A mój syn


Popolemizujmy

JACEK PODSIADŁO



A mój syn przysłał mi kartkę z wakacji. „Tato! U nas była trąba powietrzna, ale daleko. Widzieliśmy 5 bocianów. U nas była tylko burza. Przygody: Jechałem kolejką wąskotorową. Poznałem Olka. Byłem na ścieżce pszyrodniczej z przewodnikiem. Byłem nad jeziorem i było super! Pa!” Więcej się nie zmieściło, bo pół kartki zajmuje stempel z napisem „Wigierski Park Narodowy wita w XXI wieku” Na drugiej, podzielonej na cztery zdjątka stronie, bóbr europejski sprawdza, jak smakuje w XXI wieku stara marchew czy coś. Jeziora: Samle Małe i Przetaczek z okazji XXI wieku starają się ładnie wyglądać z lotu ptaka. Jezioro Wigry dziwi się, skąd w XXI wieku tylu kajakarzy. XXI-wieczna sasanka kwitnie jak przed wiekami. Miało też być zdjątko „Na ścieżce edukacyjnej Las”, ale coś się projektantowi kartki pokićkało.
A Wy nie przysłaliście mi kartki z wakacji. Ani jednej. No, ale przysyłacie listy elektroniczne. Ponieważ z kręgów zbliżonych do moich znajomych okrutnie a niesprawiedliwie oberwało mi się za cytowanie przyjaznych i pochlebnych e-maili, dziś skupię się na e-mailach polemicznych.
Teoria prasowego e-maila polemicznego wyróżnia kilka jego rodzajów. Najczęściej spotykany to WASP, co jest skrótem od „W arcyważnej sprawie przecinka”. Mamy z tym gatunkiem do czynienia, kiedy autor taki jak ja pisze np. tekst w obronie życia pogiętego, a w odpowiedzi otrzymuje elaborat jakiegoś sztywniaka na temat źle postawionego przecinka. Inny rodzaj to liścik typu „Wybaczam panu”. Sam lubię go stosować, ale Krzysztof Cierniak porwał się na tę formę zbyt pochopnie, zaczynając korespondencję od: „Wybaczam Panu pomyłkę (syntezę Zenka Jaskuły ze Zdzisławem Spruchem), jako że sam nie mogę się połapać w tych wszystkich kapitanach”. Chodzi nadawcy o felieton, w którym napomknąłem o Zdzisławie Jaskule. Zmilczałem, ale po jakimś czasie nadawca zaczął poganiać: „Bez odpowiedzi? A co z błędami (m. in. rzeczowymi), które tak misternie wplotłem w liścik?” Proszę bardzo, skoro tak uparcie zawraca Pan głowę, oto rzeczowa odpowiedź. Oprócz kolarzy istnieją na świecie poeci. Nie chodziło mi o kolarza Zenona Jaskułę, ale o znanego poetę Zdzisława Jaskułę. Na kolarzach też Pan się nie zna, bo Spruchowi jest Zbigniew, nie Zdzisław. Kolejny rodzaj e-maila, pokrewny powyższemu, to „Zapłaciłem panu”. Anonimowy i rozgoryczony nadawca jednego z takich zaczął od cytatu z mojego tekstu: „»Na przykład teraz: piszę sobie felietonik, podglądam jaskółki, słucham deszczu i Patti Smith, jaram szlugi, fajnie jest«. Tyle, że ja za to płacę. Dokładnie 3,5 zł. jac”. Tym razem nie zmilczałem i odpisałem: „To nie płać. Na razie nie ma przymusu kupowania prasy. A listy podpisuj nazwiskiem. Jacek Podsiadło” W odpowiedzi dowiedziałem się m. in., że „1. oferta (propozycja zawarcia umowy na podanych warunkach) jest wiążąca (!) – oferta produktu »Tygodnik Powszechny« zawiera umowny warunek, ze będzie on takiej samej, właściwej sobie jakości, jakiej jest od lat. (...) 2. inny felietonista z »TP« – Lem – z pewnością pokusiłby się o dywagacje na temat, co by było, gdyby przymus kupowania prasy jednak istniał i wszyscy byliby zmuszeni czytać felietony na temat jaskółki oglądającej mundial w tv. (...) 4. internet ma to do siebie, ze panują w nim inne zwyczaje (netykieta) niż w np. w korespondencji tradycyjnej, a jednym z takich zwyczajów jest brak przymusu podpisywania się nazwiskiem. Zresztą zdarza się, że internauci są bardziej rozpoznawalni dzięki swoim nick»om niż nic nikomu nie mówiącym nazwiskom. Innym, charakterystycznym dla internetu zwyczajem jest zwracanie się do kogoś per »ty«, z czego Pan skwapliwie skorzystał. 5. wszystko co napisałem (..) jest żartem, albowiem Twój felieton spodobał mi się i nie żałuję wydanych 3,5 zł. Co miałem napisać? Że fajny? Nawet byś nie odpisał. jac”. Panie jac, niechże Pan się tak nie podnieca netykietą i nickami, bo się Panu komputer zawiesi. Co do pkt. 1: gdyby było tak, jak Pan mniema, prasa nie mogłaby się rozwijać, bo nie mogłaby publikować ani gorszych, ani lepszych tekstów niż te „od lat”. Co do pkt. 4: „netykieta” obowiązuje tylko ludzi nie znających etykiety. Przedstawianie się nie jest przymusem, tylko dobrym obyczajem, bo w każdym miejscu i w każdym medium człowiek ma prawo wiedzieć, z kim rozmawia. Na „ty” przeszedłem, bo ponieważ Pan się nie przedstawił, więc musiałem zgadywać Pański wiek i stopień rozwoju. Z Pańskiego „nicka” mogłem wywnioskować jedynie, że wstydzi się Pan imienia, jakie Panu rodzice nadali przy chrzcie. Co do pkt. 5: listów – także elektronicznych – nie pisze się po to, żeby ktoś odpisał, tylko żeby coś przekazać. A co do pkt. 2, polemika po Lemie nie jest chyba możliwa, dlatego z przyjemnością i zapewne w zgodzie z „netykietą” witam Pana na czarnej liście nadawców zablokowanych.
Czego nie mógłbym zrobić w przypadku kartki z wakacji przysłanej pocztą tradycyjną.


podsiadlo@atol.com.pl
skr. poczt.32, 45-067 Opole1.


 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 29 (2767), 21 lipca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl