Kobiety w Biblii


Żony Salomona

Elżbieta Adamiak



Królowa Saby w mowie sławiącej mądrość i dostatek króla Salomona wymienia również jego żony: „Szczęśliwe twoje żony, szczęśliwi twoi dworzanie. Oni wciąż znajdują się w twojej obecności, słuchając twej mądrości” (1 Krl 10,8). Żony pojawiają się w tym błogosławieństwie jedynie ze względu na Salomona. Tak jest właściwie we wszystkich tekstach mówiących o nich w Księgach Królewskich. Dzieje się to na dwa sposoby.
Najpierw żony traktowane są jako oznaka prestiżu męża. Najwyraźniej dochodzi to do głosu, gdy wspominana jest córka faraona: „Salomon został zięciem faraona, króla Egiptu, poślubił bowiem córkę faraona” (3,1). Dobrze dobrane ożenki były elementem pokojowej polityki Salomona. Córka faraona musiała posiadać miejsce szczególne pośród innych jego żon – wynikało to z pozycji jej ojca. W Biblii zaznaczone zostaje to w ten sposób, iż o niej jedynej mowa w liczbie pojedynczej, podczas gdy inne żony traktowane są jako grupa. Wspominana jest najczęściej (por. 9,16 i 24; 11,1). Poza tym to dla niej Salomon kazał wznieść oddzielny pałac (7,8). Ale nawet jej imię pozostaje przed nami ukryte! 
Pismo Święte nie czyni natomiast żadnej różnicy w opisie stosunku Salomona do swoich żon. „Salomon kochał wiele żon obcego pochodzenia: córkę faraona, Moabitki, Ammonitki, Edomitki, Sydonitki, Chittytki (...). Salomon związał się z nimi miłością. Miał siedemset żon książęcego pochodzenia i trzysta nałożnic” (11,1-3). Trudna do wyobrażenia liczba żon królewskich była oznaką potęgi króla, wagi jego powiązań politycznych i dostatku. Nie należy jej zatem rozumieć dosłownie – przekonują bibliści.
Żony Salomona zostają w Księgach Królewskich przedstawione również w świetle negatywnym. Na nie pośrednio zrzuca się winę za odmianę serca króla, która doprowadzi w konsekwencji do podziału jego królestwa. „Gdy Salomon się zestarzał, żony zwróciły jego serce ku obcym bóstwom. Jego serce nie pozostało prawe wobec Jahwe, swego Boga, jak serce Dawida, jego ojca. Poszedł więc Salomon za Asztartą, boginią Sydończyków, i za Milkomem, ohydą Ammonitów. (...) wzniósł wyżynę dla Kemosza, ohydy Moabu...” (11,4-5 i 7). To pierwszy wypadek w Starym Testamencie, gdy małżeństwa mieszane z cudzoziemkami zostają ocenione tak negatywnie. W zasadzie bowiem zabronione były małżeństwa z mieszkankami ludów Ziemi Obiecanej. W tym wypadku istniało bowiem realne zagrożenie odejścia od wiary swego ludu – zagrożenie wyraźnie mniejsze w wypadku spotkania z religią pielęgnowaną przez cudzoziemki na obczyźnie. Dlatego to niepisane prawo pozwalało kobietom na zachowywanie swej religii, gdy udawały się w obce strony (2 Krl 5,1-3 mówi o tym również w odniesieniu do Izraelitek żyjących na obczyźnie). Przykład króla Salomona (a później króla Achaba) pokazał jednak, że zagrożenie to dotyczyło i takich sytuacji. 
Salomon u schyłku swego życia i panowania zdaje się przekreślać drogi mądrości, którymi chadzał wcześniej i które przyniosły tyle owoców. „Odwrócił swe serce od Jahwe, Boga izraelskiego, który ukazał mu się dwa razy i zakazał mu tego, aby nie szedł za bóstwami obcymi, ale [on] nie posłuchał rozkazu Jahwe” (11,9). Sławiący życie i dzieła Salomona pisarze, chcąc złagodzić ten uszczerbek w przekazywanym kolejnym pokoleniom wizerunku króla, bronią go przez wskazanie innych niż on osób odpowiadających za tę zmianę – w tym wypadku miałyby to być jego żony, obce kobiety, a zwłaszcza ich gorliwość religijna.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 25 (2763), 23 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl