Nr 31 (2769), 4 sierpnia 2002

 

 






XVII ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY





ks. Adam Boniecki

Znak nadziei

Spontaniczna obecność setek tysięcy młodych świadczy, że Światowe Dni Młodzieży odpowiadają na rzeczywistą potrzebę – inaczej nic by z tego nie wyszło. Tworzą one przestrzeń, w której pełne prawo uzyskuje wymiar wertykalny świata. Zmęczeni aurą współzawodnictwa, konsumpcji i nienawiści młodzi ludzie nareszcie mogą zaczerpnąć powietrza, mogą we wspólnocie podobnie myślących przeżyć pełnię. 
Papież jest realistą. Choć prawie nie mówi o Kościele, wie, że oskarżenia stawiane dziś Kościołowi są dla wielu młodych ludzi źródłem rozterek. W kilku prostych zdaniach sprowadza rzecz do właściwych wymiarów. Zło nazywa złem, ale podkreśla, że nie może ono przesłonić dobra obecnego w Kościele. Toronto 2002 to wielki znak nadziei.










Aleksandra Bajka
 

z Toronto
Światło i sól




Mówili, że chory i że nie przyjedzie, a on przyjechał! – krzyczała uradowana Kanadyjka, gdy papieski samolot lądował na lotnisku Lester B. Pearson w Toronto. Pierwszy etap 97. papieskiej podróży zagranicznej wiódł właśnie do Kanady, na Światowe Dni Młodzieży. Jan Paweł II chciał osobiście powiedzieć młodym, że są solą ziemi i światłem świata.
„Toronto” w języku Indian Huronów oznacza „miejsce spotkań”. Miasto od blisko czterystu lat (od czasu osiedlenia się tu pierwszych przybyszów z Francji) ma opinię otwartego dla wszystkich. Mieszkańcy dwuipółmilionowej metropolii podkreślają, że nie są tyglem, ale mozaiką narodowościową – każda grupa zachowała swoje zwyczaje i język. W mieście znajdują się restauracje oferujące specjały z prawie każdego kraju na świecie, a coniedzielna Msza św. w archidiecezji Toronto odprawiana jest w 36 językach! Może dlatego Papież właśnie to miasto wybrał na pierwsze w XXI wieku spotkanie katolickiej młodzieży.   WIĘCEJ






Przemówienie Jana Pawła II do uczestników XVII Światowego Dnia Młodzieży w Toronto, 25 lipca 2002 r.


Strażnicy poranka

Drodzy przyjaciele, na waszą młodzieńczą wolę bycia szczęśliwymi stary Papież, obciążony latami, lecz jeszcze młody sercem, odpowiada słowem, które nie należy do niego. Słowo to zabrzmiało dwa tysiące lat temu. Dzisiaj usłyszeliśmy je ponownie: „Błogosławieni”. Słowem kluczowym nauczania Jezusa jest głoszenie radości: „Błogosławieni”.
Człowiek został stworzony dla szczęścia. Wasze pragnienie szczęścia jest więc uzasadnione. Chrystus ma odpowiedź na wasze oczekiwanie. Żąda On od was, byście Mu zaufali. Prawdziwa radość jest zdobyczą, której nie osiąga się bez długiej i trudnej walki. Chrystus ma tajemnicę zwycięstwa.   WIĘCEJ






Homilia Jana Pawła II podczas Mszy kończącej Światowy Dzień Młodzieży, Toronto, 28 lipca 2002

Świadkowie miłości

Wy jesteście młodzi, a Papież jest stary i zmęczony. Lecz on ciągle utożsamia się z waszymi oczekiwaniami i nadziejami. Chociaż żyłem pośród wielu ciemności pod twardymi reżimami totalitarnymi, widziałem dość, aby być niezłomnie przekonany, iż żadna trudność i strach nie potrafią całkowicie stłumić nadziei, która zawsze tryska w młodych sercach. Nie pozwólcie umrzeć nadziei, oprzyjcie na niej swoje życie! Nie jesteśmy sumą naszych słabości i upadków; jesteśmy sumą ojcowskiej miłości do nas i naszej rzeczywistej możliwości bycia obrazem Jego Syna.   WIĘCEJ






Magdalena Muratów
(uczestniczka Światowych Dni Młodzieży, 21-letnia studentka prawa z Rzeszowa)


Przełomowym wydarzeniem tych Dni był dla mnie taniec wykonywany przez ludzi starych i dzieci niepełnosprawne w trakcie powitania Papieża na Exhibition Place. Sam Jan Paweł II, pokazując swoje oblicze naznaczone cierpieniem, ale przede wszystkim przepełnione troskliwością i miłością, zaprosił nas do tego, by pozwalać Bogu przemieniać nasze życie, by być odblaskiem Jego miłości. Być solą, być światłem...    WIĘCEJ






Aleksandra Lipczak
„...ale i Wadowice w Toronto”

Nie wszyscy mogli polecieć do Kanady, ale do Wadowic mógł trafić każdy. W ubiegły weekend odbył się Ogólnopolski Zlot Młodzieży „Toronto w Wadowicach”. Roztańczone siostry zakonne, kilka tysięcy młodych ludzi pogrążonych w modlitwie i Papież na telebimie – tak obchodzono tu Światowe Dni Młodzieży. (...) Jest czas muzyki, jest też czas ciszy. Podczas popołudniowej adoracji na rynku zapada całkowite milczenie. Jedyny dźwięk, który słychać, to szum fontanny. Młodzi ludzie w skupieniu wpatrują się w wystawiony Najświętszy Sakrament. „Wyobraźcie sobie, że jesteście tu sami, a na ołtarzu ktoś, kto patrzy na was z wielką miłością” – mówi Maria Pieńkowska, odpowiedzialna za Wspólnotę Emmanuel w Polsce.   WIĘCEJ










Z prof. Hanną Świdą-Ziembą  

rozmawia 

Katarzyna Kolenda-Zaleska

Bunt z Papieżem w tle




– Socjolog Krzysztof Kiciński badał postawy młodzieży wobec Papieża. Z góry domyślał się, że Papież jest dla nich najważniejszym wzorem osobowym – i się nie pomylił. Jego badania pokazały też, że stosunek do Jana Pawła II jest niezmienny w kolejnych rocznikach, bez względu na zmiany w świecie, narastającą wśród młodych frustrację, poczucie zagrożenia. Popularność nie spada nawet wśród tych, którzy nie deklarują się jako katolicy. Można nie wierzyć w Boga, a czcić Jana Pawła II. Jeśli ktoś za parę lat spróbuje opisać młodych przełomu wieków, to lepiej zdefiniuje ich poprzez stosunek do Papieża niż na podstawie młodzieżowych pism.   WIĘCEJ











Korporacje pod kontrolą
Z prof. Andrzejem Zollem

rzecznikiem praw obywatelskich, 

rozmawia Krzysztof Burnetko



„Chodzi o to, by państwo miało kontrolę nad jakością wykonywania zadań publicznych przez korporacje. Przecież fakt, że zleciło ich wypełnianie korporacjom, nie powoduje, że tracą one wymiar publiczny i państwo może się nimi przestać interesować. Naturalnie jeżeli państwo będzie ingerować zbyt daleko, to idea korporacjonizmu i społeczeństwa obywatelskiego przegra. Dlatego najlepszą formą kontroli jest niezależny sąd”.   WIĘCEJ











Wojciech Maziarski

Imperium kontratakuje




Niezależnie od tego, kto w danej chwili sprawował władzę, motto całej polskiej transformacji po upadku komunizmu brzmiało niezmiennie: „Mniej państwa, więcej wolności”. Ostatnio jednak coś się zaczęło psuć. Czy nowa elita, wyłoniona w zeszłorocznych wyborach, zamierza odwrócić wektor zmian? Czy teraz będzie więcej państwa, a mniej wolności?   WIĘCEJ

               








PRZED PIELGRZYMKĄ DO POLSKI


 

Ks. Adam Boniecki
„Codziennie jest, więc nie musi iść”




Procesja św. Stanisława, 1977 r. 




Gdy w programie wizyty w 1997 r. nie znalazła się wizyta w katedrze ani w kościele Mariackim, ks. Bielański jako proboszcz katedry z ks. Bronisławem Fidelusem, proboszczem kościoła Mariackiego, pojechali do Watykanu. „Powiedziałem Papieżowi – wspomina ks. Bielański – Ojcze Święty, nie ma w programie katedry ani Mariackiego, bardzo prosimy... Położył mi rękę na ramieniu i powiada: »Ja codziennie jestem w katedrze sercem i myślą. Codziennie klęczę przed świętym Stanisławem i modlę się za całą Polskę. Potem przechodzę koło kaplicy Zygmuntowskiej, koło sarkofagu Jadwigi, przyklękam przed Najświętszym Sakramentem w kaplicy Batorego i idę do jej Krzyża. Tam, przed krzyżem, modlę się za dziewczęta, kobiety, matki«. Wtedy wtrącił się ks. Dziwisz: »Codziennie jest, więc nie musi iść«. Ale Papież był u nas”.   WIĘCEJ






Agnieszka Sabor
W mieście jak na łące

Po Mszy wolno pustoszejące Błonia zaczęły ukazywać zbitą, gliniastą ziemię. „To nic, trawa szybko odrasta, zdąży się zazielenić, zanim Papież wróci” – powiedział łamaną niemczyzną przypadkowy tłumacz do jednego z architektów, pakując koc do plecaka. To radosne, bardzo dosłowne zdanie wydało się architektom wielką metaforą – odkryli ciągłość i kontynuację, których tak długo nie potrafili zauważyć w tej przestrzeni. Ale już wiedzieli, że dosłowność i metafora wcale nie muszą pozostawać w sprzeczności.
A dowodem na to są właśnie Błonia: kawałek wsi w centrum dużego miasta, łąka, która jest jednocześnie rynkiem, miejsce pikników, ale i duchowego uniesienia.   WIĘCEJ









Marcin Żurek z miasta Meksyk
Potrójny Święty

W maju 2000 r., gdy proces kanonizacyjny był już zaawansowany, Schulenburg wraz z grupą duchownych i naukowców skierował do Watykanu kolejne pismo, ostrzegając przed kanonizacją „postaci, której historyczne istnienie było zawsze kontrowersyjne i które to wątpliwości ostatnio przybrały na sile”. Odpowiedzią było milczenie, reakcją zaś Prymasa Rivery było wydalenie z Bazyliki ks. Carlosa Warnhol-tza – jednego z sygnatariuszy listu. (...) Postawa meksykańskiego Kościoła budzi konsternację. Jego zabiegi w procesie kanonizacyjnym koncentrowały się na manipulowaniu pozorami spójności mitu Juana Diego i tłumieniu głosów sceptycznych, rodzących się w końcu nie w gronie cynicznych ateistów, ale wśród historyków i księży. Próbowano zachować pozory obiektywizmu, ale – co dla Meksyku charakterystyczne – nie zadbano o wiarygodność.   WIĘCEJ










„Znak” o modernizmie katolickim


Jarosław Makowski
 
Wilki w owczych skórach










KRAJ I ŚWIAT


 

W rocznicę Powstania Warszawskiego


Tuż przed rocznicą Powstania Warszawskiego wrócił do Polski po ponad półwiecznej emigracji legendarny Kurier z Warszawy, wieloletni dyrektor Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa – Jan Nowak Jeziorański. Powitaliśmy Pana Dyrektora z radością, jednak zbliżająca się data 1 sierpnia prowokowała pytanie: jak tę odległą rocznicę obchodzić, jak mówić o niej młodym, co samemu myśleć o wydarzeniach roku 1944. Ważne było, co odpowie właśnie on: świadek i uczestnik tamtych wydarzeń, dla którego jednak od wspomnień i kombatanctwa zawsze ważniejsze było oddziaływanie na teraźniejszość. 

Red.

 





Jan Nowak Jeziorański 
Syndrom Powstania






Stanisław Markowski
Nierealny rozkaz

Zgodnie z planami powstania okalające Warszawę podokręgi Armii Krajowej miały zatrzymać posiłki wroga. Ponadto część sił tych podokręgów już drugiego dnia miała pośpieszyć stolicy z pomocą. Jednak Podokręg Zachodni (obejmujący powiaty: Błonie, Grójec, Skierniewice, Sochaczew i Łowicz Obszaru Warszawskiego AK) nie potrafił osłonić i odciążyć Warszawy. Generał von dem Bach, dowódca oddziałów tłumiących powstanie, dziwił się później, że oddziały z Puszczy Kampinoskiej tak słabo atakowały jego linie zaopatrzenia. Gdyby czyniły to energiczniej, generał musiałby przeznaczyć do ich ochrony część wojska zajętego tłumieniem Powstania.   WIĘCEJ


Autor w czasie Powstania Warszawskiego był kapralem Armii Krajowej, służył w Podokręgu Zachodnim. 






Krystyna Heska-Kwaśniewicz
Realista i gorące głowy

„Kamienie na szaniec” oraz „»Zośka« i »Parasol«” Aleksandra Kamińskiego realnie istniejących bohaterów przeniosły w wymiar legendy. Wśród tych, którzy przeżyli Powstanie i służyli pomocą pisarzowi, wymienieni zostali Stanisław Broniewski (Stefan Orsza), prof. Józef Zawadzki (ojciec „Zośki”) i Bolesław Srocki (1893–l954). Z tym trzecim czas obszedł się najmniej łaskawie. (...) „Pan Bolesław” – bo tak mówili o nim chłopcy z „Zośki” i „Parasola” – opowiadał Kamińskiemu o Jerzym Zborowskim, o Andrzeju „Morro” Romockim i innych harcerzach i harcerkach. W książce wielokrotnie powraca jego postać, zwłaszcza w dramatycznych dla „Parasola” momentach Powstania. To on dla Jasi Zborowskiej, żony Jeremiego, sprowadzał najlepszych chirurgów; to on odszukał „parasolarzy” w godzinę po ich wyjściu z kanału, znosił im pożywienie, lekarstwa, przyprowadzał lekarzy specjalistów, wyprowadzał z depresji.   WIĘCEJ

Szczegółowy biogram Bolesława Srockiego zamieścił A. K. Kunert w „Słowniku Biograficznym Konspiracji Warszawskiej 1939–1944”, t. 1, Warszawa 1991. Cytat z relacji Wandy Leopold za: Danuta Kaczyńska: „Grupa żoliborska okupacyjnego »Petu«”, w: „Warszawa lat wojny i okupacji. 1939–1944”. Z. I. Warszawa 1971. Panu prof. Władysławowi Bartoszewskiemu bardzo dziękuję za udostępnienie wspomnień Bolesława Srockiego.






Pierwszą czeczeńską organizację kobiecą założyły Polka, Inguszka i dwie Czeczenki

Wojciech Górecki

Najsmutniejsze oczy Kaukazu

Stowarzyszenie powstało jeszcze w marcu 2001, ale dopiero niedawno udało się je zarejestrować. Nazywa się „Związek Kobiet Twórczych”. W statucie zapisano, że celem organizacji jest „obrona interesów kobiet w społeczeństwie, stworzenie równych warunków dla rozwoju ich talentów, odrodzenie moralnych i duchowych wartości Wajnachów [mianem tym określa się wspólnie Czeczenów i Inguszy – WG] zgodnie z Kartą ONZ”.
– Chodzi nam o emancypację – tłumaczy Zosia. – Emancypację prawdziwą, a nie taką na wzór sowiecki, gdy formalnie wszystko było w porządku, ale kobieta nie mogła zrobić kroku bez zgody ojca, męża czy brata. Stawiamy na oświatę. Tylko edukacja może zniwelować przepaść, jaka dzieli na Kaukazie obie płcie. Tylko wykształcone dziewczyny będą umiały dopomnieć się w tym patriarchalnym świecie o swoje prawa.   WIĘCEJ



Na Kaukazie kobiety często sięgają po broń: kobieta-snajper z oddziału separatystów abchaskich, walczących o oderwanie się od Gruzji; Suchumi, listopad 1993.




Patrycja Bukalska z Pragi 

Dlaczego pękło serce „Zygmunta”

W Czechach nastał czas „realistów”, wyciągających wnioski z nastrojów społecznych, a kończy się epoka „marzycieli”, działaczy społecznych o dysydenckich rodowodach. Ostatni z nich, Vaclav Havel, wkrótce wycofa się z życia politycznego. Jego prezydentura to kilkanaście trudnych lat: od Aksamitnej Rewolucji, przez rozpad Czechosłowacji i trudną transformację do chwili, gdy Czechy dzieli krok od wejścia do UE. Odejście Havla to koniec epoki. Nie obniży to wartości czeskiej demokracji, ale rzadziej będzie można usłyszeć bezkompromisowy głos o moralności w polityce.   WIĘCEJ










KULTURA



O tegorocznym Festiwalu Teatralnym w Awinionie

Piotr Gruszczyński

Wychodzenie z teatru

Awinion ma bodaj najsławniejszy na świecie festiwal teatralny, z blisko sześćdziesięcioletnią tradycją. Tego roku w głównym programie znalazło się około 40 przedstawień. „Offowych”, ulicznych, wszędobylskich gier i zabaw teatralnych nie sposób policzyć. W swej nadmierności tracą wszelką siłę przyciągania. Z głównego festiwalowego nurtu zobaczyłem niespełna 20 spektakli. Tyle arytmetyki. A jakie da się wyciągnąć z Awinionu wnioski? (...) Teatr europejski uparcie poszukuje nowych form, zrywa z teatrem wygodnym, spokojnym i obojętnym, zmierza w kierunku antyteatru, penetrując coraz mniej teatralne tematy, postacie, warstwy społeczne. Podobny jest w tym do filmu, który opowiada jak najprostsze historie, często wzięte od ludzi odrzuconych przez społeczeństwo. Bardzo popieram takie dążenia teatralne. Rzecz w tym, że uciec od teatru robiąc antyteatr można bardzo łatwo i efektownie. Kłopot zaczyna się wtedy, kiedy dla negacji, buntu i protestu trzeba znaleźć mimo wszystko odpowiednią formę, kiedy antyteatr musi stać się nowym teatrem. Wiadomo, że wyreżyserować coś, co ma udawać pełną spontaniczność i brak troski o formę, zawsze było i będzie najtrudniej.   WIĘCEJ

Festival d’Avignon, 5 – 27 lipca 2002






Pierwsze tomy „Kwintetu Awiniońskiego” Durrella po polsku

Jerzy Jarniewicz

Zdarzyło się w Awinionie

O ile Aleksandria była dla Lawrence’a Durrella miastem nierzeczywistym, w którym przeszłość unosi się w gorącym powietrzu jak pustynny pył, o tyle Awinion jest miejscem, w którym przesądził się los Europejczyków. (...) Historia poszukiwania legendarnego skarbu templariuszy stanowi jeden z wielu sensacyjnych wątków Durrellowskiego pięcioksiągu. Templariusze nie byli dla Durrella bankierami Europy, oznaczali niezrealizowaną możliwość innej historii tego kontynentu. Gdyby ich dzieje potoczyły się inaczej, Europa może nie rozwijałaby się w kulcie jednostronnego racjonalizmu i materializmu. Durrell wydaje się wierzyć, że wraz z fizyczną likwidacją templariuszy dokonano na europejskiej kulturze duchowej amputacji – za wroga uznano nie tylko to, co inne i tajemne, a co inkwizytorzy różnych epok z upodobaniem nazywają herezją, ale wykorzeniono także prastarą wiedzę, którą templariusze przywieźli z Egiptu.   WIĘCEJ





Lawrence Durrell, „Kwintet Awinioński”. Tom 1: „Monsieur, albo Książę Ciemności”; tom 2: „Livia, albo pogrzebanie żywcem”. Przełożyła Anna Kołyszko, Warszawa 2002, wydawnictwo Noir sur Blanc







Pierwszy polski pisarz – Gertruda


Modlitewnik intymny
Z prof. dr Teresą Michałowską z Instytutu Badań Literackich PAN rozmawia Magdalena Bajer


Czy śmiałość, z jaką „Modlitewnik” przełamuje konwencje swojej epoki, pozwala uznać go za dzieło literackie?
– W moim przekonaniu tak. Posłużenie się obiegowymi, „gotowymi” tekstami modlitewnymi do wyrażenia osobistego doświadczenia wewnętrznego, do utrwalenia pamięci o sobie i o synu, z zastosowaniem różnorodnych strategii pisarskich, było w gruncie rzeczy tworzeniem literatury. Co więcej, było chyba świadomym zamierzeniem.   WIĘCEJ






documenta 11 w Kassel

Nawojka Cieślińska

Sztuka jako organizacja pozarządowa

Po raz pierwszy w niemal 50-letniej historii wystawy documenta w Kassel plac przed Fridericianum jest pusty. Zniknął wielobarwny chaos, który panował tutaj za sprawą Jana Hoeta w 1992 podczas documenta 9. Przepadły konceptualne instalacje i rzeźby ustawione pięć lat później w centrum miasta przez Catherine David. Nie ma śladu wielkich akcji ani sporów, które od czasu legendarnych documenta 5 Haralda Szeemanna w 1972 uczyniły z wystawy odbywającej się co pięć lat w prowincjonalnym zachodnioniemieckim mieście wyznacznik najnowszych tendencji i postaw w sztuce światowej. (...) Tegoroczne documenta 11 odcięły się od otoczenia w sterylnych muzealnych ścianach kilku budynków o łącznej powierzchni 12 tys. m. „Umuzealnienie” wydaje się tym dziwniejsze, że tematem największej jak dotąd ekspozycji w Kassel wcale nie jest sztuka, lecz świat współczesny, a raczej występujące w nim nagminnie nędza, ból, katastrofy, patologie i niesprawiedliwości: od ludobójstwa w Ruandzie po wojnę domową w Libanie, od trzęsienia ziemi w japońskim Kobe po tragedię przeludnionego Lagos, od walki w Afganistanie i skutków apartheidu w Johannesburgu po trudne życie Eskimosów i palestyńską intifadę, od koszmaru pracy w kopalniach złota po nowojorskie Ground Zero.   WIĘCEJ

documenta 11 trwają w Kassel do 15 września; całodzienny bilet wstępu kosztuje 16 euro. 

Nawojka Cieślińska – historyk i krytyk sztuki, kurator wystaw; 1991-94 radca kulturalny ambasady RP w Niemczech i dyrektor Instytutu Polskiego w Düsseldorfie; 1995-96 dyrektor Muzeum Sztuki w Łodzi. Mieszka w Warszawie i pod Monachium.








Shirin Neshat 

na Zamku Ujazdowskim

Bogusław Deptuła

W cieniu czadorów



Shirin Neshat wyjeżdżała z Iranu rządzonego przez prozachodniego szacha, z kraju, w którym czadory zostały zabronione w 1935 roku. „W latach 70., w miarę jak narastał sprzeciw wobec dekadenckiego reżimu szacha Rezy Mohammeda (1919–1980), czador stał się symbolem buntu i rewolucyjnej gotowości” – chodzi rzecz jasna o zwycięską rewolucję islamską. Teraz, gdy czadory są obowiązujące, protestem jest makijaż widoczny spod czarnej szaty. Protestem wobec rządów ajatollachów w Islamskiej Republice Iranu jest malowanie sobie oczu czy ust, tak jak za ostatniego szacha protestem były czadory. 
Najważniejszy dla życia i sztuki Shirin Neshat był powrót do rodzinnego kraju w roku 1990. To, co zobaczyła po długiej, bo szesnastoletniej przerwie, wywołało w niej szok, szok tak wielki, że stał się impulsem dla narodzin nowej artystki.  WIĘCEJ


Shirin Neshat (USA/Iran): projekcje wideo, 28 maja – 15 sierpnia 2002. Kurator Milada Ślizińska. Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. 






Tadeusz Chrzanowski

„Do Reichu” i z powrotem

Kazimierz Traciewicz wydał – po „Jom Kipur”, powieści poświęconej losom Żydów w czasie okupacji – drugą opowieść okupacyjną, o Polakach, którzy zostali wywiezieni na roboty do Reichu, a przy okazji o Niemcach tam zamieszkujących (rzecz dzieje się na Śląsku) i o pierwszych miesiącach rządów polskich na tym terenie.   WIĘCEJ


KAZIMIERZ TRACIEWICZ, „DO REICHU”. Poznań 2001, wydawnictwo FENF. 



 









FELIETONY





JÓZEFA HENNELOWA – Z zazdrością

 

MARCIN KRÓL – Jan Paweł II i katolicka Polska


JACEK PODSIADŁO – Rodzina i sprawiedliwość

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 31 (2769), 4 sierpnia 2002

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia



Kronika religijna

 

Medytacja Biblijna

 

Ks. Mieczysław Maliński

 

Liturgiczne czytania tygodnia


Kobiety w Biblii


Komentarze

 

Przegląd prasy krajowej

 

Przegląd prasy zagranicznej

 

 

Notatki

 

Wśród książek

 

 

Listy 


Listy - apel o pomoc

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl