Milczenie i złoty

MICHAŁ KOMAR

 


Świadom, że nie posiadam sił i środków wystarczających do przebudowy rzeczywistości, postanowiłem ją przynajmniej opisać. Na podstępne pytanie, co takiego mam na myśli, używając słowa rzeczywistość, odpowiem równie podstępnie, że nie zamierzając opisywać całej rzeczywistości, lecz tylko jej poszczególne fragmenty, czuję się zwolniony od udzielania odpowiedzi. Tym bardziej zresztą, że mam na myśli coś zupełnie innego. Mam mianowicie na myśli specyficzne relacje między milczeniem i mówieniem. Idzie mi w szczególności o hipotezę, która głosi, że milczenie jest przeciwieństwem mówienia – a jedno i drugie ma jakiś wpływ na rzeczywistość, jaki jednak? – nie wiadomo. Weźmy za przykład milczenie, w które popadł Minister Finansów od dnia objęcia urzędu. Jedni twierdzą, że ów stan niemoty jest główną przyczyną wzrostu napięcia na rynku, spowodował gwałtowną wyprzedaż obligacji przez inwestorów zagranicznych (co źle wróży realizacji planu budżetowego w dziedzinie emisji bonów skarbowych i obligacji), wywołał spadek wartości złotego, wzrost kosztów obsługi długu oraz podrożenie importu. Z kolei drudzy głoszą, że milczenie Ministra jest główną przyczyną spadku wartości złotego, co sprzyja rozwojowi polskiego eksportu, im zatem dłużej będzie Minister milczał, tym bardziej eksport będzie wzrastał, ku ogólnemu zadowoleniu. Wydawałoby się, że istnieje sprzeczność między tymi dwoma poglądami. Otóż nie istnieje! Zarówno pierwsi, jak i drudzy sądzą, że jak Minister już coś wreszcie powie, to nieuchronnie wzbudzi zaufanie inwestorów, wywoła wykup bonów skarbowych i obligacji oraz przyczyni się do podrożenia złotego, ze szkodą dla eksporterów, z pożytkiem dla importerów, a ty człowieku tylko płać podatki. Winien więc milczeć? Tak! Dobrze! Czy nie milczeć? Też dobrze! A czy możebny jest Minister Finansów, który podrywałby zaufanie inwestorów swoimi wystąpieniami? Oto jest pytanie! 
Ale – przypomnijmy – Minister jest tylko ministrem, jego zaś milczenie – milczeniem jednego tylko członka Rady Ministrów. Tymczasem chciałoby się wiedzieć, w jakiej mierze nie tak dawno wygłoszone expose Prezesa Rady Ministrów (mowa) ma się do obecnych, a nie ujawnionych (milczenie) planów Rady Ministrów in corpore dotyczących ożywienia gospodarczego? Czy tamta mowa jest już milczeniem? Czy też obecne milczenie jest mową? Które złotem, a które srebrem? Które dobre, które zaś lepsze? I czy lepsze jest wrogiem dobrego, a jeśli tak, to w jaki sposób? Po wystąpieniu Ministra Spraw Wewnętrznych do aresztu trafili członkowie zarządu Stoczni Szczecińskiej, która podjęła się budowy statków (chemikaliowców) nie umiejąc ich budować. Obecnie Minister Przemysłu poprosił Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego o sprawdzenie, czy ogłoszenie upadłości Huty Ostrowiec było zgodne z prawem i czy nie godzi w bezpieczeństwo Państwa. Zatem tajna służba państwowa ma zastąpić te wszystkie służby jawne (państwowe, bankowe etc.), których obowiązkiem było kontrolowanie ryzykownych przedsięwzięć. W tej sytuacji resztę opisu rzeczywistości przekażę czytelnikom przy pomocy języka migowego. Milcząc – będę mimo wszystko mówił. A co powiem – to zatrzymam dla siebie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 29 (2767), 21 lipca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl