„Nad Twoją białą mogiłą”

Napis na tablicy z czerwonego granitu informuje, że 9 czerwca 1979, 22 czerwca 1983, 10 czerwca 1987, 13 sierpnia 1991, 9 czerwca 1997 i 17 czerwca 1999 Ojciec Święty Jan Paweł II modlił się tu za swoich rodziców, krewnych oraz wszystkich spoczywających na cmentarzu. Cmentarz Wojskowy w Krakowie, kwatera 6 wschód, grób 11. 


To duży, rodzinny grobowiec zamknięty granitową płytą. Nad płytą napis: „Rodzina Wojtyłów i Kaczorowskich”. Z lewej strony tablice: Maria, Feliks, Rudolfina Kaczorowscy, Anna z Kaczorowskich Sanak; z prawej jedna: Karol Wojtyła – data urodzenia i data śmierci. Wyżej, nad płytą grobową wspólna tablica matki i syna: Emilia z Kaczorowskich Wojtyłowa; Dr Edmund Wojtyła. Kwatera 6 wsch. grób 11. Grób rodziny Papieża.
Jan Paweł II w rozmowie z Frossardem: „Moje lata dziecięce i chłopięce zostały wnet naznaczone utratą osób najbliższych. Naprzód matki, która nie doczekała dnia mojej pierwszej Komunii świętej. Ona chciała mieć dwóch synów: lekarza i księdza; mój brat był lekarzem, a ja, mimo wszystko, zostałem księdzem...” 
„Mój brat Edmund zmarł u progu samodzielności zawodowej, zaraziwszy się jako młody lekarz ostrym przypadkiem szkarlatyny, co wówczas (1932 rok), przy nieznajomości antybiotyków, było zakażeniem śmiertelnym. Są to wydarzenia, które głęboko wyryły się w mojej pamięci – śmierć brata chyba nawet głębiej niż matki, zarówno ze względu na szczególne okoliczności, rzec można tragiczne, jak też i z uwagi na moją wówczas już większa dojrzałość. Liczyłem w chwili jego śmierci dwanaście lat”.
„Ojciec, którego uważam za niezwykłego człowieka, zmarł – prawie że nagle – podczas drugiej wojny światowej i okupacji, zanim ukończyłem dwudziesty pierwszy rok życia”. 
Kiedy jest w Krakowie, przychodzi tu za nich się pomodlić. Pamięta o nich zawsze. Na stoliku przy łóżku w Watykanie ma – jak kiedyś w Krakowie – ślubne zdjęcie rodziców.
Kim był dla Papieża ojciec – mniej więcej wiemy. Swoim stylem życia wprowadził syna w poważną, męską pobożność, nauczył go solidności i wielu innych całkiem konkretnych rzeczy, jak choćby języka niemieckiego. Był mistrzem i przyjacielem. Starzy ludzie w Krakowie pamiętają ich, jak w niedzielę razem idą na Mszę św. do franciszkanów. Ojciec prosty jak trzcina i syn już wtedy lekko przygarbiony. 
Matka... Z bratem o czternaście lat starszym łączyła go serdeczna przyjaźń, z ojcem przeżył dwadzieścia jeden lat, z matką niespełna dziewięć i zbyt dobrze jej nie zapamiętał. Ale właśnie do niej napisał młodzieńczy wiersz: „Nad Twoją białą mogiłą kwitną białe życia kwiaty / o, ileż lat to już było / bez Ciebie – przed iluż to laty?”. Zwraca się tam do niej: „o Matko, zgasłe Kochanie”. Ten bardzo osobisty wiersz po tych słowach jakby się załamuje i kończy rytualnym „Wieczny odpoczynek”. Nigdy się do końca nie dowiemy, kim dla niego byli najbliżsi zmarli, których śmierć naznaczyła jego młodość.
Mogiła na wojskowym cmentarzu nie jest „biała”, jest koloru granitu. „Białe życia kwiaty”, jeżeli są białe, to nie kwitną „nad” mogiłą, ale pod nią i w wazonach. Gdy więdną, opiekunki grobowca, albertynki z niedalekiego klasztoru, zastępują je nowymi. Napis głosi, że na grobie nie należy kłaść kwiatów ani stawiać zniczy, bo grób się zniszczy. Dwa groby, dwa obrazy: ten duży, solidny, rodzinny i „biała mogiła” z wiersza. Tamta znajdowała się na wadowickim cmentarzu, gdzie Emilia została pochowana. Edmund też najpierw spoczywał tam, gdzie umarł, w Bielsku. Potem, żeby byli razem, ciała przeniesiono do Krakowa, do rodzinnego grobu Kaczorowskich. 
Daremnie usiłowałem ustalić, kiedy to się stało. Administracja cmentarza Rakowickiego ponoć nie posiada dokumentów z tego okresu (którego?). Były kanclerz krakowskiej kurii, który zajmował się odnowieniem grobu – nie wie. Ksiądz, którego kanclerz mi wskazał jako tego, który sprawą się zajmował (mieszka poza Polską), nie chciał o tym rozmawiać ze mną przez telefon. Więc zrezygnowałem z ustalania daty. W końcu mniejsza o to. Dobrze, że znów są razem i że jedyny z nich żyjący zawsze może tu przyjść, odmówić pacierz, w tych wypełnionych ciszą i modlitwą chwilach przywołać z pamięci ich twarze. Samotny Papież przy grobie najbliższych... może odrobinę mniej samotny niż zawsze.

ABo

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 30 (2768), 28 lipca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl