„Taki już jestem i tego nie potrafię”

Ewa Beynar-Czeczott



19 marca 1968 r., w Sali Kongresowej w Warszawie, Władysław Gomułka korzystając z materiałów UB i SB mówił o zbrodniczej działalności Leona Lecha Beynara – Pawła Jasienicy, w akowskim oddziale „Łupaszki”. „Został wypuszczony na wolność z powodów, które są mu znane” – powiedział tow. Wiesław. 34 lata później córka pisarza – Ewa Beynar-Czeczott przeczytała dokumenty o jej Ojcu sporządzone przez służby bezpieczeństwa PRL. 


Red.




Wiec młodzieży UW w marcu 1968 r. był następstwem nadzwyczajnego zebrania warszawskiego oddziału Związku Literatów Polskich 29 lutego 1968 r. Uchwalono wtedy rezolucję, zgłoszoną przez Andrzeja Kijowskiego, potępiającą zakaz wystawiania „Dziadów” Mickiewicza zdjętych z afisza z powodu „antyradzieckich demonstracji” w czasie spektaklu. 
„Naganny” wniosek, ażeby głosowanie nad rezolucją było tajne, zgłosił mój Ojciec – Paweł Jasienica. Kilkakrotnie zwracał uwagę, że większym złem jest wprowadzenie zakazu powodującego światowy oddźwięk, niż sporadyczne demonstracje podczas przedstawienia: „Jak mogło dojść do tego rodzaju decyzji? To są logiczne skutki rządzenia nie tylko bez kontroli, bez odpowiedzialności, ale bez jakichkolwiek konfrontacji z opinią publiczną?”. Sprzeciwił się represjom wobec wiecujących studentów UW. Powiedział, co myśli o nasilającym się antysemityzmie: „Jakikolwiek akcent antysemityzmu (...), czy coś, co może być o to podejrzane, w naszym położeniu jest wiązaniem sobie kamienia młyńskiego u szyi, niczym więcej. Bo wystarczy się rozejrzeć po świecie, aby zorientować się, że odbywa się wielki proces zdejmowania odpowiedzialności za zbrodnie z Niemiec hitlerowskich i przerzucania na nas. O tym pisze prasa na świecie, co do nas nie dochodzi. Te wszystkie rzeczy temu procesowi tylko pomagają, dostarczają argumentów”.
Nie muszę w bibliotekach i archiwach odświeżać sobie treści „głosów ludu oburzonego” i deklaracji składanych przez pragnące zasług pióra. Dzięki Instytutowi Pamięci Narodowej mam przed sobą wybrane kwiatki dziennikarskiej lojalności oraz stenogramy z zebrania ZLP. Pisano o licznych protestach ludu pracującego miast i wsi oraz postępowej młodzieży. Potępiano syjonistów, domagano się usunięcia z ZLP wichrzycieli. Ujawniano „prawdę” z wybiórczo przedstawianych materiałów operacyjnych UB i SB. 
Spodziewaliśmy się aresztowania, procesu... Nic takiego nie nastąpiło. Nieznani interlokutorzy w niewybredny sposób dawali znać o sobie przez telefon, przyjaciele starali się jakoś pokrzepić. Było wiele dowodów przyjaźni i konkretnych propozycji pomocy. Nie było tylko jednej możliwości – odpowiedzenia na zarzuty i przedstawienia faktów. Ojciec rozesłał do różnych redakcji i znaczących, Jego zdaniem, osób oświadczenie, które otrzymałam także ja i mój mąż.

„Nie podpisałem żadnego zobowiązania”

Dla Ewy, mojej córki i jej męża
Warszawa, dn. 20 III 1968

W celu poinformowania osób mi bliskich stwierdzam, co następuje, gotów zaprzysiąc prawdziwość poniższych danych:
1. Zygmunt Szyndzielarz „Łupaszka”, d-ca V Brygady Wileńskiej AK, b. oficer zawodowy 4 pułku ułanów, u którego służyłem do sierpnia 1945 r., został aresztowany przez UB w końcu czerwca 1948 r. Stało się to gdzieś na Podtatrzu (koło Obidowej?). Funkcjonariusze UB szli w tej akcji „na upatrzonego”, wiedzieli, gdzie mieszka „Łupaszka”. Nastąpiła bowiem generalna dekonspiracja – „wsypa” podziemnej organizacji wileńskiej, do której nie należałem. Nie miałem nic wspólnego z działalnością „Łupaszki” wznowioną przezeń w 1946 r.
2. 30 czerwca, czy też 1 lipca 1948 r., został aresztowany w Krakowie podkomendny „Łupaszki” – Lucjan Minkiewicz „Wiktor”. Usiłowano go złapać już we Wrocławiu, gdzie mieszkał wraz z żoną i dzieckiem. Zdołał uciec do Krakowa i tu zatrzymano go w mieszkaniu jego siostry, osoby jak najdalszej od wszelkiej konspiracji.
3. 2 lipca 1948 r., około godziny 21.00., poszedłem do mieszkania wspomnianej siostry Minkiewicza (mojej koleżanki uniwersyteckiej) i tu wpadłem w tzw. „kocioł”, założony przez UB. Świadkami są poniekąd: poseł Stanisław Stomma i prof. KUL Czesław Zgorzelski, z którymi tego wieczoru byłem w „Jamie Michalikowej” i pożegnałem się niczego nie przewidując. Rozstaliśmy się ok. godz. 20.00.
4. Z samej chronologii wypadków jasno wynika, że moje aresztowanie nie miało i nie mogło mieć żadnego wpływu na uwięzienie „Łupaszki” i „Wiktora”. Zostałem zatrzymany później, po ich aresztowaniu, o niczym nie wiedząc. Nie poszedłbym przecież do mieszkania siostry „Wiktora”, gdybym wiedział, co się tam stało dzień czy dwa wcześniej.
5. Zostałem zwolniony 27 sierpnia 1948 r., przed południem, przez Dyrektora Departamentu Politycznego Min. Bezpieczeństwa Publicznego. Nie spodziewałem się tego wcale. Powiedziano mi: „Wyjdzie pan na wolność zobaczymy, czy to się ojczyźnie opłaci”. Nie podpisałem zupełnie żadnego zobowiązania. Nie podpisałem nawet zobowiązania, co do milczenia. Powiedziano mi: „Jest pan człowiekiem inteligentnym i sam wie, że nie wolno zdradzać tajemnic śledztwa”.
6. O moje uwolnienie zabiegał ze wszystkich sił Bolesław Piasecki, który zaręczył władzom, że nie należę do żadnej konspiracji. Dowiedziałem się o tym natychmiast po wyjściu na wolność, od mojej śp. Żony, z którą Piasecki rozmawiał poprzednio i ogólnikowo poinformował, że się stara. O tej akcji powiadomiłem niezwłocznie Kardynałów Hlonda i Sapiehę, który powiedział: „Bardzo przyjemnie to słyszeć”.
7. Tak więc od roku 1948 władze znały moją przeszłość na wylot. Nie zaprzeczałem faktowi mojej służby u „Łupaszki”. Twardo obstawałem przy świętej prawdzie, a mianowicie, że tamta działalność nie miała absolutnie nic wspólnego z moją pracą w „Tygodniku Powszechnym” podjętą w roku 1946.
8. Wiedziały o wszystkim zarówno władze cywilne, jak wojskowe. W grudniu 1949 r. stawałem przed Weryfikacyjną Komisją Oficerską, potwierdzając otwarcie całą moją przeszłość. Mój stopień oficerski nie został uznany, co uważam za zupełnie zrozumiałe.
9. 22 lipca 1956 r. zostałem odznaczony Kawalerskim Krzyżem Polski Odrodzonej (legitymacja nr A-60375/25 I 1967). Ministerstwo Obrony Narodowej, bez żadnych zabiegów z mej strony, zatwierdziło mój Krzyż Walecznych nadany przez okręg wileński Armii Krajowej w roku 1944 (legitymacja MON nr DK/06380/W).
10. Pseudonim literacki musiałem przybrać, bo w 1946 r. rozpoczynając pracę publicystyczną wiedziałem, że moja Żona pozostaje w Wilnie, zarejestrowana jako wdowa. Moi bliscy i znajomi w Wilnie byli przekonani, że nie żyję, że zginąłem tam, gdzie płk Kotwicz [zginął w potyczce z żołnierzami Armii Czerwonej 19 sierpnia 1944 r. w Puszczy Grodzieńsko-Bersztańskiej – dopisek red.]. Obawiałem się, że wskutek mojego nagłego „zmartwychwstania” w Kraju, Żona może powędrować z Wilna śladami moich Rodziców i siostry wywiezionych w początkach roku 1940 do Kazachstanu. Stąd właśnie wziął się w literaturze polskiej „Paweł Jasienica”. Lech Beynar figuruje we wszystkich mych dokumentach osobistych, w obu polskich encyklopediach powojennych, w „Słowniku Pisarzy Polskich”, no i we wszystkich spisach Związku Literatów oraz PEN-Clubu.


LECH BEYNAR
(PAWEŁ JASIENICA)


Nikt tego nie opublikował. Zapisem cenzorskim objęto nazwisko Jasienicy i tak już na długo pozostało.

„Brak powiązań figuranta z bandą”

Wniosek o teczkę Ojca złożyłam, gdy tylko okazało się to możliwe. Pierwsze, otrzymane po przeszło roku materiały, zawierały konkrety z aresztowania i śledztwa. 
Prokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie, 8 VII 1948 r.: Mając na uwadze, że wymieniony, po wyzwoleniu terenów wschodnich (...), był członkiem nielegalnej organizacji NSZ działającej na szkodę odrodzonego państwa polskiego, że brał czynny udział z bronią w ręku napadając na posterunki MO i placówki WP, że po rozbrojeniu AK na terenie Wileńszczyzny został skierowany do formującego się Wojska Polskiego, z kąd1 po niedługim czasie zdezerterował i poszedł do oddziału dywersyjnego NSZ pod d-ctwem „Łupaszki”, gdzie pełnił funkcje adiutanta „Łupaszki” do sierpnia 1945 i nie ujawnił się w czasie amnestii. Że w/w od 1946 r. do chwili aresztowania, tj. 3 VII br., kontaktował się z członkiem NSZ ps. „Wiktor” i był w marcu br. u „Łupaszki”. Za tym w czynie zarzuconym podejrzanemu noszącym cechy przestępstwa z art. 86 K.K.W.P. [kodeks karny Wojska Polskiego – red.] par. 2 i że zachodzi obawa ukrywania się podejrzanego, względnie nakłaniania świadków do nieprawdziwych zeznań na zasadzie art. 102, 103, 104 K.W.P.K. [kodeks wojskowy postępowania karnego – red.], postanowił zastosować środek zapobiegawczy aresztu tymczasowego z terminem do dnia 8 VIII 1948, o ile nie nastąpi przedłużenie aresztu i osadzenie wymienionego w areszcie przy WUBP [Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego – red.] w Krakowie (...).
Kierunkowy plan obserwacji Lecha Beynara z 23 maja 1959 r. zawiera m.in. informację, że w maju 1949 r. śledztwo umorzono, gdyż nie doszukano się powiązań organizacyjnych po wyjściu z bandy przez figuranta (mimo, że się nie ujawnił). Protokół spisany w referacie oficerskim RKU [Rejonowa Komenda Uzupełnień – red.] Kraków-Miasto 1 grudnia 1949 r.: Leon Lech Beynar zgłosił się sam do rejestracji, ponieważ przyszedł termin opublikowany na afiszach ulicznych w dniu 1 grudnia. Streszcza przebieg swojej służby wojskowej i zeznaje: 7 lipca 1948 r. zostałem zatrzymany przez władze bezpieczeństwa i przyznałem się do całej swojej działalności. 27 sierpnia 1948 r. zostałem zwolniony z Ministerstwa Bezpieczeństwa w Warszawie. Co do sprawy rejestracji w wojsku kazano mi czekać na wezwanie z RKU i podczas rejestracji powiedzieć, że jestem ujawniony wobec ministerstwa bezpieczeństwa. Wezwania nie otrzymałem.
Teczka zawierała też protokoły z przesłuchań: wielokrotnie pisany życiorys, odpowiedzi na pytania o podziemną działalność i broń, doniesienia współwięźniów, doniesienia z tzw. terenu (dowiedziałam się m.in., że od czerwca 1946 r. Ojciec był współwłaścicielem „TP” w Krakowie!). Zachowało się pismo, podpisane przez Jerzego Turowicza, Zofię Starowieyską-Morstinową, Antoniego Gołubiewa i Stanisława Stommę, skierowane do ministra bezpieczeństwa publicznego, z prośbą o interwencję w sprawie uwolnienia Jasienicy. Autorzy opisują go jako człowieka przeciwnego wszelkim formom konspiracji powojennej, w publicystycznych wystąpieniach wyznającego zasadę „twardego stania na gruncie realnie istniejącej rzeczywistości bez względu na to, czy to się tej czy innej części społeczeństwa podoba”. 
W więzieniu mokotowskim, 26 sierpnia 1948 r., Ojciec napisał 25-stronicowe oświadczenie. Przedstawia w nim pobudki, jakimi kierował się przystępując do działalności konspiracyjnej, poglądy na sytuację polityczną „człowieka leśnego”, próbę oceny polityki „góry AK”, zasady, jakimi kierował się „Łupaszka”, spotkania z nim po wojnie, wyraźnie zaznaczając, że nie doniósł o nich władzom, bo „taki już jestem i tego nie potrafię”. Pisze o niecelowości konspiracji, zaznaczając, że wyrażał to w opublikowanych wcześniej artykułach: „Doszedłem do wniosku, że obowiązkiem każdego prawdziwego patrioty (...) jest przeciwstawić się temu istnemu mistycyzmowi konspiracji i cierpiętnictwa, kultu »męczeństwa«, który w Polsce niewątpliwie istnieje, a na którym żerują rozmaite agentury”. Pisze o możliwości znalezienia modus vivendi między ówczesnym ustrojem i katolicyzmem, które „jest możliwe na zasadzie wolności wiary, kultu, głoszenia ideologii katolickiej, swobód organizacyjnych oraz wzajemnego rozgraniczenia kompetencji” oraz o „prawie do autonomii wobec polityki Watykanu”. Akceptuje zmianę granic, prześlizguje się po zagadnieniu współżycia ze Związkiem Radzieckim, podkreślając jednocześnie konieczność współpracy z Czechosłowacją i funkcjonowania w bloku słowiańskim, jako alternatywę wobec „przyczepki do Niemiec”. 

„Kontakty miały charakter towarzyski”

Postanowienie o umorzeniu śledztwa. Warszawa, 3 maja 1949 r. 

XXX2 starszy oficer śledczy MBP w Warszawie, rozpatrzywszy materiały śledztwa w sprawie BEYNERA Lecha Leona (...) ustalił, że: w dniu 2 lipca 1948 r. w Krakowie został zatrzymany przez władze Bezpieczeństwa Publicznego BEYNER Leon-Lech podejrzany o działalność antypaństwową.
W toku śledztwa ustalono, że BEYNER Leon-Lech w okresie od pierwszej połowy 1940 r. do sierpnia 1945 r. na terenie Wileńszczyzny należał do organizacji AK (...), w której pełnił funkcję redaktora pisma organizacyjnego „Pobudka”, następnie oficera oświatowego w Oddziale Informacji i Propagandy w/w organizacji. Po rozwiązaniu wilanowskiej [!] organizacji AK, z końcem sierpnia 1944 r., BEYNER w puszczy Rudnickiej wstąpił do oddziału inspektora Oszmiańskiego Zgrupowania pod dowództwem XXX, z którym wspólnie usiłował przedostać się do Warszawy. W czasie tego marszu, BEYNER w okolicach Grodna został zatrzymany przez władze radzieckie i odesłany do formującej się jednostki WP w Dojlidach koło Białegostoku. Po upływie kilku dni, BEYNER zdezerterował z Wojska Polskiego i w miejscowości Krynki, w okolicach Białegostoku, przyłączył się do oddziału V Brygady Wileńskiej pod dowództwem XXX ps. XXX, w którym pozostawał do sierpnia 1945 r. jako adiutant. W pierwszej połowie sierpnia 1945 r., BEYNER wystąpił z w/w oddziału i w czerwcu 1946 r., w Krakowie objął funkcję członka redakcji „Tygodnika Powszechnego”, którą pełnił do chwili zatrzymania go tj. 2.VII.1948 r., utrzymując jednocześnie kontakt z XXX ps. XXX. Ponieważ zachodziło podejrzenie, że kontakt BEYNERA Leona-Lecha z dowódcą bandy XXX ma charakter organizacyjny, wszczęto przeciwko niemu śledztwo, w wyniku którego ustalono na podstawie zeznań XXX ps. XXX, jak samego BEYNERA Leona-Lecha, iż kontakty te miały charakter towarzyski. Z uwagi na powyższe postanowił:
1. Śledztwo w sprawie przeciwko BEYNEROWI Leonowi-Lechowi umorzyć.
2. Postanowienie niniejsze wraz z aktami śledztwa przesłać do Naczelnej Prokuratury WP celem zatwierdzenia.
„ZGADZAM SIĘ”
XXX
st. oficer śledczy MBP
XXX 

W 1961 r. sporządzono odręczną notatkę o okolicznościach zwolnienia mojego Ojca. 

Po aresztowaniu, w/w zainteresował się Bolesław Piasecki [przywódca katolickiego stowarzyszenia PAX współpracującego z PZPR – red.], który wykorzystując swoje kontakty z MBP spowodował, po uprzednim przeprowadzeniu kilku rozmów z P. Jasienicą w więzieniu, uwolnienie go z aresztu i umorzenie śledztwa. W rezultacie Jasienica został zwolniony z więzienia 16 maja 1949 i od tego czasu do 1956 r. współpracował z PAX-em jako publicysta, będąc zatrudnionym w „Tygodniku Powszechnym”, nad którym wówczas PAX miał swój patronat. Należy stwierdzić, że Piasecki doceniając wówczas pozycję Jasienicy w środowiskach katolickich oraz jego związki z hierarchią liczył się z tym, że uda się PAX-owi pozyskać w/w do organizacyjnej współpracy. Jednakże Jasienica, podobnie jak XXX i niektórzy inni redaktorzy „TP”, poza luźną współpracą publicystyczną i sporadycznymi kontaktami z kierowniczymi działaczami PAX-u, nie wyraził zgody na formalne przystąpienie do PAX-u. W 1956, przed październikiem, Jasienica zerwał współpracę publicystyczną i kontakty z PAX-em. Jasienica był przeciwnikiem ideologicznym PAX-u, a swoją ówczesną współpracę traktował jako zło konieczne. Po październiku nie wiązał się organizacyjnie z żadną z działających grup katolickich, chociaż zawsze darzył sympatią środowisko „TP”. Świadczą o tym aktualne spotkania i rozmowy ze Stommą i Turowiczem, wygłoszone odczyty w Klubie Inteligencji Katolickiej w W-wie i Krakowie itp.
Notatkę zweryfikowano trzy lata później: Dane powyższe zostały ujęte (bez żadnych dokumentów) z danych pamięciowych niektórych starych pracowników. Tow. XXX stwierdził, że w kwestii zwolnienia Jasienicy była zaangażowana Brystygier. Sprawy zwolnienia niektórych ludzi Piasecki osobiście uzgadniał z Brystiger, a ta podejmowała decyzje ustne. Stąd brak jest informacji zawartych w jakichkolwiek dokumentach. Tow. XXX upewnił mnie, że informacja o Jasienicy jest prawdziwa.
Nie mam pewności, co spowodowało zainteresowanie Pawłem Jasienicą w 1964 r. Za to przyczyny powstania poniższego dokumentu, z 1968 r., są ewidentne. Tow. Wiesław chciał wiedzieć wszystko:
NOTATKA dot. PAWŁA JASIENICY – literata (skreślono, dopisano dot. działalności bandyckiej Lecha Leona Beynara). Z akt nie wynika, aby po złożeniu swego oświadczenia z 26 VII 1948 r. był przesłuchiwany. Ostatni protokół zawiera datę 24 VII 1948 r. Z adnotacją na protokółach sporządzonych w MBP wynika, że przedstawiono je ROMKOWSKIEMU, RÓŻAŃSKIEMU i Departamentowi V MBP, którym kierowała wówczas BRYSTIGEROWA. Analiza treści wyjaśnień JASIENICY i innych członków bandy „ŁUPASZKI” na temat działalności JASIENICY wskazuje, że w śledztwie nie dążono do wykorzystanych materiałów dowodowych, celem sprecyzowania udziału JASIENICY w poszczególnych akcjach bandy „ŁUPASZKI”. Z akt kontrolnych nr 1728/II b. MBP wynika, że w sprawie JASIENICY podejmowała decyzje J. BRYSTIGEROWA. Wspomniane materiały dot. JASIENICY przedłożyła 10 IX 1948 r. BERMANOWI [ówczesnemu ministrowi bezpieczeństwa publicznego – red.]. (...) W dniu 3 V 1949 śledztwo przeciwko JASIENICY umorzono. Decyzję tę akceptował ówczesny dyrektor Departamentu Śledczego MBP RÓŻAŃSKI, a zatwierdzał prokurator wojskowy Zenon Rychlik, obecnie Prokurator Generalnej Prokuratury (...).

*

Potrzebowałam teczek Ojca, aby móc zaprzeczyć insynuacjom wysuniętym przez Gomułkę. Poraziła mnie skala donosicielstwa. Z każdego posiedzenia, odczytu, spotkania w kawiarni – co najmniej dwa doniesienia agenturalne złożone przez t. w. (tajnych wywiadowców) zakończone zadaniami wyznaczonymi przez odbiorcę wiadomości lub informacjami przesłanymi wyżej. Wiedzieli o każdym zamiarze wyjazdu pod Warszawę czy za granicę, „zabezpieczali” informacje, werbowali przypadkowych „życzliwych” informatorów. Wiele doniesień pisano tak, żeby nic nie powiedzieć, a ubrać to w wiele słów, ale są i nie pytani nadgorliwcy, którzy mówią, co wiedzą i czego się domyślają. 
Dokumenty kończą się na roku 1972. Na Ojca donoszono więc, właściwie recenzowano autora, jeszcze dwa lata po jego śmierci. 

1) Zachowaliśmy oryginalną pisownię notatek urzędników UB i SB.
2) XXX oznacza, że zgodnie z obowiązującymi przepisami, IPN nie może ujawnić zaciemnionego nazwiska.




Lech Leon Beynar,
ur. 1909 w Symbirsku nad Wołgą (później Uljanowsk – od nazwiska Lenina), syn Mikołaja i Heleny z Maliszewskich, Polaków osiadłych w Imperium Rosyjskim; rodzina powróciła do Polski dopiero w roku 1920. Lech Beynar zdał maturę w Grodnie, potem ukończył studia historyczne na Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie. Pracował jako nauczyciel w Grodnie, później jako spiker w rozgłośni wileńskiej. Ożenił się z Władysławą z Adamowiczów. 
W czasie wojny należał do ZWZ, później AK, redagował w 1944 pismo konspiracyjne „Pobudka”. Uniknął wraz z żoną i córką wywózki na Wschód, co nie ominęło jego rodziców i siostry. W lipcu 1944 uczestniczył w walkach o Wilno; miał zostać oficerem łącznikowym przy sztabie Armii Czerwonej. Gdy NKWD aresztowało przywódców AK i zaczęło rozbrajać jej oddziały, Beynar uciekł do lasu, a po wybuchu powstania warszawskiego usiłował przedostać się do Warszawy. Zatrzymany pod Grodnem, skierowany został do oddziału WP w Dojlidach, skąd zbiegł, gdy nie wydano mu broni. W Puszczy Białowieskiej dołączył do resztek V Brygady Wileńskiej AK, którą dowodził mjr Zygmunt Szendzielarz („Łupaszka”). Jego służba u „Łupaszki” skończyła się latem 1945, gdy został ranny. Oddział rozwiązał się na przełomie sierpnia i września, a Beynar, przyjąwszy pseudonim „Paweł Jasienica” (od nazwy miejscowości, w której leczył rany), przedostał się do Krakowa. W 1946 roku został członkiem redakcji „TP” i szybko zdobył rozgłos jako publicysta i reportażysta. Aresztowany dwa lata później, zwolniony po interwencji Bolesława Piaseckiego, przeniósł się do Warszawy i tam kontynuował działalność pisarską, skupiając się zwłaszcza na reportażu historycznym; jego najsłynniejszym dziełem stała się popularyzatorska synteza dziejów Polski („Polska Piastów” – 1960, „Polska Jagiellonów” – 1963, „Rzeczpospolita Obojga Narodów” cz. 1-3 – 1967–1972). Po Październiku działał we władzach Związku Literatów Polskich i w Klubie „Krzywego Koła”, w 1964 podpisał „list 34” w obronie wolności kultury. W 1968 r., po wystąpieniu na zebraniu Oddziału Warszawskiego ZLP, stał się obiektem nagonki propagandowej; atakował go imiennie I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, objęto go całkowitym zakazem publikacji. Zmarł w 1970 r. w Warszawie; pośmiertnie wydano m. in. „Rozważania o wojnie domowej” i „Pamiętnik”. Po odtajnieniu akt SB okazało się, że druga żona pisarza była agentką SB, składającą systematycznie raporty o jego działalności. 


AM

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 25 (2763), 23 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl