Nr 25 (2763), 23 czerwca 2002

 

 

 

               




Amerykański Kościół 
wobec molestowania seksualnego nieletnich



Ks. Adam Boniecki
Hańba i oczyszczenie

Zaaprobowany 15 czerwca przez amerykańskich biskupów dokument, określający „nową strategię postępowania wobec księży zamieszanych w przypadki pedofilii”, nie zadowoli krytyków Kościoła. Nagłośnione przez media przestępstwa duchownych doprowadziły do tego, że Papież jest „głęboko wstrząśnięty”, amerykańscy biskupi mówią o utracie wiarygodności Kościoła, „lud” domaga się surowego ukarania winnych. Amerykański Episkopat zgromadził się więc w Dallas, by niemal wyłącznie tej sprawie poświęcić swoje debaty.    WIĘCEJ






Jarosław Makowski
z Chicago
Zlepianie popękanego dzbanka

To było najważniejsze spotkanie biskupów w historii Stanów Zjednoczonych. Tutejsi pasterze zebrali się w Dallas, by wypracować spójną politykę wobec księży, którzy dopuścili się seksualnego wykorzystywania nieletnich. Czy znaleźli rozwiązanie, które w takich sytuacjach zwykło się określać „salomonowym”? I pytanie może ważniejsze: co doprowadziło do obecnego kryzysu i jakie są jego konsekwencje?    WIĘCEJ






Wokół książki „Radziłem się dróg” księdza Tomasza Halika: w świecie i nie z tego świata

Most Tomasza 
Z ks. Adamem Bonieckim, o. Tomaszem Dostatnim OP i Adamem Michnikiem rozmawia Michał Okoński


„Rozmowa-rzeka z ks. Halikiem to książka dla wielu irytująca i w jakimś sensie zawstydzająca. Z jednej strony dla ludzi Kościoła: że tak może wyglądać język dialogu wewnątrzkościelnego. Z drugiej dla ludzi takich, jak ja: że Kościoła nie można traktować »z waszecia« i niekoniecznie powinno się zaglądać przez dziurkę od klucza do każdej zakrystii.”

Adam Michnik





Wiara naszych czasów: doświadczenie, mistyka i... Nietzsche


Odkupieni, to znaczy wolni
Z ks. Tomaszem Halikiem rozmawia Jan Jandourek

Świecki humanizm jest piękny jak bukiet róż. Ale bukiet ma jedną wadę: długo nie wytrzymuje. My również musimy stawiać czoło zarzutowi zwiędnięcia. Wyraził to już Nietzsche: „Uwierzyłbym w tego waszego Odkupiciela, gdybyście wyglądali na bardziej odkupionych”.   WIĘCEJ






Służby bezpieczeństwa PRL o Pawle Jasienicy


Ewa Beynar-Czeczott
„Taki już jestem i tego nie potrafię”

Potrzebowałam teczek Ojca, aby móc zaprzeczyć insynuacjom wysuniętym przez Gomułkę. Poraziła mnie skala donosicielstwa. Z każdego posiedzenia, odczytu, spotkania w kawiarni – co najmniej dwa doniesienia agenturalne złożone przez t. w. (tajnych wywiadowców) zakończone zadaniami wyznaczonymi przez odbiorcę wiadomości lub informacjami przesłanymi wyżej. Wiedzieli o każdym zamiarze wyjazdu pod Warszawę czy za granicę, „zabezpieczali” informacje, werbowali przypadkowych „życzliwych” informatorów. Wiele doniesień pisano tak, żeby nic nie powiedzieć, a ubrać to w wiele słów, ale są i nie pytani nadgorliwcy, którzy mówią, co wiedzą i czego się domyślają. 
Dokumenty kończą się na roku 1972. Na Ojca donoszono więc, właściwie recenzowano autora, jeszcze dwa lata po jego śmierci.   WIĘCEJ





WIARA








16 czerwca Jan Paweł II kanonizował Ojca Pio


Aleksandra Bajka z Rzymu 

Uprzywilejowana droga do świętości







Czy do wypełnienia testamentu Brata Alberta wystarczy szyld z jego imieniem?

Jerzy Adam Marszałkowicz
Rachunek sumienia

Ideą św. Brata Alberta było „miłosierdzie po katolicku pojęte” – jak napisał w „Przewodniku tercjarskim”. Tymczasem (...) wiele z tych placówek stawia limity i ogranicza ilość miejsc dla podopiecznych, nie ustawia łóżek piętrowych... ani nie rozkłada materaców, aby uzyskać więcej miejsc, nierzadko kierując się wygodnictwem lub obawiając się zbyt wielkich kosztów. Tymczasem Brat Albert mówił: „Istnieje minimum potrzeb ludzkich, których społeczeństwo nie ma prawa odmówić nędzarzowi, nie narażając się na poważne niebezpieczeństwo i znalezienie się pod pręgierzem. Nie jest to już sprawa miłosierdzia, ale sprawiedliwości i porządku”. Polecał również „każdemu głodnemu dać jeść, bezdomnemu miejsce a nagiemu odzież. Jak nie można dużo, to mało”.   WIĘCEJ


Jerzy Adam Marszałkowicz jest założycielem wrocławskiego Towarzystwa Pomocy im. Adama Chmielowskiego, obecnie jest zastępcą kierownika Schroniska św. Brata Alberta we Wrocławiu. W 1995 r. otrzymał przyznawany przez „TP” Medal św. Jerzego. 





Józefa Hennelowa 
Światło w tunelu


Magdalena Krzeptowska, „Moja droga od rozpaczy do nadziei. Pocieszenie po śmierci dziecka”, słowo wstępne o. Jacek Salij OP, posłowie Bogdan de Barbaro, Znak 2002.     WIĘCEJ





Nowe polskie tłumaczenie dokumentów Soboru Watykańskiego II

Artur Sporniak
Wierne i piękne?

„Każdy tłumacz jest zdrajcą” – powiadał św. Hieronim. Wiedział, co mówi – sam w IV wieku przetłumaczył Biblię na łacinę. Można tylko sobie wyobrazić przed jakimi dylematami stawał, jeśli dziś nad tłumaczeniami Biblii pracują zespoły specjalistów. Jego praca była jednak na tyle owocna, że Sobór Trydencki w 1546 r. uznał wulgatę za oficjalne tłumaczenie. Surowe dictum pierwszego kanonizowanego Tłumacza przypomniał abp Henryk Muszyński podczas, zorganizowanej przez KAI 12 czerwca w Warszawie, prezentacji nowego polskiego tłumaczenia dokumentów Soboru Watykańskiego II. Nie po to wszakże, by zdyskredytować kilkuletnią pracę zespołu, którą z ramienia Episkopatu nadzorował jako przewodniczący Komisji Nauki Wiary, lecz by ukazać problemy, z jakimi zaangażowani specjaliści musieli się zmagać.   WIĘCEJ





KRAJ I ŚWIAT





Katarzyna Kolenda-Zaleska

Stawka większa niż burmistrz

Bezpośrednie wybory wójtów, burmistrzów i prezydentów mają zachęcić obywateli do udziału w głosowaniu. Ale rozbudziły też nowe ambicje polityków. Gra toczy się nieraz o większą stawkę niż fotel prezydenta miasta. W 2005 r. w wyborach prezydenckich nie będzie już kandydata Kwaśniewskiego, zabraknie więc zdecydowanego faworyta. Dla tych, którzy marzą o Pałacu Namiestnikowskim, wybory samorządowe to także pierwsza poważna próba sił.   WIĘCEJ








Wilamowice: jedyna osada „mniejszości wilamowskiej”


Artur Pałyga
Zaklaszczcie na naszym pogrzebie





„Polacy zniszczyli tę kulturę” – mówi cicho starsza kobieta w kolorowej chustce. Gra kapela, smażą się kiełbaski. W Wilamowicach święto. Na estradzie wilamowskie tańce. Kobiety w ludowych strojach mówią do kamer po wilamowsku. Ale to pozory. „To folklor. Nie ma już Wilamowic” – szepce Wilamowianka, nim zniknie w tłumie.   WIĘCEJ






Marcin Żurek
z Gwatemali
Burzliwy (s)pokój Środkowej Ameryki


Poparcie dla demokracji jest w Ameryce Środkowej ostrzegawczo niskie, a jeszcze mniejsza jest satysfakcja z niej: w Salwadorze wyraża je odpowiednio 25 proc. i 21 proc. ludzi, w Gwatemali 33 proc. i 16 proc., w Nikaragui 43 proc i 24 proc. (...) W Ameryce Środkowej instytucje państwa wspierają się czasem na terrorze, przemocy i „układach”, a w najlepszym razie legitymizuje je charyzma przywódcy. Nie mają one tego samoistnego, abstrakcyjnego autorytetu, który cechuje państwo prawa. Pokój Środkowej Ameryki pozostanie kruchy, dopóki tego autorytetu nie nabiorą, bo kultura demokracji jest ważniejsza niż – nie tak wiele same w sobie znaczące – traktaty pokojowe.   WIĘCEJ




 

Edward N. Luttwak z Waszyngtonu
Grzech zaniechania 


16 maja wygasła zawarta w 1991 r. ustawa o handlu preferencyjnym z krajami andyjskimi, mająca promować gospodarcze alternatywy wobec produkcji kokainy. Wygasła – z fatalnymi skutkami dla Boliwii, Kolumbii, Ekwadoru i Peru. A wygasła dlatego, ponieważ Senat USA – pod wpływem działań... lobby tekstylnego – wniósł zastrzeżenia co do jej odnowienia. Biały Dom mógł z łatwością poradzić sobie z tym lobby (dziś dość słabym), ale nie uczynił tego. Nie poświęcił nawet ułamka swego czasu i politycznego wpływu – tak jakby chciał udowodnić południowym sąsiadom Stanów Zjednoczonych, jak mało obchodzi ich sytuacja.   WIĘCEJ


Autor jest amerykańskim politologiem, doradcą w Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) w Waszyngtonie, stale współpracuje z „TP”.






Nowy antysemityzm czy uprawniona krytyka Izraela?


Joachim Trenkner z Berlina
Chłopcy z zapałkami


Od początku eskalacji konfliktu izraelsko-palestyńskiego w Niemczech – podobnie jak w innych krajach Europy – daje się zarejestrować zmiana nastrojów. Historycznie obciążona Republika Federalna ma jednak swą specyfikę: dotąd szczególna odpowiedzialność Niemiec za Izrael i obywateli pochodzenia żydowskiego uchodziły tutaj za rację stanu. Teraz wielu Niemcom zdaje się to coraz bardziej ciążyć. (...) Według badania przeprowadzonego przez uniwersytet w Essen, na które dotąd mało kto zwrócił uwagę, 36 proc. zapytanych studentów – nie ludzi starszych, nie „wczorajszych”, ale przedstawicieli przyszłych elit – zakwestionowało niemiecką winę za Holocaust. Tyle samo uznało, że Żydzi czerpią korzyści ekonomiczne z Holocaustu.   WIĘCEJ


Joachim Trenkner (ur. 1935) – były reporter tygodnika „Newsweek” i korespondent berlińskiej telewizji publicznej SFB w Europie Wschodniej (w latach 90. zastępca jej redaktora naczelnego). Obecnie publicysta, stale współpracuje z „TP”.


 

KULTURA


 


O Stefanie Pappie i dawnym „Tygodniku”

Bronisław Mamoń
„...pamięć o nich idzie w zapomnienie”


Stefan w „Tygodniku” ilustrował Kisiela „Bez ogródek”, felietony Spodka i inne jeszcze teksty. Były to ilustracje dosłowne i metaforyczne, groteskowe i zabawne. Często przez cenzurę konfiskowane. Pamiętam, że kiedyś cały nakład „Tygodnika” został zatrzymany z powodu rysunku Pappa i trzeba było ostatnią stronę robić od nowa. A przecież nie był buntownikiem chcącym rozwalić ustrój, w którym żył. Miał wiele rozsądku, umiaru i dobrej woli. 
Stefan Papp był redaktorem graficznym „Tygodnika”, odpowiadał za estetykę pisma. Kiedy dziś przeglądam tamte numery, zgrzebne i chude, ośmio- a nawet sześciostronicowe (rzadko liczyły 12 stron), wiem na pewno, że odznaczały się wzorowym porządkiem graficznym, że były łamane z głową, że tytuły miały piękny krój czcionki. A były to czasy, kiedy „Tygodnik” otrzymywał limitowany przydział papieru i to najgorszego gatunku. Był składany na wysłużonym, psującym się nieustannie sprzęcie. „Władza ludowa” nie rozpieszczała ludzi „Tygodnika”. Raczej utrudniała im życie, wciąż niezadowolona, wciąż z pretensjami. Byli jednak wspaniali drukarze, zecerzy, którzy cierpliwie i z uśmiechem – często przez całą noc – składali od nowa pokaleczone przez cenzurę teksty.   WIĘCEJ



Agata Mamoń
Stefan Papp: „nisza dla siebie”


Stefan Papp jest znany przede wszystkim jako satyryk. W jego pracach szczególną rolę odgrywa przestrzeń. Jest zainteresowany jej organizacją i relacjami, jakie w niej zachodzą pomiędzy różnymi formami. Tworzy w formie cykli; zadaniem ich jest do końca i we wszystkich aspektach rozwiązać problem, który sobie postawił. Od motywów wyjściowych powtarzanych w różnych kombinacjach dochodzi do ostatecznej, czystej formy. Wychodzi od pomysłu, konceptu, nawet „dowcipu”, który realizuje przez rezygnację z kolejnych elementów mogących zaburzyć jasność końcowego efektu. Cykle rysunków pokazują trud artysty, jego drogę porządkowania przestrzeni. Po zakończeniu jednego zadania przechodzi do następnych, ale już w innych technikach, innej ekspresji, nie znosząc nudy, rutyny.   WIĘCEJ






Teatr


Piotr Gruszczyński
W poczekalniach


Teatr niemiecki, a raczej obszaru niemieckojęzycznego, ma się dobrze. W tym roku Theatertreffen w Berlinie gościły twórców młodych. W tym samym czasie Claus Peymann w Berliner Ensemble urządzał konkurencyjny przegląd wybranych przez siebie dziesięciu najlepszych przedstawień obszaru niemieckojęzycznego, zrealizowanych przez twórców starszego pokolenia pominiętych przez jurorów Berlinertreffen, którzy wybierali spośród 89 nominacji. Cóż, przy zamierającej polskiej produkcji teatralnej takie liczby mogą tylko wpędzić w kompleksy. 
Teatr niemiecki w sposób nieprzyjemny i artystycznie doskonały docieka natury naszej egzystencji. Po 11 września jesteśmy jeszcze bardziej samotni. Jakkolwiek usiłujemy udawać, że wszystko jest w porządku, w poczekalniach, w których siedzimy, robi się coraz zimniej.   WIĘCEJ






Michał Nawrocki 

Zmierzch Jedi i chipsy


Wyraźnie powtórzyć należy następujący truizm: „Gwiezdne wojny” George’a Lucasa to jedna z najciekawszych, najlepiej zrobionych i w ogóle najlepszych fantastycznych produkcji w historii kina. Ale równie wyraźnie należy powiedzieć i to: za sprawą kolejnych jej części (tzw. prequeli), produkcja ta zaczyna zamieniać się w koszmarek pokroju „Star Trek”. Albo w coś jeszcze gorszego.   WIĘCEJ




FELIETONY





JÓZEFA HENNELOWA –
Ani szkółka, ani sanatorium

ANDRZEJ DOBOSZ – Słuch absolutny, pamięć zaczyna zawodzić


MICHAŁ KOMAR – Przedsiębiorcy intelektualni

MARCIN KRÓL – Wakacje i pieniądze

JACEK PODSIADŁO – Jak napisałem felieton

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 25 (2763), 23 czerwca 2002

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia



Kronika religijna

 

Medytacja Biblijna

 

Ks. Mieczysław Maliński

 

Liturgiczne czytania tygodnia


Dwanaście koszy ułomków


Kobiety w Biblii


Komentarze

 

Przegląd prasy krajowej

 

Przegląd prasy zagranicznej

 

 

Notatki

 

Wśród książek

 

 

Listy 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl