Antynomie ekumenizmu


Nadzieja czy rezygnacja?

Leonard Górka SVD



Poniższy tekst jest głosem w dyskusji o perspektywach ekumenizmu, którą wywołał tekst Andrzeja de Lazari „Ekumeniści – porzućcie wszelką nadzieję”, opublikowany w „TP” nr 23/2002, gdzie zamieściliśmy także głos ks. Wacława Hryniewicza „Kościół jest jeden”. Ks. Leonard Górka jest werbistą, kierownikiem Katedry Ekumenicznej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.



Dlaczego chrześcijanie poszli drogą rozłamów? Dlaczego ciągle jeszcze jesteśmy sobie obcy i rozdzieleni murem uprzedzeń, zafałszowań Ewangelii, choć runęły już mury wyrosłe z polityki? Odpowiedź, jaką znajduję w artykule prof. Andrzeja de Lazari, przypomina mi postawę księcia Myszkina, w którego usta Dostojewski wkłada wyznanie, że kiedy patrzy się na „Martwego Chrystusa” Holbeina, można stracić wiarę i nadzieję. Myszkin skupił się na widzialnym Krzyżu i na śmierci Chrystusa, który nie zmartwychwstanie, po prostu nie może zmartwychwstać. Widzialność Krzyża przesłoniła Myszkinowi niewidzialność zmartwychwstania.
Analogicznie rzecz się ma z widzialnością podziałów chrześcijańskich, ze wszystkimi ich konsekwencjami, które dostrzega Lazari i z ich niewidzialnością „świętej tajemnicy jedności”, w którą zaangażowany jest sam Bóg, czego Lazari nie usiłuje dostrzec. Ma rację Simone Weil, gdy pisze, że „błędy naszej epoki pochodzą z chrystianizmu bez pierwiastka nadprzyrodzonego”. Pierwiastek nadprzyrodzony to istota chrześcijaństwa. Jego brak zagraża nam rzeczywiście „powszechnym piekłem” na ziemi.
Uważano ongiś, a i dziś jeszcze się mówi, że historia podziałów chrześcijańskich jest historią grzechu pychy i nienawiści ludzkiej. Jest to niewątpliwie prawda. Dzieje Apostolskie i listy św. Pawła obfitują w relacje o tym, że w Chrystusowym Kościele znajdują miejsce grzesznicy, że grzech i wina to element jego sytuacji bycia w świecie. W pielgrzymce przez wieki zagubiliśmy niektóre podarowane charyzmaty Ducha Świętego, a w to miejsce wprowadziliśmy własne autorytety i małe ludzkie prawdy, które rodziły konflikty i podziały.
Można jednak zapytać, czy w naszych podziałach nie jest zawarty jakiś element tajemniczego planu Boga, tajemniczej roli Ducha Świętego? Otóż sięgając w historię narodu wybranego, można już i tam dostrzec przesłanki, iż zaistniały podział miał swoje miejsce w planie Bożym. Po śmierci Salomona dziesięć pokoleń utworzyło własne królestwo pod władzą Jeroboama z własną konkurencyjną świątynią. Roboam natomiast będzie rządził tylko miastami Judy, a potem także pokoleniami Beniamina. Odtąd Biblia mówi o dwóch rozdzielonych i skłóconych ze sobą królestwach Judy i Izraela (1 Krl 12). Należy jednak zauważyć, że mimo odłączenia Duch Boży działał nadal w oddzielonych pokoleniach Północy. Pojawili się w nich prorocy tej miary jak Eliasz, Elizeusz i Ozeasz, powołani do przekazywania Słowa Bożego prawowiernemu królestwu Południa (2 Krl 17,13-15 i 20; 23,27; Iz 8,14; Jr 2,1-4). W opisie tym odczytujemy spełnienie się tajemniczego planu Bożego: „bo przeze Mnie zostały zarządzone te wydarzenia” (1 Krl 12,24). Potrzebne było to rozdarcie, ale ocalało to, co było istotne i wartościowe w narodzie izraelskim.
Czy w podziałach chrześcijan nie pojawia się ta sama logika? Czy nie mamy do czynienia z jakimś nieprzejrzanym do końca misterium rozdarcia, odejścia, ale i nadziei? – pyta ciągle w swojej teologii nadziei ksiądz Wacław Hryniewicz. Zakłada on jednocześnie, że historia podzielonego chrześcijaństwa jest historią zbawienia – nawet w upadku i grzechu.
Pytanie o sens oddzielonych naszych wspólnot chrześcijańskich jest także, a może przede wszystkim, pytaniem o sens tych wartości, które te wspólnoty utworzyły, o ich własne życie duchowe, którym żyją od wieków, często bez wzajemnego ze sobą kontaktu. Św. Paweł pisał do Koryntian: „Zresztą nawet muszą być wśród nas rozdarcia...” (1 Kor 11,19). Chyba jednak trzeba, aby rozeszli się ludzie po to, by dochować wierności pewnym wartościom zagrożonym. Rozdzieleni, stajemy się dla siebie wyzwaniem oraz wyrzutem, że coś w nas zamarło, że czegoś w nas zabrakło. A zatem grzech czy łaska podziału?
Nie znamy ostatecznego kształtu widzialnej jedności. Wiemy jednak, że czas dialogu i ekumenizmu niesie ze sobą szansę głębszego „myślenia z drugim”, a nie „myślenia przeciwko” niemu. Droga przed nami długa jeszcze i trudna. Ale już dzisiaj trzeba przekonać się do tego, by wykorzystywać różne dostępne nam sposoby odbudowywania przyjaźni między Kościołami i wspólnotami chrześcijańskimi. Zapytajmy siebie, czy krzyż rozdartego chrześcijaństwa stanowi przedmiot mojej troski w rozmowie z Bogiem? Czy potrafię przebaczać winy i prosić o przebaczenie? Czy posiadam, czytam i rozważam Pismo Święte? Czy odrzucam krzywdzące drugiego stereotypy? Czy stać mnie na uczciwość intelektualną, by pogłębić swoją wiedze religijną o moich braciach inaczej wierzących? Czy korzystam ze sposobności, by wspólnie się modlić, studiować, współpracować z braćmi innych Kościołów? Czy uświadamiam sobie, że ekumenizm nie jest li tylko poletkiem studiów dla teologów, lecz wymiarem istotnym chrześcijaństwa, bez którego nie może ono być w pełni zrozumiane ani w pełni przeżywane?
Te i dalsze pytania powinniśmy sobie postawić w imię ocalenia i pogłębienia naszych braterskich, chrześcijańskich więzi, a także w imię ludzkości zagrożonej w swym bycie i oczekującej od nas odnowy świata.
Wniosek nasuwa się niemal samorzutnie: my wszyscy wierzący w Chrystusa jesteśmy sobie potrzebni, co więcej, jesteśmy skazani na siebie, jeżeli nie chcemy pozostać tworem skarłowaciałym, jeżeli ma w nas stawać się „nowy człowiek”, jeżeli mamy być wiarygodnym znakiem wyzwolenia i nadziei przed światem.
Wierzę głęboko, że darowany Kościołowi Duch Boży nie jest więźniem żadnego z Kościołów. Tylko On zdolny jest przezwyciężyć w nas lęk przed przepaścią, którą sami tworzymy. Niech przemienia „serca z kamienia w serca z ciała”, zdolne do twórczej miłości. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 26 (2764), 30 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl