Dzwony przyszłych papieży

KS. ADAM BONIECKI

Przyjazd słabego, schorowanego Jana Pawła II do miasta jego świetnej młodości sam w sobie jest wymowny. Wymowne są też miejsca, które wybrał. Już teraz, czekając na Papieża, odwiedziliśmy je, by podczas sierpniowych spotkań lepiej zrozumieć ich wymowę. Dziś opisujemy dom przy Tynieckiej 10, w którym mieszkał młody Karol Wojtyła; kościół i parafię św. Floriana, w której przez dwa lata pracował jako wikary, oraz grób jego rodziców na Cmentarzu Wojskowym. O następnych „miejscach papieskich” będziemy pisać w kolejnych, poprzedzających wizytę numerach.



16 grudnia 1948 r. wikary z Niegowici, wioski w pobliżu Gdowa, ks. Karol Wojtyła, uzyskał na Uniwersytecie Jagiellońskim tytuł doktora św. Teologii. Dokładnie trzy miesiące później, 17 marca 1949 r., kardynał Sapieha przeniósł go do Krakowa i mianował wikarym kolegiaty św. Floriana.

Zamieszkał na pierwszym piętrze plebanii. Dziś na ścianie budynku, obok drzwi, którymi wchodził i wychodził każdego dnia, umieszczono papieskie popiersie. Od 1945 r. proboszczem św. Floriana był prałat Tadeusz Kurowski, wcześniej duszpasterz akademicki u św. Anny. Parafia znajduje się na Kleparzu, tak blisko dworca, że na plebanii słychać zapowiedzi przyjazdów i odjazdów pociągów. 
W teczkach Urzędu Bezpieczeństwa pierwszy wpis dotyczący ks. Wojtyły mówi o jego pracy z ministrantami. I słusznie. Jakiekolwiek katolickie organizacje były wtedy zakazane. Z pogromu ocalały: kółka ministrantów i koła Żywego Różańca. Księdzu Kurowskiemu więcej nie było trzeba. Ministrantami u Floriana zajmowały się osoby świeckie i trzech księży: młodszymi ks. Obtułowicz, starszymi Karol Wojtyła, a rodzicami ministrantów – proboszcz. Liczba ministrantów sięgała setki. Podzieleni na niewielkie grupy po 5-6 chłopców uczyli się liturgii według niemieckiego wydania słynnej książki o. Parscha, byli wprowadzani w pracę samowychowawczą i pogłębiali formację religijną, chodzili na wycieczki. Zajęcia z ministrantami dopełniała praca z ich rodzicami. Bez rozgraniczania na inteligentów i ludzi prostych wspólnie uczestniczyli oni w regularnej formacji z zakresu pedagogiki i zagadnień religijnych. 
No i Żywy Różaniec. Organizacja tradycyjnie skupiająca przede wszystkim starsze, pobożne kobiety stała się u św. Floriana szeroko zakrojoną formą stałego, duszpasterskiego kontaktu – w niewielkich grupach – parafian z księżmi. Spotkania w domach prywatnych szybko przekształciły się w konferencje, na których omawiano „Wielki Katechizm” Gasparriego. Na mniejszych spotkaniach czytano Biblię. Praca ta obejmowała ok. 500 osób. Na spotkania z reguły przychodzili razem wszyscy trzej księża. Proboszcz od początku uznał za priorytet – jak zanotował w Kronice parafialnej – „współpracę księży z parafianami i apostolstwo świeckich”. 
Ksiądz Wojtyła nie mógł trafić lepiej. Był wikarym. Pierwsze dziecko – Barbarę Annę Pyłko – ochrzcił dopiero 20 sierpnia. Przez cały okres wikariuszowski u św. Floriana, to jest do sierpnia 1951, ochrzcił 229 dzieci. Także w sierpniu pobłogosławił pierwsze u św. Floriana małżeństwo: Zygmunta Stanisława Szymoniaka z Janiną Gębicą. W sumie udzielił tu 170 ślubów. We wrześniu współorganizował z ks. Kurowskim pierwsze w historii parafii, a może w ogóle w Krakowie, rekolekcje dla chorych. Kościół zmienił się jakby w salę szpitalną z łóżkami, pielęgniarkami, sanitariuszami i chorymi. Rekolekcje zakończyły się wspólnym posiłkiem na kościelnym cmentarzu – tak wspomina karmelita, o. Rudolf Warzecha, specjalnie zaproszony przez ks. Wojtyłę, by przyjąć chorych do Rodziny karmelitańskiego Szkaplerza. 
W 1949 r. wprowadzono katechizację parafialną dla 12 grup młodzieży starszej i młodszej. Młodzież akademicka zażądała wykładów także dla siebie. Wtedy ks. Wojtyła otrzymał specjalne zadanie. 20 listopada w ogłoszeniach parafialnych wierni usłyszeli, że od czwartku, co tydzień o godzinie 20.00 będzie prowadzony dla młodzieży akademickiej „systematyczny wykład nauki wiary”. Pierwszy wykład nosił tytuł „Rozważanie o istocie człowieka”. Konferencje mieli wygłaszać księża Kurowski i Wojtyła. 
Rozpoczęła się wielka przygoda jego życia – duszpasterstwo młodzieży akademickiej. Obok cotygodniowych konferencji ks. Wojtyła organizuje zamknięte rekolekcje dla studentów w klasztorze kamedułów na Bielanach. W tym samym czasie ktoś inny prowadzi dla studentek takie same rekolekcje w Czernej, w domu sióstr karmelitanek. W konferencjach – wspominają uczestnicy – szczególne miejsce zajmowała problematyka światopoglądowa. 
Ksiądz Wojtyła przygotowywał ze studentami liturgie większych świąt. Wprowadził praktykę Mszy św. recytowanych, będących formą żywszego uczestnictwa, dość zresztą trudnego przy łacińskim języku liturgii. Chórek akademicki z kościoła św. Anny wprowadzał do św. Floriana śpiew gregoriański – jego entuzjastów gromadziła środowa Msza św. akademicka o godz. 6 rano. Po raz pierwszy Mszę św. De Angelis odśpiewano 4 maja 1951 r. Męską część stanowili przeważnie studenci politechniki, żeńską – studentki mieszkające w domu akademickim sióstr nazaretanek. Strona muzyczną zajmował się Joachim Gudel. W Niedzielę Pasyjną, na zakończenie rekolekcji zorganizowano nabożeństwo, podczas którego opis Męki Pańskiej odczytywali lektorzy i chóry złożone ze studentów Politechniki Krakowskiej. 
Z grupą bardziej zaangażowanych prowadził systematyczną lekturę Sumy św. Tomasza. Zapoczątkował też spotkania kolędowe. To ta grupa dała początek tzw. „środowisku”, swego rodzaju wspólnocie, z którą żywy kontakt utrzymywał po odejściu od św. Floriana, potem jako biskup i kardynał, a także, w miarę możliwości, jako Papież – czyli do tej pory. Wycieczki zimowe i letnie, obozy wakacyjne rozpoczęły się później, bodaj w 1952 r. Tymczasem pracuje na miejscu, spełnia obowiązki wikarego, prowadzi gigantyczne koło ministrantów, zajmuje się młodzieżą akademicką, odwiedza domy akademickie, prowadzi rekolekcje dla studentów, organizuje pierwsze w Krakowie kursy dla narzeczonych, systematycznie spowiada w ostatnim konfesjonale na lewo od wejścia. 
Bywał też w teatrze Kotlarczyka, który znajdował się tuż obok kościoła, na Warszawskiej 5. Po spektaklach uczestniczył w dyskusjach, podtrzymywał przyjaźń z aktorami: błogosławi ich małżeństwa, odprawia Msze św. w intencji zespołu, a w 1950 r. uczestniczy (modląc się – inna forma obecności księdza była wówczas nie do pomyślenia) w akcie wmurowania puszki z dokumentami Teatru Rapsodycznego w fundament osi pod sceną obrotową budującego się teatru przy ulicy (wówczas) Bohaterów Stalingradu 21. Ale uczęszczał także (z ks. Rozwadowskim) na seminarium profesora Stefana Szumana z zakresu charakterologii (na Manifestu Lipcowego 13) i chodził na lekcje języka angielskiego do pani Anieli Duninowej na Pijarską. 
W maju 1950 r. w „Tygodniku Powszechnym” ukazał się jego wiersz „Pieśń o blasku wody”, podpisany pseudonimem Andrzej Jawień. W lecie 1949 r. ksiądz Kurowski zlecił wikaremu Wojtyle porządkowanie archiwum. Potraktował to bardzo poważnie, korzystał z porad prof. Józefa Mitkowskiego, historyka. Nie wiemy, czy wertując stare dokumenty odkrył, że w XVII tomie Księgi Chrztów zapisani są jego przodkowie po stronie matki.
Zadzierzgnięte u św. Floriana więzy trwają do dziś. Obok śladów w ludzkiej pamięci, św. Florian cieszy się także materialnym śladem tamtej obecności – dzwonami. Było tak, że gdy jako wikariusz kapitulny uczestniczył w I sesji Soboru, przedstawił arcybiskupowi Montiniemu prośbę proboszcza parafii św. Floriana o dar dzwonów. Tłumaczył przyszłemu papieżowi Pawłowi VI, że chodzi o znak jedności między Kościołami. Kardynał Montini doskonale tę prośbę rozumiał: wspomniał, że jako pracownik nuncjatury w Warszawie był świadkiem odzyskania części zrabowanych podczas pierwszej wojny światowej dzwonów. Wyglądało to tak: wśród ustawionych na jakiejś łące dzwonów chodzili przedstawiciele parafii i szukali tych, które skradziono z ich kościoła. Montini sprawił, że dzwony ufundowała dla św. Floriana mediolańska parafia Seregno. Biskup Wojtyła nawiązał z tą parafią kontakt, odwiedził ją, a po otrzymaniu daru udał się do Seregno, by zań osobiście podziękować. Ksiądz Kurowski konsekracji dzwonów nie dożył. Arcybiskup Karol Wojtyła konsekrował je 3 maja 1964 r., ks. Kurowski zmarł 20 kwietnia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 30 (2768), 28 lipca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl