Studiowało się...


Lata 80. Legion filozoficzny

Otwarcie się PAT na świeckich w początku lat 80. było dla mojego pokolenia szansą nie tylko wzbogacenia się wiedzą, ale istotnym impulsem procesu autokreacji. Nieformalność zasad naszego studiowania w połączeniu z koniecznością przemierzania Krakowa w poszukiwaniu porozrzucanych po mieście prowizorycznych salek wykładowych, gdzie czekali Tischner, Heller, Kłoczowski albo Tarnowski – wymuszały aktywną postawę, tak potrzebną ludziom, u których szybko dojrzewała świadomość własnych potrzeb duchowych i intelektualnych. A był nas tam legion naprawdę wolnych słuchaczy: kilkunastu uczęszczających na wszystkie zajęcia i niepoliczone grono pojawiających się i znikających poszukiwaczy mądrości. Skład słuchaczy byłby zresztą tematem na osobny tekst – dla wielu z nich było to doświadczenie swoistej psychoterapii, bowiem wykłady na PAT w czasie stanu wojennego ściągały wiele osób powikłanych, emocjonalnie rozedrganych, z głęboką potrzebą wewnętrznej przemiany. PAT ze swoim niejasnym dla nas statusem prawnym – półoficjalnością – był tworem tajemniczym, a spotkania w kameralnym gronie z największymi indywidualnościami filozoficznymi miasta, płynnie przechodzące w prywatne dysputy z wykładowcami gdzieś ,,na mieście” – to wszystko pozwalało odczuć wagę misji, jakiej podjęła się uczelnia. Fascynujące było też obserwowanie przepoczwarzania się młodych kleryków, którzy na pierwszym roku pod ławkami grali w „kółko i krzyżyk” albo „okręty”, a po kilku latach – bywało – stawali się wytrawnymi filozofami. 

Tadeusz Boruta
(Artysta malarz, autor wielu wystaw zbiorowych,

w „TP” publikuje cykl „Szkoła patrzenia”). 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 32 (2770), 11 sierpnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl