Mieszaniny








Jan Błoński


Język czyni nas ludźmi...


Co, jeśli nie język, zdolność mowy, czyni nas ludźmi? Także w tym sensie „na początku było Słowo...” Jeśli tak jest, praca nad językiem jest nie tyle poznawaniem świata, ile doświadczaniem rozmaitych sposobów jego poznawania. To przez słowo i dzięki słowu świat bogaci się nam w odcienie, związki, znaczenia.
Stąd też powinowactwo młodości i poezji. Ciekawość, fascynacja światem – tak zewnętrznym jak wewnętrznym, przedmiotowym i uczuciowym – rozbudza się jednocześnie z głęboką ciekawością słowa. Z tym zdumieniem, które nas ogarnia, kiedy słyszymy, jak rozmaicie, trafnie, wieloznacznie możemy się wypowiedzieć! Świadectwem tej ciekawości i tego zdumienia jest poetycka twórczość młodego wieku. Jest ona – moim zdaniem – mniej nawet wyrazem młodzieńczej uczuciowości, ile świadectwem zagospodarowywania języka, tego języka, bez którego nie umielibyśmy rozpoznać świata i w pełni się w nim zadomowić.
Dlatego też nie przestaję się cieszyć, kiedy pojawiają się setki i tysiące poetów. Cóż z tego, że na rok, na chwilę? Każdy wiersz jest świadectwem budowania siebie – i swojego (a nawet wspólnego) – świata. Jeśli bowiem któryś poruszy głębiej, wzbogaci trwalej kilku choćby czytelników – cóż za radość... i jaka zasługa! 

Z radością witamy ponownie na naszych łamach cykl „Mieszanin”. Poprzednia jego część, publikowana w 2000 roku, ukazała się tymczasem w wydaniu książkowym nakładem Wydawnictwa Literackiego. (Red.)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 32 (2770), 11 sierpnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl