Radio tylko
dla Polaków?
Paweł Kompanicki
„Polonia” to najmniej znany w kraju program Polskiego Radia. Nie oznacza to, że nie ma on słuchaczy. Ma, nawet licznych, poza naszymi granicami. Jest wśród nich Polonia, ale są także nasi wschodni i południowi sąsiedzi, mający szansę usłyszeć o Polsce w swoich narodowych językach. Być może niedługo stracą jednak tę możliwość. Przynajmniej takie plany ma polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Program Polskiego Radia dla zagranicy ma długą tradycję – nadawanie audycji dla Polonii rozpoczęto w 1936 r. Program ten ma też na swoim koncie mniej chlubne chwile z czasów PRL-u. Jednak nie przeszłość jest tu ważna. W latach 90. podjęto dwie ważne decyzje: rozpoczęto nadawanie audycji dla Polaków na Białorusi, Ukrainie, Łotwie, Litwie i Estonii oraz zrezygnowano z licznych audycji przygotowywanych w językach zachodnich (i nie tylko). Pozostawiono jedynie trzy redakcje: angielską, niemiecką i esperanto. Pojawiły się natomiast zespoły przygotowujące audycje w językach naszych sąsiadów. Uznano, że warto mówić im o przemianach zachodzących w naszym kraju, prezentować naszą kulturę, a równocześnie mówić o obecności sąsiednich narodów w Polsce. Przedstawiać polskie wybory polityczne, przyczyny naszych dążeń do członkostwa w NATO, a dzisiaj negocjacje z Unią Europejską.
Radio wspierające
Przez cały ten czas radio było też wsparciem dla ruchów prodemokratycznych u naszych wschodnich sąsiadów. Dla zainteresowanych Polską (w tym dziennikarzy, o czym przypomniała przed kilkoma dniami kijowska gazeta „Den’”) stało się podstawowym źródłem informacji. Dla Białorusinów stwarzało zaś rzadką szansę otrzymania niezależnych informacji ze świata. Oczywiście Radio „Polonia” ma swoje ograniczenia: nadaje na falach krótkich, co powoduje słabą jakość odbioru. Ale audycje „Polonii” są retransmitowane przez rozgłośnie radiowe we Lwowie, Sankt-Petersburgu i Wilnie (także na terytorium Białorusi), a samo Radio nad Wilią (nadające tylko na terenie litewskiej stolicy) ma 100 tys. słuchaczy.
Teraz jednak założenia programowe „Polonii” zostały podważone. Radio jest finansowane częściowo przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji (emisja), a częściowo przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych (produkcja audycji). I to ministerstwo ustala priorytety rozgłośni. W tym roku zapowiedziano zmniejszenie dotacji o połowę oraz przeznaczenie ich dla redakcji angielskiej, niemieckiej i esperanto. Oznacza to, że pozostałe redakcje – pozbawione wsparcia – ulegną likwidacji.
Doświadczenia ministra
Włodzimierz Cimoszewicz zapytany o przyczyny planowanych zmian odpowiedział, że nie spotkał wśród Polaków mieszkających za naszą wschodnią granicą osoby słuchającej tego radia. W tej sytuacji – uważa – konieczna jest zmiana sposobu docierania do naszych rodaków, bo obecnie skuteczność przekazu jest niewielka. Rozumiem, że prywatne doświadczenie ministra jest przeważające. Co ciekawe, Cimoszewicz nie wspomniał też o innych adresatach, poza słuchaczami... wersji esperanto. Czy to oznacza, że według MSZ-u program powinien być adresowany wyłącznie do Polonii? Czy też ministerstwo „zapomniało” o Ukraińcach, Białorusinach, Litwinach, Słowakach, Rosjanach i Czechach? Bo chyba nie jest to zapowiedź nowej polityki wobec naszych wschodnich sąsiadów. Minister Cimoszewicz dotąd podkreślał jej niezmienność.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśla, że w swoim budżecie nie ma pieniędzy na sfinansowanie Radia „Polonia” w obecnym kształcie. Czy rozwiązaniem tego problemu musi być likwidacja audycji w językach wschodnich? Póki co, propozycja MSZ-u nie została przyjęta przez odchodzący zarząd Polskiego Radia. Co zrobi nowy? Jeżeli nie zostanie znalezione rozwiązanie, to naszym sąsiadom zainteresowanym Polską pozostanie nauka esperanto.
|