Ofiary, kaci

Piotr Kosiewski



Zorganizowana w Warszawie dyskusja wokół książki Svetlany Broz, wnuczki przywódcy komunistycznej Jugosławii Josipa Broz Tity, „Dobrzy ludzie w czasach zła”, dobitnie pokazała, że wciąż czeka nas debata na temat ostatnich wojen na Bałkanach i naszego stosunku do nich.



Wydany ostatnio polski przekład książki Svetlany Broz, zawierającej relacje z niedawnej wojny w Bośni i Hercegowinie, wywołał liczne kontrowersje. Świadectwem tego, jak różne mogą być jej odczytania, były jakże odmienne w tonacji teksty Konstantego Geberta i Wojciecha Tochmana, ogłoszone niedawno w „Gazecie Wyborczej”. Należy docenić odwagę wydawców, którzy organizując spotkanie z autorką, zaprosili do udziału nie tylko tłumaczkę tomu, Dorotę Jovankę Cirlić, ale również recenzentów książki. I trudno się dziwić, że podczas dyskusji doszło do ostrych sporów. 
„Dobrzy ludzie w czasach zła” to zbiór 90 relacji ludzi, którzy podczas konfliktu spotkali się z pomocą od strony przedstawicieli „drugiej strony”. W książce zebrano po trzydzieści świadectw Chorwatów, Serbów i Muzułmanów upamiętniających doświadczone przez nich dobro. „Tematem tej książki nie jest zabijanie, lecz ludzie, którzy nie zabijali” – zastrzegała się Svetlana Broz. Czy jednak – pytał Tochman – można „upamiętniać” tą samą liczbą relacji wszystkie trzy nacje? Czy zabieg ten nie prowadzi do rozmycia odpowiedzialności, ustawienia ofiar na jednej płaszczyźnie z katami? Oczywistym jest, że zbrodnie popełniali wszyscy, ale różna była ich skala i różna jest odpowiedzialność poszczególnych społeczności. Odpowiedzialność spoczywa przede wszystkim na Serbach. Ich tragedia – zwracano uwagę podczas dyskusji – ma inny charakter niż tragedia bośniackich Muzułmanów. To tragedia narodu, który dał się uwieść słowom polityków i w którego imieniu popełniono tyle zbrodni. 
Główną przyczyną był serbski nacjonalizm – podkreślał Gebert. Jeśli sprowadzi się wojnę do indywidualnych wyborów, to okazuje się, że byli dobrzy Serbowie i źli Muzułmanie. Czy jednak owi „dobrzy Serbowie” nie staną się alibi dla całego społeczeństwa? Czy nie prowadzi to do relatywizacji zbrodni? Zdaniem Svetlany Broz tak się nie stanie. Jej książka ma pomóc stanąć twarzą twarz ze zbrodniami. Zebrane przez nią świadectwa pokazują, że istniał wybór: czy pozostać ludźmi, czy też przyłączyć się do morderców. Zawsze można było powiedzieć „nie”. 
Ale czy są to świadectwa? Czy są to dokumenty? Czy takim językiem mówią ofiary? – pytał Tochman. I czy autorowi wolno nie zweryfikować usłyszanych opowieści? „Ja im uwierzyłam” – powtarzała kilkakrotnie autorka. Czy jednak zawsze można wierzyć relacjom ofiar? Nie jest to tylko niewinny spór metodologiczny, o czym dobrze przekonuje przecież inna z naszych niedawnych debat. 
Zarzuty wysunięte przez Wojciecha Tochmana wobec książki Svetlany Broz miały charakter zasadniczy. Nie był to jednak jedyny temat rozmowy, choć niewątpliwie ją zdominował. Spotkanie dobitnie pokazało, że wciąż czeka nas debata na temat ostatnich wojen na Bałkanach i naszego stosunku do nich. Owszem, nie sposób mówić o obojętności polskiego społeczeństwa wobec tych wydarzeń. Gestów solidarności wobec ofiar także nie zabrakło. Przyczyny i skutki konfliktu bałkańskiego wciąż jednak nie stały się tematem publicznego namysłu.
Wydanie książki stało się także okazją do innej debaty – o „jugonostalgii”, a szerzej mówiąc o kultywowaniu pamięci o dawnych dobrych czasach. Jak podkreślała Svetlana Broz, „w tym sporze za mało mówi się o ludziach”. Dodawała też: „Jeśli ktoś nie daje sobie odebrać pamięci o tym kraju, to staje się niebezpieczny”. I wciąż w jej wypowiedziach przewijały się słowa „faszyzm” i „nazizm”. Znaczący był brak innego słowa: „komunizm”. Czyżby ten system nie odegrał w Jugosławii negatywnej roli? Słuchając słów Broz można by sądzić, że był to kraj powszechnej szczęśliwości. Wiemy że tak nie było, ostatnie zaś wojny były także dziedzictwem wieloletnich rządów komunistów. Ale zapominanie o negatywnych następstwach ich rządów jest specjalnością nie tylko przybyszów z Bałkanów. 

Svetlana Broz, „Dobrzy ludzie w czasach zła”, tłum. Dorota Jovanka Cirlić. Wołowiec 2002, wydawnictwo Czarne. Spotkanie z autorką odbyło się 21 czerwca w Warszawie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 27 (2765), 7 lipca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl