opisem twarzy. Jego twarzy.” – powiedział Jan Paweł II i tymi słowy wydobył, jak z zamglenia, tę TWARZ. Jest to obraz niezapomniany.
Kościół, wraz z całym światem, przechodzi właśnie przez swoją Ciemną Dolinę. Ale naprawdę możemy się nie lękać. Ktokolwiek usłyszał tę papieską „Odę do Młodości” w Toronto, wie już, że wciąż jeszcze wszystko jest możliwe – i pokój, i miłość, i czystość, i przebaczenie, i ludzka solidarność, i zwyczajna dobroć, i nowe jutro chorego świata. Nadzieja jeszcze nie umarła.
I to jest najlepsza wiadomość, jaką mogliśmy usłyszeć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 32 (2770), 11 sierpnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl