„Codziennie jest, więc nie musi iść”

Ks. Adam Boniecki






Procesja św. Stanisława, 1977 r. 


Przyjazd słabego, schorowanego Jana Pawła II do miasta jego świetnej młodości sam w sobie jest wymowny. Wymowne są też miejsca, które wybrał. Czekając na Papieża, odwiedziliśmy je, by podczas sierpniowych spotkań lepiej zrozumieć ich wymowę. Przed dwoma tygodniami pisaliśmy o Kalwarii Zebrzydowskiej, przed tygodniem o domu przy Tynieckiej 10, w którym mieszkał młody Karol Wojtyła, oraz kościele i parafii św. Floriana, w której pracował jako wikary, a także grobie jego rodziców na Cmentarzu Wojskowym (wszystkie te teksty można znaleźć na naszej stronie internetowej: www. tygodnik.com.pl). Teraz przedstawiamy katedrę wawelską i krakowskie Błonia. O następnych „miejscach papieskich” będziemy pisać w kolejnych numerach.




Kiedy po raz pierwszy zobaczył Wawel? Jest takie zdjęcie – na tle Kaplicy Zygmuntowskiej, ustawiona do pamiątkowej, amatorskiej fotografii grupa: ojciec w ciemnym ubraniu, płaszczu, białej koszuli i ciemnym krawacie – nieco z tyłu, z przodu dwie panie: kapelusze w stylu lat 30., długie suknie z paskiem. Przy każdej z kobiet mały, krótko ostrzyżony chłopiec. Trzeci, najstarszy, też z wygoloną głową, nieco z tyłu – Karol Wojtyła junior. Rok może 1930. 



Ks. Figlewicz, dawny katecheta z Wadowic, potem proboszcz wawelskiej katedry i spowiednik młodego Karola zapamiętał, że jako student przychodził do katedry: „Wojtyła siadał w pierwszej ławeczce i długo się modlił”. Ksiądz infułat Janusz Bielański wspomina, że w 1997 r. Jan Paweł II, idąc przez katedrę do kaplicy Najświętszego Sakramentu, pokazał mu konfesjonał przy wejściu do zakrystii i na dzwon Zygmunta. Tu spowiadał się pierwszego września 1939 r. O 5 rano dowiedział się, że wybuchła wojna. O 6 rano był w katedrze, wyspowiadał się u ks. Kazimierza Figlewicza i potem służył mu do Mszy św. 
W katedrze, w krypcie św. Leonarda, przy królewskich grobach Jana Sobieskiego, Marysieńki, Michała Korybuta Wiśniowieckiego, księcia Józefa Poniatowskiego i Tadeusza Kościuszki odprawiał swe pierwsze Msze św. prymicyjne 2 listopada 1946 r. Wybór miejsca pierwszej Mszy św. należy do prymicjanta. Dlaczego wybrał Wawel? Czy dlatego, że był symbolem młodzieńczych uniesień patriotycznych i religijnych? Czy dlatego, że w wawelskiej katedrze spoczywa św. Stanisław? 
Ksiądz infułat Bielański, który z wyjątkiem pierwszej wizyty, za każdym razem podejmował w wawelskiej katedrze Jana Pawła II, a za czasów przedpapieskich towarzyszył kard. Wojtyle jako mistrz ceremonii, podkreśla, że uderzyła go więź Papieża ze św. Stanisławem: „Widziałem, jak przychodził do katedry, jak się modlił, jak klęczał wpatrzony w konfesję. Przychodził tu w momentach uroczystych, ale też sam, prywatnie, by się modlić. Modlił się, dumał, trzymał się za głowę. Odnosiłem wrażenie, że on ze świętym rozmawia tak, jak się rozmawia z przyjacielem. Drugie miejsce w katedrze, do którego przychodził – to krzyż królowej Jadwigi. Nie zdziwiło mnie, że z kard. Macharskim postanowili, by relikwie z sarkofagu przenieść do krzyża, tam, gdzie się Jadwiga modliła i gdzie on się modlił”. 
Gdy w programie wizyty w 1997 r. nie znalazła się wizyta w katedrze ani w kościele Mariackim, ks. Bielański jako proboszcz katedry z ks. Bronisławem Fidelusem, proboszczem kościoła Mariackiego, pojechali do Watykanu. „Powiedziałem Papieżowi – wspomina ks. Bielański – Ojcze Święty, nie ma w programie katedry ani Mariackiego, bardzo prosimy... Położył mi rękę na ramieniu i powiada: »Ja codziennie jestem w katedrze sercem i myślą. Codziennie klęczę przed świętym Stanisławem i modlę się za całą Polskę. Potem przechodzę koło kaplicy Zygmuntowskiej, koło sarkofagu Jadwigi, przyklękam przed Najświętszym Sakramentem w kaplicy Batorego i idę do jej Krzyża. Tam, przed krzyżem, modlę się za dziewczęta, kobiety, matki«. Wtedy wtrącił się ks. Dziwisz: »Codziennie jest, więc nie musi iść«. Ale Papież był u nas”.
Nie sposób wyliczyć wszystkich bytności w wawelskiej katedrze biskupa, potem kardynała Wojtyły. Z katedrą związane są trzy decydujące momenty jego życia: 28 września 1958 – konsekracja biskupia, arcybiskupi ingres do katedry (8 marca 1964) i ingres kardynalski (9 lipca 1967).
Do katedry, na Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego albo niedzielę w okresie Bożego Narodzenia, zapraszał parafie, które w ciągu roku wizytował. Młodzież zapraszał co roku na uroczystość Chrystusa Króla. Starał się uświadomić diecezjanom, że serce diecezji to katedra. Robił wszystko, by ta świątynia odżyła, spełniała misję „matki wszystkich kościołów”. Bo wawelska katedra była raczej zabytkiem nieco na uboczu życia krakowskiego Kościoła. Ksiądz Bielański: „Zaczęło się to, siłą rzeczy, w czasie wojny. Książę Metropolita, który pod koniec życia cierpiał na reumatyzm, niechętnie szedł do katedry, która nie była ogrzewana. Często celebrował u franciszkanów. Ks. arcybiskup Baziak bywał w katedrze tylko od czasu do czasu”. 
Słynna dziś procesja św. Stanisława z Wawelu na Skałkę w dniu 8 maja była obchodzona bardzo skromnie. W jedną stronę procesję prowadził biskup pomocniczy, w drugą proboszcz katedry, ks. Figlewicz. Jeśli abp Baziak był na Skałce, to siedział na tronie, a Mszę św. odprawiał biskup pomocniczy lub któryś z kanoników. Kazania na zmianę wygłaszali wikarzy wawelscy: w jednym roku ks. Marszowski, w następnym Szczotkowski. Uczestnicy procesji mieścili się na niewielkim placu przed wejściem na Skałkę. Piękne ogrody klasztorne były zamknięte. Nie było dla kogo ich otwierać. Ta procesja była mniejsza niż procesja Bożego Ciała w niejednej krakowskiej parafii.
Dopiero w Roku Milenijnym nastąpiło ożywienie. Wtedy abp Wojtyła zaprosił cały Episkopat z Prymasem Wyszyńskim na czele. I zapowiedział, że tak będzie co roku. Musiał mieć wizję, wierzyć, że Kraków przyjdzie na taką procesję.
O dziwo, katedra wawelska oparła się pomnikomanii. W katedrze nie ma ani pomnika Jana Pawła II, ani nawet żadnej tablicy ku jego czci. Ofiarowany przez Włochów, ponoć z myślą o katedrze, pomnik stanął w Wadowicach. Jedynym znakiem jest świeca, którą on sam ofiarował podczas pierwszej pielgrzymki, i wpisy w Złotej Księdze, upamiętniającej kolejne pobyty Jana Pawła II na Wawelu. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 31 (2769), 4 sierpnia 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl