Nowa granica

210 km granicy z Rosją, 407 km z Białorusią, 526 km z Ukrainą – w sumie pas o długości 1143 km. Tyle wynosić będzie już wkrótce polska część wschodniej granicy Unii Europejskiej (o ile oczywiście III RP zostanie do UE przyjęta). Do tego może dojść 102 km granicy z Litwą i 533 km ze Słowacją – jeśli państwa te nie zostaną członkami UE. Byłby to najdłuższy odcinek unijnej granicy. I jeden z najtrudniejszych: jest to teren niełatwy do upilnowania ze względu na warunki naturalne oraz fakt, że biegną tędy przetarte już szlaki przemytu narkotyków i innych towarów, a wreszcie ludzi z b. ZSRR i Azji na Zachód (choć tu akurat sprawa jest bardziej złożona: po pierwsze, gros uciekinierów dostaje się bowiem na terytorium Unii nie przez zieloną granicę, a legalnie, a problemem jest tylko to, że nie chcą oni wracać do swych krajów i nielegalnie pozostają w Europie; po drugie, Stary kontynent potrzebuje młodych rąk do pracy, więc imigranci mogą okazać się tu receptą; po trzecie jednak, zjawisko imigracji i „obcych” jest nagłaśniane przez nacjonalistyczną prawicę w walce o głosy elektoratu, a na fali przedwyborczej podnoszą go też i umiarkowani kandydaci – efektem są nastroje i ustawy antyimigracyjne oraz zgłaszane co rusz w Brukseli wątpliwości, czy kandydaci do Unii będą w stanie zapewnić szczelność europejskiej granicy).
Nic dziwnego, że rozdział nr 26, czyli „wymiar sprawiedliwości i sprawy wewnętrzne” (w tym granice), należał do najdrażliwszych tematów rokowań między kandydatami do UE a Brukselą, zaś pozycja Polski była najbardziej złożona. Pertraktacje trwały ponad dwa lata, a wszyscy inni już je zakończyli. Wreszcie, w ub. tygodniu, Bruksela ogłosiła, że i z Polską Unia doszła do porozumienia w sprawie ochrony granic. 
Ceną zakończenia negocjacji jest kilka zobowiązań: do 2006 r. Polska powinna zbudować 21 nowych strażnic granicznych. Odległość między strażnicami nie przekraczałaby wtedy 20-30 km. Straż Graniczna powiększyć się ma do 18 tys. funkcjonariuszy (z ponad 5 tys. nowo przyjętych 80 proc. trafi na wschodnią granicę). W przyszłym roku wprowadzone będą wizy dla Rosjan, Białorusinów i Ukraińców, a od 2004 r. to polscy celnicy będą odpowiadać za wykrywanie przemytu ze Wschodu do Unii, bo znikną kontrole towarów na granicy polsko-
-niemieckiej.






Wojciech Raduchowski-Brochwicz:
w latach 90. wiceszef kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa, a następnie z-ca szefa Straży Granicznej; w okresie 1997-99 wiceminister spraw wewnętrznych odpowiedzialny m.in. za nadzór nad Straż Graniczną


Dzięki pracy i pieniądzom, jakie III RP włożyła w budowę służby granicznej – oraz pomocy z Zachodu, zwłaszcza z Niemiec, spełniamy dziś europejskie standardy „szczelności” granic. 
Kiedy przyszedłem do Straży Granicznej w listopadzie 1991, formacja ta dysponowała jednym noktowizorem produkcji radzieckiej, który zresztą był używany przez poprzedniego komendanta tylko podczas polowań. Na granicy wschodniej nie było praktycznie żadnej infrastruktury – w czasach Układu Warszawskiego wschodnią rubież PRL zabezpieczały jedynie wojska graniczne KGB.
Nic dziwnego, że na pocz. lat 90. przez granicę wschodnią – zwłaszcza z Litwą – odbywały się niemal regularne kursy samolotów i helikopterów z nielegalnymi emigrantami i kontrabandą. Udało się nam przekonać armię, że to do wojska należy ochrona przestrzeni powietrznej kraju – i kiedy nad granicą pojawiły się wojskowe śmigłowce, przemytnicy się uspokoili. W tym okresie nasilił się też przerzut substancji radioaktywnych z b. ZSRR na Zachód. Ale kiedy na wszystkich wschodnich przejściach granicznych zainstalowaliśmy bramki do wykrywania materiałów rozszczepialnych, to szmuglerzy musieli zmienić znaleźć nowe kanały – przykładowo szlak z Ukrainy nie szedł już przez Polskę, lecz przez Słowację. 
Dziś tak kwalifikacje funkcjonariuszy, jak ich wyposażenie nie odbiegają od unijnych. Tu doszło do rewolucji. Oczywiście są i słabe punkty – Unia wytyka nam zwłaszcza, że wciąż mamy za mało ludzi do obsadzenia granic. Osobną kwestią jest czystka polityczna, jaką obecna koalicja przeprowadziła w Straży Granicznej – ma to o tyle znaczenie, że zwolnienia dotknęły głównie ludzi, którzy przekształcili służbę graniczną z formacji wojskowej w nowoczesną formację policyjną. Przyszli oni do Straży Granicznej z doświadczeniem wyniesionym z UOP. A właśnie znajomość metod operacyjnych jest dziś najważniejsza w tej służbie. Ochrona granic w XXI w. nie polega bowiem na strzeżeniu samej linii granicznej i terenu nadgranicznego. Do walki z gangami przemytników narkotyków, samochodów czy imigrantów niezbędna jest policyjna praca operacyjna wewnątrz kraju oraz wymiana informacji operacyjnych z partnerami zewnętrznymi. Współpraca z państwami Unii w tej mierze funkcjonuje zresztą już od kilku lat – Polska może m.in. korzystać z tzw. systemu z Schengen, czyli bazy danych dotyczącej fałszywych dokumentów, poszukiwanych ludzi, skradzionych samochodów, przerzutu narkotyków itd. Na razie w sposób limitowany, ale wkrótce, miejmy nadzieję, już w pełnym zakresie – w imię wspólnego bezpieczeństwa.
Od paru lat w poszczególnych krajach działają też oficerowie łącznikowi, prowadzone są wspólne szkolenia, utrzymuje się bezpośrednie kontakty na poziomie granicznych punktów kontroli oraz organizuje doroczne spotkania szefów straży granicznych bądź departamentów granicznych policji kryminalnej. Jest wreszcie możliwa łączność na tych samych częstotliwościach. 
Po wejściu do Unii Polska przystąpi do tzw. porozumienia o ściganiu transgranicznym. Oznaczać to będzie, że służby policyjne krajów Unii będą miały prawo przekroczyć w razie konieczności polską granicę, a polskie władze będą musiały uznawać europejskie nakazy aresztowania. Trudno natomiast wyobrazić sobie, by współpraca ta przybrała postać wsparcia fizycznego tzn. by, przykładowo, Niemcy z Grenzschutzu przyjechali na wschodnią granicę Polski i tu strzegli granicy Unii.

Spisał Krzysztof Burnetko

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 32 (2770), 11 sierpnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl