Wnioski z ,,afery poznańskiej”


12 tez ojca Augustyna

Ks. Adam Boniecki



Najnowsza książka o. Józefa Augustyna to zbiór wywiadów i artykułów o tym, co napisał Jan Paweł II w liście do kapłanów na Wielki Czwartek 2002 roku: „Jako kapłani jesteśmy głęboko wstrząśnięci (stąd tytuł książki) grzechami niektórych naszych braci, którzy sprzeniewierzyli się łasce otrzymanej w Sakramencie Święceń, ulegając najgorszym przejawom misterium iniquitatis, jakie dokonuje się w świecie”. Papież miał na myśli grzechy księży wobec nieletnich. Książka jest poniekąd pokłosiem debaty wokół „sprawy poznańskiej”, ale tylko poniekąd, bo podejmuje tematykę szerszą. Sporo się w niej mówi także o problemach przygotowania do kapłaństwa i życia w celibacie.
Przeważają wywiady z ojcem Augustynem (m.in. homoseksualisty, który chciał zostać zakonnikiem), jeden wywiad przeprowadził on sam (z arcybiskupem Halifaxu), jest także kilka publikowanych już w prasie artykułów. Wstęp napisał Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny „Więzi”, przedmowę – redaktorzy wydawnictwa „m”. Na końcu dodano, wielokrotnie przywoływane w książce, trzy teksty Jana Pawła II i przesłanie amerykańskich kardynałów zgromadzonych w Watykanie.
Książka odpowiada na zapotrzebowanie chwili. Rozmówcy nie szczędzą polskiemu guru od spraw formacji trudnych pytań. On zaś odpowiada na wszystkie z jednym tylko wyjątkiem: czy był kiedyś zakochany w kobiecie („W dzieciństwie mówiono mi, by o takich sprawach z obcymi nie rozmawiać”). Czytelnik czuje, że spotkał kogoś z wielkim doświadczeniem; kto jeśli coś twierdzi, to wie, dlaczego jest pewny swoich racji. Z pewnością dla wielu adeptów do kapłaństwa, a pewnie i dla wychowawców, książka może się okazać cenną pomocą.


PRZEŁOM?
Wstrząsający jest krótki tekst, przepisany z serwisu KAI, pt. „Przełomowe przemówienie papieskie”. Autor stwierdza, że „Przemówienie Jana Pawła II do biskupów USA należy z pewnością uznać za przełomowe wydarzenie w traktowaniu nadużyć seksualnych ze strony osób duchownych”. Czy przełomem ma być – jak sugeruje Augustyn – to, że biskupi i przełożeni zakonni nie mogą już sami rozwiązywać problemu pedofilii duchownych w podległych im wspólnotach, lecz mają wszystkie przypadki przekazywać do Stolicy Apostolskiej, oraz że pedofilię duchownych Papież potępił „zarówno w wymiarze społecznym, jak i religijnym”; że nie usprawiedliwił zaistniałych faktów, a określił je mianem „zbrodni”?
Jeśli „z pewnością” mamy to uznać za przełom, trudno nie zapytać, jak w Kościele traktowano te problemy do tej pory? Czy sama w sobie zmiana procedur jest naprawdę wydarzeniem przełomowym? Niewątpliwie, Jan Paweł II przełamał odwieczne obawy Stolicy Apostolskiej przed publicznym uznaniem win ludzi Kościoła. Win historycznych, a teraz – co jest znacznie trudniejsze – win aktualnych. Zresztą, podobnno w Watykanie zamierzano spotkanie z biskupami USA objąć klauzulą sekretu i ograniczyć się do ogólnikowego komunikatu. Wszystko odbyło się jawnie ponoć na prośbę amerykańskich biskupów.
Tak czy inaczej, jest w tym rzeczywiście jakiś przełom. Zresztą zapoczątkowany przez Papieża wcześniej. Mało kto w Polsce zdaje sobie sprawę, jakim przełomem w sposobie kościelnego mówienia o seksualności człowieka były papieskie katechezy o małżeństwie. „Tak jednoznacznie, prosto, jasno i konkretnie nikt tu w Kościele o tych sprawach nie mówił” – zwierzyli mi się z zachwytem, w roku 1980, włoscy studenci, spotkani podczas wizyty Papieża w Turynie.


OD „ZERA TOLERANCJI”

DO „HOMOSEKSUALNEGO LOBBY”
Trudno nie zauważyć, że formuła pospiesznego zebrania iluś tam wywiadów i kilku tekstów, mniej więcej na ten sam temat, tego samego autora, to pomysł ryzykowny. Podczas lektury ma się chęć, by to, co jest rozproszone, uporządkować. Przecież za szczegółowymi odpowiedziami na pytania rozmówców łatwo dostrzec pewną całościową wizję. Może warto więc, na podstawie tekstów książki, zrekonstruować główne „tezy ojca Augustyna”.

1. Ksiądz o skłonnościach pedofilskich jest bezwzględnie niezdolny do pełnienia posługi kapłańskiej.
Księdza, który wykorzystuje dzieci albo penitentów, należy natychmiast pozbawić możliwości dalszego pełnienia dotychczasowych funkcji. Żadne przyrzeczenia poprawy nic nie znaczą, bo osoby te odznaczają się niezwykłą brutalnością emocjonalną i rozmyciem duchowym.
Grzech pedofilii (także grzechy natury homoseksualnej) są w przypadku księdza o wiele większym złem niż w przypadku świeckich: wiążą się z wykorzystaniem funkcji i powodują straszne zgorszenie. Dziecko przychodzi do księdza z zaufaniem, jak do własnego ojca, on zaś cynicznie wykorzystuje tę sytuację, traktując dziecko niczym przedmiot. Ksiądz, który w imieniu Kościoła głosi zasady moralne, musi się zachowywać nienagannie.
Kleryk, mający skłonności wyłącznie do osób tej samej płci i utrzymujący kontakty homoseksualne, powinien natychmiast opuścić seminarium. Ksiądz, który stwierdzi, że nie jest w stanie żyć bez kontaktów homoseksualnych, powinien odejść z szeregów kapłańskich.

2. Teoria o genetycznych przyczynach orientacji homoseksualnej nie ma podstaw naukowych.
Zastrzeżenie: W przypadku homoseksualistów nie należy mówić o „zboczeniu”, ale o niedojrzałości, zranieniu, zahamowaniu. Naukowe badania, mające potwierdzić teorie o genetycznych przyczynach skłonności homoseksualnych, nie przyniosły pozytywnych rezultatów. Orzeczenie Światowej Organizacji Zdrowia w 1993 roku na ten temat („orientacja seksualna – hetero czy homoseksualna – nie może być rozpatrywana jako zaburzenie”), nie będące owocem badań naukowych ani pogłębionej refleksji nad ludzką seksualnością, stało się punktem zwrotnym w polityce wielu rządów wobec homoseksualistów. W świecie psychoterapeutów doszło do podziału na tle sposobu traktowania problemu. Tymczasem orientacja homoseksualna tworzy się zwykle w bardzo wczesnym okresie dzieciństwa i młodości.

3. Środowiska męskie nie tworzą homoseksualistów.
Przekonanie, że przebywanie w środowisku męskim, a więc także w seminarium, może rodzić postawy homoseksualne, jest całkowicie fałszywe. Orientacja homoseksualna kształtuje się zwykle – patrz wyżej – w dzieciństwie i w okresie dojrzewania.
Wychowania w seminarium nie należy oddzielać od wychowania w rodzinie. Dwuznaczne doświadczenia w sferze seksualnej w rodzinie prowadzą do przytępienia wrażliwości w tej sferze.

4. Współczesna cywilizacja promuje zachowania homoseksualne.
Promocja homoseksualizmu w naszej cywilizacji to sprawa ostatnich trzydziestu lat. Ta fala uderza także w Kościół. W dzisiejszym świecie erotyzuje się wszystkie relacje międzyludzkie, także dzieci i młodzieży. Przesłanie cywilizacji brzmi: wobec odczuć seksualnych człowiek jest bezradny i musi im ulegać. Zniesienie celibatu przez Kościół byłoby sygnałem, że człowiek jest istotą totalnie słabą, nie może panować nad sobą.
Ponieważ cywilizacja zachodnia promuje zachowania homoseksualne, problem będzie narastał. W przeszłości nie było w Kościele na taką skalę problemu zachowań homoseksualnych, ponieważ nie istniał on w takim wymiarze w społeczeństwie. Problemy pedofilii i homoseksualizmu nie są zresztą zjawiskami typowo kościelnymi.

5. Przyjmowanie do seminarium zwykle odbywa się bezkrytycznie i zbyt pospiesznie.
Przyjmuje się do seminarium natychmiast, niemal wszystkich, którzy się zgłaszają. Lęk przed brakiem powołań bywa złym doradcą. Są kandydaci, którym należałoby jeszcze w świecie towarzyszyć przez dwa, trzy lata. Do seminariów nie powinny trafiać osoby, które lekceważą, pomniejszają i ukrywają swoje głębokie problemy homoseksualne. Jak pokazuje doświadczenie, obecność takich osób może być katastrofalna dla całej wspólnoty seminaryjnej.
Rozeznawać motywacje i zdolności należy w duchu miłosierdzia. Ale osobom, które się nie nadają – jednoznacznie odmawiać. Sytuacje, do jakich doszło w ostatnich latach, wymuszają postawę większej odwagi i szczerości.

6. Celibat stwarza większą przestrzeń dla miłowania Boga i ludzi.
Opanowanie motywowane jest większą miłością Boga i ludzi. Dla człowieka, który doświadcza – choćby w najmniejszym stopniu – fascynacji Bogiem i Jego miłością, rezygnacja z dwuznacznych moralnie przeżyć jest czymś prostym i oczywistym, nie jest wielką ofiarą, ale rozumnym wyrzeczeniem się tego, co zatruwa wyobraźnię, zakłóca rozumowanie i osłabia wolę.
Celibat nie jest deprecjacją małżeństwa. W Kościele grekokatolickim księża się żenią, mają dzieci, i nie są bynajmniej księżmi gorszej jakości.

7. Wychowanie do celibatu to fragment większej całości.
W wartościach ukazanych w Dekalogu seksualność jest dopiero na szóstym miejscu. Kiedy ktoś sobie radzi z pierwszymi pięcioma przykazaniami, i szóste sprawia mu mniej kłopotów. Gdy „szóste” staje się „pierwszym”, wówczas w życie człowieka wkracza nieporządek i chaos. Bez pierwszego przykazania z kolei człowiek łatwo ulega panseksualizmowi, w którym zmysłowej przyjemności podporządkowane jest wszystko. Zamiast nieść miłość i dar życia, staje się łatwo miejscem wzajemnej manipulacji, zagubienia, słabości i ludzkiej krzywdy.
Alumnów trzeba wychowywać do wielkiej przejrzystości moralnej. Solidarność, tolerująca zachowania homoseksualne, pociąga odpowiedzialność za dalsze skutki. Seminarium ma przygotować do odpowiedzialnego życia, dotyczy to także orientacji heteroseksualnej. Księża mogą wyrządzić wielkie krzywdy również kobietom. Ranimy kobiety wtedy, kiedy obiecujemy im stały związek (miłość zawsze obiecuje stały związek), a po jakimś czasie zostawiamy je „na lodzie”.

8. Możliwa jest pomoc osobom homoseksualnym.
Homoseksualiści powinni korzystać z pomocy terapeutycznej i duchowej (o pomocy pedofilom nie ma w książce mowy). Zdarza się, choć nie są to może częste zjawiska, że przy bardzo intensywnej pomocy i głębokiej motywacji mogą oni na tyle przezwyciężyć swoje skłonności, iż staną się zdolni zawrzeć małżeństwo. Katechizm Kościoła Katolickiego stawia sprawę jednoznacznie: „Osoby homoseksualne są wezwane do czystości...”
Pomoc psychologa, choć nieraz konieczna, ma bardzo ograniczone możliwości. Terapeuta tylko ujawnia ludzkie rany, otwiera je, pomaga rozumieć, współczuje, ale ich nie leczy. Rany może uleczyć jedynie Bóg, jeżeli powierzymy Mu je z zaufaniem. Pokonanie ludzkich problemów, zwłaszcza tak głębokich, jak uwikłanie emocjonalne i seksualne, wymaga przede wszystkim wielkiego zaangażowania moralnego i duchowego.
Osoby homoseksualne potrzebują pomocy integralnej: nie tylko dla duszy, ale także terapeutycznej. Osoby w młodym wieku (w młodszym wieku homoseksualizm może być jedynie tendencją) – dużo serca. Postawy ojcowskiej i macierzyńskiej, bo zwykle miały zaburzone relacje z rodzicami. Potrzebne są nie tylko fachowe rady, ale pewien wzór dojrzałej, ludzkiej miłości, umiejącej przekraczać wymiar pożądania seksualnego.

9. W Polsce zakładanie duszpasterstw osób

homoseksualnych wydaje się przedwczesne.
Tworzenie specjalnych grup homoseksualistów może się stać okazją do utwierdzenia w swojej orientacji. Nie wyklucza się gromadzenia takich osób, ale cel spotkań musi być ściśle określony i przemyślany. W Polsce homoseksualiści nie są prześladowani. Czasem traktuje się ich z pogardą, ale robią to zazwyczaj osoby o kruchym poczuciu tożsamości psychoseksualnej. Z drugiej strony trzeba się bronić przed promocją „kultury homoseksualnej” traktowanej jako alternatywa dla „kultury heteroseksualnej”.


10. Naciski medialne mogą służyć oczyszczeniu, ale mogą także przyczynić się do stworzenia obsesji.
Obok problemu homoseksualizmu księży, istnieje problem niesłusznych oskarżeń. Ostrożność Kościoła ma swoje racje. Zabierając głos zbyt szybko i gwałtownie, można ludzi zranić. Żyjemy w chorym przyspieszeniu cywilizacyjnym. Szum medialny wokół wielu spraw ma wartość względną: nie zawsze chodzi o problemy najważniejsze, emocje bywają sztucznie podsycane.
Kościół katolicki i Kościół prawosławny są dzisiaj praktycznie jedynymi instytucjami religijnymi, które odważnie głoszą bardzo wymagające zasady moralności seksualnej. Dlatego przedstawiciele mediów poddają bacznej obserwacji księży i biskupów, by sprawdzić, na ile ich czyny zgodne są z głoszoną przez nich nauką.
Należy krytycznie traktować określenie „wykorzystani”. Jeśli człowiek ma dwadzieścia kilka lat, nie może siebie traktować jak małego chłopca. Molestowani dorośli są współodpowiedzialni. Ważniejszy od homoseksualizmu jest tutaj temat dojrzałości emocjonalnej, osobowej i duchowej.

11. Człowiek zawsze może zgłupieć. Świadomość tego uczy pokory, zwłaszcza w chwilach upadków.

12. Bardzo destrukcyjna byłaby sytuacja, gdyby w Kościele istniało lobby homoseksualne, szczególnie pośród osób, które sprawują ważne funkcje. Największym zagrożeniem dla Kościoła byłyby wówczas układy i powiązania, jakie te osoby tworzą między sobą.


Można się spierać z autorem co do niektórych tez, choćby tej, wykluczającej genetyczne źródła homoseksualizmu czy wpływ zamkniętych środowisk męskich na kształtowanie się w młodym człowieku orientacji seksualnej. Nie zmienia to jednak faktu, że głos doświadczonego terapeuty i wychowawcy, którego autorytet jest powszechnie uznany zawiera poważne ostrzeżenie. Odruch ucieczki w przekonanie, że problem nie istnieje, może mieć opłakane skutki.

„Głęboko wstrząśnięci. Samooczyszczenie Kościoła”. Wydawnictwo „m”, Kraków 2002

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 27 (2765), 7 lipca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl