Nr 28 (2766), 14 lipca 2002
Cesarz, Japonia i my
WYDANIE SPECJALNE TYGODNIKA!
Podróż
do Japonii
„Japonia
to dla nas wielka miłość i fascynująca tajemnica”
– mówią w tym numerze „TP” Andrzej Wajda i
Krystyna Zachwatowicz. Z okazji przyjazdu do Polski pary
cesarskiej chcemy odsłonić przynajmniej fragment tej
tajemnicy. Przypominamy historię Japonii i jej niezwykłej
kultury, próbujemy zrozumieć naturę współczesnego Japończyka,
pokazujemy dylematy „chryzantemowej monarchii”.
Publikujemy też głosy Polaków, dla których kraj na wyspach
stał się ważny – są wśród nich Lech Wałęsa i
wybitni polscy
japoniści Wiesław
Kotański, Mikołaj
Melanowicz, architekt Krzysztof
Ingarden, artyści – Jan
Peszek i Andrzej
Dudziński. I jeszcze „Moja
Polska” japońskiego polonisty Tokimasy Sekiguchiego,
Piotr Bikont o sushi, kalendarium relacji polsko-japońskich...
Nasz przewodnik po Japonii ilustrują drzeworyty Hiroshige oraz
wykonane specjalnie na tę okazję kaligrafie.
Zapraszamy do podróży!!!

„Tygodnik Powszechny”
– zapis w alfabecie katakana
Nie będę żałował, kiedy
stracę tę pracę
Z Günterem Verheugenem,
komisarzem Unii Europejskiej do spraw rozszerzenia rozmawia
w Brukseli Marek Orzechowski
Wystarczy porównać Polskę i Francję – leżą na
przeciwstawnych biegunach. We Francji invocatio Dei jest wręcz
nie do pomyślenia, bo również dla głęboko wierzących
Francuzów rozdział państwa od Kościoła jest ważny i cenny.
W Polsce jest inaczej, bo narodowa tożsamość i idea państwa
przechowywane były w Kościele.
Moja rada jest taka: lepiej za bardzo nie naciskać, to się nie
powiedzie. Jeżeli sami Polacy chcą jednak inaczej ułożyć swój
porządek, nikt w Europie nie będzie się temu sprzeciwiał.
Ale sama Europa zbudowana jest na świeckich wartościach: wolność,
demokracja, praworządność, tolerancja, respektowanie praw
mniejszości. WIĘCEJ
Günter Verheugen – Dziennikarz, polityk i dyplomata. Urodzony 28 kwietnia 1944 roku w Bad Kreuznach (Nadrenia – Palatynat), ukończył historię, socjologię i politologię na uniwersytetach w Kolonii i Bonn. W 1977 r. wstępuje do liberalnej FDP, w której w 1978 zostaje sekretarzem generalnym. W 1980 r. zmienia partię: przechodzi do socjaldemokratów i z ramienia SPD zostaje w 1983 r. deputowanym do Bundestagu. W latach 1987 – 89 redaktor naczelny organu SPD, gazety „Vorwärts” (Naprzód). Był wiceministrem spraw zagranicznych Niemiec, kiedy przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi zaproponował mu objęcie funkcji komisarza do spraw rozszerzenia UE. Żonaty, ma psa Matthesa.
Kolejny budżet recesji – z nowym
(starym) ministrem
Michał
Zieliński
Nad pięknym modrym Aralem
Przywódcy radzieccy odkryli, a partia zrealizowała, metodę
powiększenia produkcji bawełny. Wystarczy wylać Amu- i
Syr-darię na pola, aby rozkwitły białym złotem. Skutki
znamy. Zasadnicze były niewielkie, bo pola rozkwitły słabo.
Znaczące były natomiast skutki uboczne, zwłaszcza dla byłego
morza Aralskiego. W Polsce dokonano podobnego odkrycia. Zauważono
mianowicie, że jeśli powiększymy wydatki budżetowe, to
ludzie będą mieć więcej pieniędzy. Będą bogatsi, powiększy
się popyt, wzrośnie produkcja, spadnie bezrobocie, a Leszek
Miller rządzić będzie po wsze czasy. WIĘCEJ
Pomoc homoseksualistom – to zbyt trudne?
Adam
Fons
Kozetka i kamienna twarz
Homoseksualizm jest głębokim
zranieniem. Są rany na całe życie, z którymi trzeba się
nauczyć żyć. To jest jedyna realistyczna droga – droga
bez uleczenia. Nadzieje na uzdrowienie ustępują wtedy
perspektywie eschatologicznej. Czy takie „memento
mori” to wszystko, co wybitny specjalista kościelny ma
dziś do powiedzenia w tej kwestii? WIĘCEJ
Ks.
Józef Augustyn SJ
Grupy wsparcia i pustynia
W moim poprzednim
artykule „Brak odwagi”, nie chodziło o wszczynanie
dyskusji o grupach wsparcia dla osób homoseksualnych, ale o zwrócenie
uwagi na potrzebę udzielania im realnej pomocy: takiej, jaka
jest możliwa dzisiaj. Jeżeli drogą do pomocy – jak zdają
się twierdzić niektórzy – są jedynie grupy wsparcia
dla osób homoseksualnych, zainteresowani mogą z całą lojalnością
kierować odpowiednie pisma, pertraktować, prosić, pytać władze
kościelne. To zawsze nam wolno. Zobaczymy, co pokaże czas. Oby
tylko nie nastąpiło swoiste zaklinowanie: albo grupy wsparcia,
albo pustynia. WIĘCEJ
KATARZYNA
JABŁOŃSKA, CEZARY GAWRYŚ
Dodać
odwagi
Pomoc osobom homoseksualnym wymaga kompetencji i moralnej
przejrzystości. (...) U podstaw radykalnych wymagań Kościoła
w kwestiach moralnych leży wiara w moc Boga, ale również
wiara w człowieka – w to, że z pomocą łaski jest on w
stanie przekraczać swoje ograniczenia. Kościół patrzy na człowieka
w prawdzie – dostrzega zatem również jego kruchość i słabość.
WIĘCEJ
WIARA
Halina Bortnowska
Brama
Pielgrzymka to akt wyboru i ufności. Wyboru, decyzji: pielgrzymi opuszczają
swoje zwykłe życie. Wielu niesie w sobie nadzieję, że wrócą na tyle odmienieni, że ich udziałem stanie się inne życie – wolne od ciężarów, które tam, w miejscu świętym, będą z nich zdjęte.
WIĘCEJ
Śmierć na trasie pielgrzymki
Iwona Hałgas, ks. Adam Boniecki
„Nie słyszę głosów zwątpienia”
Autobus uderzył w krawężnik,
zachwiał się, przewrócił na bok, a potem, siłą rozpędu, stoczył z pobocza i pogruchotany, kołami do góry, znieruchomiał. Tak to zapamiętali. Niemal wszyscy spali – była godzina druga w nocy. Ojciec Włodzimierz, gwardian klasztoru braci mniejszych konwentualnych w Stoczku Lubelskim – miejscowości, z której wyruszyła pielgrzymka – o wypadku dowiedział się jeszcze tej samej nocy. Ktoś zatelefonował: „był wypadek” i tyle. Jak mówi, jego świadomość broniła się przed myślą, że mogło się stać coś strasznego. Radio o wypadku milczało, w internecie nie było żadnych wiadomości, do nikogo nie mógł się dodzwonić. Pomodlił się więc i poszedł spać. Dopiero rano przeczytał w internecie i zaraz potem usłyszał przez radio o zabitych i rannych. Niemal w tej samej chwili rozpoczął się najazd dziennikarzy na klasztor.
WIĘCEJ
Agnieszka Kozyra
Japońskie drogi bogów
Kapłan shintô pozdrawia przybyłych
w tokijskim chramie Kanda Myojin

Japończycy nadali nazwę swej religii – shintô – dopiero wtedy, gdy do ich kraju dotarł buddyzm i rodzime wierzenia trzeba było odróżnić
od doktryny „z importu”.
W modlitwach shintô jako przejawy zła (tsumi, dosł. ciężar, obciążenie) wymienia się: wykroczenia przeciwko zasadom życia wspólnoty (np. przerwanie grobli, zasypanie kanału, powtórny siew na obsianym już polu), zetknięcie z martwym ciałem czy krwią, zanieczyszczenie ekskrementami, kazirodztwo, zoofilię oraz uprawianie czarnej magii. Jako tsumi określane są także znaki szczególne (np. albinizm czy narośla skórne), które mają stanowić dowód ciążenia na człowieku jakiegoś przekleństwa. Według nauk shintô kary i plagi spadają na człowieka nie tyle za łamanie kodeksu etycznego, ile za zakłócanie rozwoju wszelkich form życia i naruszenie norm współdziałania z boskimi siłami we wszechświecie. Pojęcia tsumi nie można przetłumaczyć jako „grzech”, ponieważ nie dotyczy ono jedynie zła czynionego przez człowieka z własnej woli; to także takie „negatywne” zjawiska naturalne jak błyskawice czy zaćmienia słońca. Wszystko, co jest klasyfikowane jako tsumi, wiąże się z zakłóceniem energii życiowej, której zachowanie stanowi nadrzędny cel człowieka.
WIĘCEJ
Agnieszka Kozyra jest japonistką i religioznawcą, studiowała m.in. na Uniwersytecie w Osace w Japonii, pracuje na Uniwersytecie Warszawskim. Jest autorką książki „Samurajskie chrześcijaństwo” (Dialog 1996).
Krystyna Konarska-Łosiowa (1910–2002)
Ks. Adam Boniecki
Bóg... Ileż piękna...
Była świadkiem wiary mądrej, całe życie szukającej zrozumienia. Pamiętam, jak – przemądrzały seminarzysta – milkłem, gdy jedno jej proste, nieśmiało wypowiedziane pytanie sprawiało, że pękały mydlane bańki wyuczonych pobożnych formułek.
WIĘCEJ
KRAJ I ŚWIAT
Michał Kłaczyński
Nieliczni, niedostępni, nietani – ciąg dalszy
W ubiegłym tygodniu, na kolejnej rozprawie Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrywał w rozszerzonym składzie moją skargę dotyczącą odmowy dopuszczenia do aplikacji adwokackiej. Co ważne: zamiast rozstrzygnąć sprawę, NSA skierował pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego
o zgodność z ustawą zasadniczą przepisów prawa o adwokaturze, które umożliwiają samorządowi korporacyjnemu ograniczanie dostępu do zawodu adwokata.
WIĘCEJ
Roman Kuźniar
Czy Europa może wybić się na niepodległość?
Po 11 września europejscy sojusznicy ochoczo
manifestowali solidarność z Ameryką i selektywnie – selekcji dokonał Waszyngton – przyłączali się do operacji w Afganistanie. W kolejnych miesiącach doszło jednak do kilku spektakularnych sporów między Unią Europejską a USA.
(...)
Amerykańska krytyka europejskiej niemocy strategicznej, zbyt niskich – zdaniem Waszyngtonu – nakładów na siły zbrojne, pomijanie sojuszników przy podejmowaniu kluczowych dla operacji antyterrorystycznej decyzji oraz otwarte votum nieufności wobec NATO formułowane przez wybitnych amerykańskich polityków (Rumsfeld czy Lugar) sprawiły, że Europa poczuła się obrażana i lekceważona. Reakcją był szereg bezprecedensowych w swej temperaturze wypowiedzi znanych polityków europejskich (Fischer, Patten, Vedrine), którzy zarzucali Waszyngtonowi „prostactwo polityki” i domagali się, aby USA przestały traktować sojuszników jak „kraje satelickie”. WIĘCEJ
Antysowieckie powstanie na Podolu
– zapiski z dziennika gimnazjalisty z Czortkowa
Rudolf S. Falkowski
Prawdziwa polska głupota
Zaleszczyki. Tym mostem planowano
przedrzeć się do Rumunii.

Nieraz chciałem napisać o antysowieckim powstaniu w
Czortkowie. Tam się urodziłem, chodziłem do szkół i mieszkałem do maja 1941 r., gdy wraz z rodziną wywieziono mnie do Kermine w Uzbekistanie. Tam miałem kolegów-uczestników powstania przeciw radzieckim żołnierzom. Podczas wojny, w Anglii, kiedy byłem lotnikiem, starałem się dowiedzieć, kto był dowódcą zrywu (w lotnictwie sporo było czortkowiaków, w większości uczestników powstania). Ich odpowiedź była prawie jednogłośna: „Wodzów nie było, a jeśli nawet ktoś był, to i tak teraz się nie przyzna. Nie było czasu czekać na dowódcę. Akcja – i do Zaleszczyk. Tam na nas czekali”.
WIĘCEJ
KULTURA
Michał Paweł Markowski
Georges Perec: zapisywanie pustki

Powieść „Życie instrukcja obsługi” w przekładzie Wawrzyńca Brzozowskiego ukazała się nakładem Fundacji Literatura Światowa. Autor powyższego szkicu jest literaturoznawcą i filozofem, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego; ostatnio wydał „Występek. Eseje o pisaniu i czytaniu”. W Wydawnictwie KR ukaże się niebawem jego książka „Perekreacja” wraz z tłumaczeniem ostatniej powiastki Pereca, „Gabinet kolekcjonera”.
Ukazała się właśnie po polsku powieść Georgesa Pereca
(1936–1982) „Życie instrukcja obsługi”. Wydana w roku 1979, księga ta jest dziełem wielkim we wszystkich możliwych znaczeniach: 700 stron gęstego druku, dziesiątki opowieści (dlatego w podtytule widnieje rzeczownik w liczbie mnogiej: romans, czyli powieści), setki postaci pierwszo-, drugo-, trzecio-, n-to planowych, tysiące przedmiotów, dziesiątki tysięcy przymiotników. Kim jednak był jej autor?
Georges Perec
Nie można tej powieści streścić, bo – jak powiedziałem – nie ma ona klasycznej fabuły. Można natomiast domyślać się jej znaczenia. Otóż w samym centrum powieści, w rozdziale LI, odkrywamy podwójnie emblematyczną sytuację, której bohaterem jest malarz Valene, nauczyciel Bartlebootha, najstarszy mieszkaniec kamienicy, szara eminencja powieści. W rozdziale XXVIII dowiadujemy się, że pragnie on namalować obraz, przedstawiający wszystkich mieszkańców budynku (i sam budynek), że jego „obrazy nawiedzały każdą jego chwilę, zaludniały marzenia, wywoływały wspomnienia”, że pragnąłby utrwalić najdrobniejszy ślad przechowywany przez pamięć, towarzyszącą przez 55 lat życiu kamienicy.
On sam miałby znaleźć się na obrazie, gdzieś z boku, ustawiony przed malowanym przez siebie obrazem, na którym byłby on sam przed malowanym przez siebie obrazem, na którym byłby on sam... i tak dalej, i tak dalej.
WIĘCEJ
„Zniewolony umysł” Miłosza czytany w Ameryce
– o książce Marka Lilli
Łukasz Tischner
Filozof w Syrakuzach
Helen Vendler napisała ostatnio, że poezja Czesława Miłosza mocno wpłynęła na amerykańską świadomość literacką. Po latach coraz wyraźniej widać, że „kraj wielkiej samotności” zamieszkiwały pokrewne mu dusze, których wcale nie zrażały zawiłe kwestie poruszane w jego intelektualnych wierszach. Jak pokazuje świetna książka Marka Lilli, filozofa polityki z Uniwersytetu w Chicago, uważnych czytelników miała także jedyna książka nieliteracka Miłosza – „Zniewolony umysł”.
(...)
Mark Lilla nie jest kolejnym moralistą-demaskatorem, który lubiłby atmosferę pokazowego procesu,
ale filozofem, który chce jedynie zrozumieć, dlaczego bardziej lub mniej wybitni intelektualiści służyli współczesnym tyranom i zaprzeczali istotnej różnicy między tyranią
i wolnymi społeczeństwami Zachodu. Szkicuje portrety wpływowych myślicieli i stara się pokazać,
co działo się, gdy z empireum idei zstępowali w świat polityki.
WIĘCEJ
Mark Lilla, „The Reckless Mind. Intellectuals in Politics”, New York 2001.
Malarstwo Alfonsa Karpińskiego
w krakowskim Muzeum Narodowym
Agnieszka Sabor
Paryżanki znad Wisły
Alfons Karpiński:
Portret żony, 1921

Miłośnika sztuki i estetę, bardziej niż zabytki i eksperymenty artystyczne fascynował wielkomiejski gwar: pies uciekający spod kół dorożki albo oficer w jaskrawym mundurze spieszący dokądś na rowerze. Nie wiadomo, czy jego obrazy to jeszcze miejskie pejzaże, czy już sceny rodzajowe. Na niemal każdej malowanej przez Karpińskiego „Paryskiej ulicy” pojawia się zazwyczaj paryżanka – drobna, kokieteryjna, lekka, w kapeluszu o szerokim rondzie i rozwianej pelerynce. Wśród owej „klienteli” kawiarń i restauracyjek szukał bowiem polski malarz przede wszystkim kobiet. To one stały się głównym tematem jego twórczości – równie piękne wtedy, gdy malował je z czułością, jak i wtedy, gdy ich portrety powstawały po prostu na zamówienie.
WIĘCEJ
Jak krakowski polonista demaskuje Czesława Miłosza
Andrzej Franaszek
„Zacieśnienia u nas nie ma”
„Zwierzę o wielu milionach głów chce słyszeć tylko rzeczy, które są mu przyjemne. / Chce słyszeć, że jest wspaniałe, bohaterskie, mądre, szlachetne, / Tolerancyjne, miłosierne, wielkoduszne, nieskazitelne moralnie”...
(...)
Powiada dalej Miłosz: „A lubiany i chwalony jest każdy demagog, / To znaczy ten który schlebia / I który uspokaja Wielkie Zwierzę / Szepcząc mu do ucha: »Śpij, tylko twoi wrogowie znajdują skazę w tobie«”. I rzeczywiście. Poglądy Majdy streścić można tak: My, Polacy jesteśmy narodem wspaniałym, cywilizacyjnie, kulturowo i moralnie stoimy na najwyższym światowym poziomie, nie tylko nie ustępując niczym dokonaniom innych narodów, ale wręcz je przewyższając. Jeśli ktoś śmie stawiać nam jakieś zarzuty, jak Miłosz, automatycznie stawia się poza zbiorowością, z narodu wyklucza, Polakiem już nie jest. Trzeba go też – jako polskości wroga – zdemaskować.
WIĘCEJ
Jan Majda, „Wisława Szymborska. Karol Wojtyła. Czesław Miłosz”, Wydawnictwo i Poligrafia Zakonu Pijarów, Kraków 2002.
Młodzieńczy dziennik Jerofiejewa
Wojciech Lipowski
Na krawędzi świata
Młodzieńczy dziennik Jerofiejewa zaskakuje bogactwem i wielością wątków. Opatrzone dokładnymi datami notatki utrwalają fragmenty potocznych zdarzeń, okruchy osobistych doświadczeń, czasem dotykają spraw najbardziej intymnych czy wręcz wulgarnych. „Zapiski psychopaty” to także proza o rozmaitych odcieniach i wartości. Tworzą ją krótkie listy, rozmowy z samym sobą, czasem zmyślone w stanie upojenia alkoholowego, zapisy snów, monologi pełne gorzkiego humoru. Książka jest kompilacją różnych form wypowiedzi, autor zwraca się bezpośrednio do czytelnika, czasem stosuje mowę pozornie zależną, formułuje zaskakujące opinie, ilustruje własne wypowiedzi cytatami z literatury, z Biblii. WIĘCEJ
Wieniedikt Jerofiejew, „Zapiski psychopaty”. Przeł. Irena
Lewandowska. Kraków 2002, Wydawnictwo Literackie.
FELIETONY
JÓZEFA
HENNELOWA – Konopnicka i inni
ANDRZEJ
DOBOSZ – Odwrócenie perspektywy
MICHAŁ KOMAR – Transport zwłok
MARCIN
KRÓL – Polityka czy ekonomia
JACEK PODSIADŁO
– Ugotujmy Makłowicza
|