Wakacje i pieniądze

MARCIN KRÓL



Po co komu wakacje? Żeby odpocząć. Po czym? Zapewne po ciężkiej pracy. Jednak mam poważne podejrzenie, że na wakacje nie jadą wcale, lub jadą bardzo rzadko ci, którzy naprawdę ciężko pracują. Zarówno ci, którzy zarabiają bardzo dużo – bo ich nie stać na opuszczenie miejsca pracy dłużej niż na kilka dni, jak i ci którzy zarabiają mało (ekspedientki bądź górnicy), bo ich nie stać na wyjazd. Na wakacje jedzie nowa polska klasa średnia: (dentystki bądź hurtownicy) i jedzie jak jeden mąż na Teneryfę lub do miejsca analogicznego. Oni też mają po czym odpoczywać, tylko czy rzeczywiście odpoczywają? Razem z innymi Polakami, razem pod rękę z alkoholem, razem, zawsze razem.
A jak to jest z wakacjami w polityce? Parlament przerywa obrady na miesiąc, politycy rozjeżdżają się do mniej lub bardziej zamkniętych kurortów, gdzie dochodzi do mniej lub bardziej jawnych spotkań z mniej lub bardziej podejrzanymi typami. Wakacje to przecież jedyna okazja dla przywódców narodu, żeby pod pozorem gry w tenisa, czy jazdy na rowerze porozmawiać z przyjacielem, który reprezentuje określone siły (siły najczęściej ekonomiczne). A dlaczego polityk musi rozmawiać z takimi „przyjaciółmi”? Ponieważ polityk nie ma z czego żyć. Ledwie ma na te wakacje, i to głównie dzięki temu, że płaci mniej niż by zapłacił przeciętny obywatel. Dla polityków wakacje to zatem okres wytężonej pracy nad zdobywaniem funduszy i to niekoniecznie dla siebie samego, ale dla partii, na wybory, na opłacanie ludzi, na inwestowanie we przyszłość własną i kolegów.
A tu teraz jeszcze mamy wybory samorządowe za pasem, które – przykro mówić, ale wszystkie badania socjologiczne to pokazują – mają charakter walki o kasę, ponieważ na stosunkowo niskim poziomie władzy samorządowej, najlepiej w powiecie, najwięcej uda się wyssać gotówki. Nie chodzi tylko o legalne dochody, ale także i po prostu o korupcję lub jej łagodne formy. Rzecz jednak nie w tym, że ludzie kradną, bo to jest najzupełniej normalne i występuje na całym świecie, lecz o to, że w znacznym stopniu są do kradzenia zmuszeni. Opinia publiczna ma w tym względzie poglądy najczęściej zupełnie sprzeczne z rzeczywistością.
A oto kilka argumentów. Po pierwsze politycy zarabiają bardzo kiepsko, jak na niepewność związaną z tym zawodem. Jeżeli poseł nie zostanie wybrany na następną kadencję, a koledzy nie zapewnią mu odpowiedniej fuchy w miejscowości, w której mieszkał, to może pójść na zieloną trawkę. Nawet jeżeli jest lekarzem czy nauczycielem, bo ich wszystkich mamy za dużo. Jeżeli ponadto jego partia przegrała sromotnie wybory, to nawet koledzy nie pomogą, bo ich już nie będzie w lokalnych władzach. Podobnie jest z wieloma wyższymi urzędnikami: wiceministrami, dyrektorami departamentów i tak dalej. Dlaczego więc nie mieliby sobie zapewniać z góry udziału w radach nadzorczych?
Po drugie, partie nie mają pieniędzy z wyjątkiem partii post-komunistycznych. Ostatnio odbyła się walka o przywództwo w Stronnictwie Demokratycznym, o którym nikt już nie słyszy, ale które legalnie przejęło nieruchomości należące do SD sprzed 1989 roku i jest potwornie bogatą partią. Nowe partie od Unii Wolności po PiS nie miały takich podstaw do walki politycznej. 
Po trzecie, bardzo trudno jest po prostu porzucić władzę i wrócić do domu, nawet jeżeli się ma zapewniony skromny byt. Ludzie po prostu nie są tacy i wiedział to już doskonale Machiavelli, który precyzyjnie opisywał rolę pieniędzy w polityce.
Wszystkiemu temu winne jest fatalne ustawodawstwo w Polsce, które zatrzymało się w połowie drogi między uznaniem polityki za zawód, zaś partii politycznej za instytucję państwową a szlachetnym, chociaż bezsensownym traktowaniem polityki jako powołania. I tak w czasie wakacji trzeba załatwiać pieniądze, zresztą trzeba stale, ale w czasie wakacji w lesie człowieka mniej widać, więc jest to dobra okazja. Biedni politycy – i oni zatem nie mają prawdziwych wakacji, wolnych od napięć, zabiegów i kombinacji.

Marcin Król

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 25 (2763), 23 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl