NOTATKI

Bronisław Mamoń





Włodzimierz Kunz nie żyje

6 czerwca br. zmarł Włodzimierz Kunz – grafik, malarz, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.
Urodził się w 1926 r. w Dąbrowie Tarnowskiej, w liceum gorlickim zdał maturę w 1948 r, studiował malarstwo na krakowskiej ASP w pracowniach Zbigniewa Pronaszki, Adama Marczyńskiego i Hanny Rudzkiej-Cybisowej, pod kierunkiem której przygotował pracę dyplomową w 1954 r. Przeszedł wszystkie szczeble uczelnianej kariery aż do stanowiska rektora, na które został wybrany w 1980 r. w pierwszych po wojnie wolnych wyborach na krakowskiej ASP.
Był od 1970 członkiem komitetu organizacyjnego Międzynarodowego Biennale Grafiki w Krakowie. Uczestniczył w kilkudziesięciu wystawach indywidualnych, jego prace znajdują się m.in. w muzeach w Tokio, Nowym Jorku, Waszyngtonie, wielu kolekcjach niemieckich.
Tworzył obrazy oszczędne, skonstruowane precyzyjnie i logicznie, o czytelnym układzie. Kolor kładł swobodnie i spontanicznie na geometryczną strukturę, której podziały często przekraczał. Łączył i kontrastował faktury uzyskane przez ściekanie farby, zadrapania, uderzenia pędzla. Bliska mu była technika kolażu. Łączył fragmenty płótna lnianego, leżakowego, wklejał papierowe samolociki-jaskółki. Uważany jest za przedstawiciela unizmu w sztuce i mistrza bieli, który to kolor był mu najbliższy.
Sam mówił o sobie, że: „...jest kolorystą bieli. Biel jest tym, od czego zaczyna się kolor. Każdy malarz musi się zdecydować na wybór trzech, czterech barw, żeby z ich pomocą oddać cały świat. (...) Dla mnie malarstwo jest właśnie magią, tajemniczym światem kolorów, form i ich wzajemnych oddziaływań. Chciałbym, by moje obrazy przekazywały radość życia. Nie posługuję się w tym celu ani literaturą, ani fabułą, Chociaż figuracja nie jest mi zupełnie obca. Zwłaszcza ta, której korzenie wywodzą się z basenu Morza Śródziemnego – historycznej ojczyzny Homera”.
Zaledwie dwa lata temu, przy okazji wystawy serii pejzaży „Morze Śródziemne” zmarłego malarza pisał Jerzy Madeyski: „Kunz staje się z roku na rok bardziej swobodny i radosny w rozmachu plam, przywodzących niekiedy na myśl spontanicznośc malarstwa – gestu. I muzyczność kompozycji. Więc też nam się jego sztuka coraz bardziej podoba. I podobać powinna, bo jest sztuką, z którą można się identyfikować.”

Peter Brook we Wrocławiu

W pierwszym tygodniu czerwca przebywał we Wrocławiu na zaproszenie Ośrodka Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych Peter Brook, jeden z największych reżyserów teatralnych drugiej połowy XX wieku. Gościem Wrocławia był nie po raz pierwszy. Przyjeżdża do tego miasta ze względu na pamięć swojego nieżyjącego przyjaciela, którego sztukę teatralną bardzo cenił. Przywiózł ze sobą przedstawienie „Le Costume” („Garnitur”), którego autorem jest południowoafrykański pisarz Can Themba.
Brook urodził się w 1925 roku w Londynie. Kiedy miał lat 20, poznał już smak sławy, pracując w komercyjnych teatrach londyńskiego West Endu. Prawdziwy rozgłos zdobył inscenizacjami sztuk Szekspira („Tytus Andronikus”, „Król Lear”, „Sen nocy letniej”. „Hamlet”). Podobno wpływ na jego widzenie Szekspira wywarł Jan Kott swoimi książkami o elżbietańskim dramaturgu. Inscenizacje szekspirowskie Brooka stały się ewenementem artystycznym w teatrze światowym. W 1960 roku Brook wystawił w paryskim teatrze Gymnase „Balkon” Geneta. Byłem na tym przedstawieniu (polecił mi je Konstanty Jeleński). Jego siła teatralna była tak wielka, że widzowie w milczeniu opuszczali widownię. W 1966 r. na łamach „Le Nouvel Observateur” sformułował dziesięcioro przykazań dla teatru. Szóste brzmiało: „Obecnie musimy wybierać między teatrem optymizmu – takim jak w USA i w ZSRR, teatrem w znaczeniu literackim, ale przestarzałym, jakże częstym we Francji i w Anglii – albo teatrem, który z racji swego realizmu jest teatrem rozpaczy i grozy. Być może te nowe »niemoralne« sztuki są w gruncie rzeczy najbardziej moralnymi”.
Mając czterdzieści kilka lat porzucił sale teatralne ze scenami pudełkowymi, przenosząc swoje przedstawienia w plener, np. do wioski afrykańskiej lub w dziki pejzaż Iranu czy Kalifornii. Bardzo głośna się stała jego inscenizacja staroindyjskiego eposu „Mahabharata”, którą krytycy uznali za wydarzenie wieku. Brook od wielu lat mieszka w Paryżu. Jest założycielem i dyrektorem teatru Bouffes du Nord. Jego zespół stanowią aktorzy z różnych stron świata. Są w nim biali, żółci i czarnoskórzy. Po raz pierwszy Brook był w Polsce w r. 1970. Przyjechał z zespołem Royal Shakespeare. Pokazywał wtedy polskiej publiczności „Sen nocy letniej”. 


(m)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 25 (2763), 23 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl