Przegląd prasy krajowej




Kościół z różnicą zdań



Wolę Kościół, w którym jest różnica zdań, w którym do prawdy się dochodzi, niż w którym się mówi, że ma się już całą prawdę – stwierdza w dominikańskim miesięczniku W DRODZE (6) ojciec Wacław Oszajca SJ, redaktor naczelny „Przeglądu Powszechnego” w rozmowie z Janem Grzegorczykiem. I komentuje problemy uznawane w polskim Kościele za trudne i drażliwe.
O roli świeckich: – Dopóki słowo „Kościół” nie będzie nam się kojarzyło ze wszystkimi ochrzczonymi, a tylko z klerem, nic nie zrozumiemy z Kościoła. Jesteśmy po to, by mu służyć. Mówi się, że trzeba dać więcej miejsca świeckim w Kościele. Ale kto tu komu daje miejsce? To świeccy dają nam miejsce. Najczęściej dopuszczamy do funkcji w Kościele tylko takich świeckich, którzy mówią głosem kapłanów – świeccy mają wnosić swoje doświadczenie i widzenie Boga żyjącego we współczesnym świecie. Przychodzi czas, żeby zastanowić się nad pluralizmem poglądów – upoważnionym, gdyż w Kościele pojmowanym jako wspólnota wiary i miłości w wielu sprawach ważnych dla człowieka nie ma jednego stanowiska.
O nadużywaniu autorytetu: – Nie możemy się w Kościele wyzwolić od pojmowania autorytetu jako daru nadanego nam z góry raz na zawsze. Święcenia dają władzę sakramentalną, ale w pewnym momencie zaczynają się człowiekowi mylić porządki. Tę władzę sakramentalną przenosi na swój urząd i wydaje mu się, że cokolwiek pomyśli, to ma znamiona nieomylności, uważa, że jego autorytet pochodzi od samego Boga. Nie mówię tu o sprawowaniu sakramentów, tylko o sprawowaniu władzy. 
O historii abpa Paetza: – O pewnych sprawach zaczyna się mówić dopiero, kiedy wybuchnie skandal. I wygląda na to, że mówimy o człowieku, a nie o problemach. Jedyną drogą wyjścia ze zgorszenia jest nieidealizowanie niczego. Ubóstwianie urzędów w Kościele, a więc środka, a nie Celu, nie Tego, który jest świętością Kościoła, to tragedia. Chrystus żyje w Kościele, ale póki co ten Kościół ma dwie warstwy. Jeśli się o tym pamięta, prędzej umiemy się od tego zła ratować, czy wyrządza je papież, biskup czy świecki. Zło jest w Kościele czymś normalnym. Kościół musi pokazywać, jak ze słabości wyprowadzać dobro, a jeżeli zaczyna się od ekscelencji, to trudno potem ludziom powiedzieć, że ekscelencja wcale nie jest doskonały, że podlega słabościom. Na marginesie: jeśli prezbitera ktoś nazwie panem – to obraza, a przecież ekscelencja to też świecki tytuł. W Kościele mamy tendencję, by dla dobra Kościoła kamuflować, nie kalać gniazda. Nasze myślenie jest uwarunkowane kulturą sukcesu. Masz się tak zaprezentować, żeby nie ujawnić swoich braków. Jeśli się Kościół pojmie jako społeczność idealną, celem apostolstwa będzie pozyskanie nowych członków-klientów, a więc rozwój firmy, to siłą rzeczy w którymś momencie to pęknie, bo natura człowieka jest inna.
O postulacie zreformowania celibatu: – Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie. Mówi się, że gdyby celibat nie był obowiązkowy dla prezbiterów w Kościele łacińskim, bo przecież mamy księży żonatych w Kościele katolickim obrządku wschodniego, gdybyśmy mieli do wyboru: żonatość-nieżonatość, to mogłoby na tym zyskać życie zakonne. Zakon jawiłby się jako oddzielna duchowość również w odniesieniu do księży. Takie rozwiązanie byłoby dla Kościoła korzystniejsze, patrząc od strony duchowości. Pojawiłyby się jednak nowe kłopoty, np. sprawy ekonomiczne, problem przenoszenia księży, co zrobić z rozwodami kapłanów. Cała dyskusja wokół celibatu rozgrywa się na niewłaściwej płaszczyźnie. Jest to przede wszystkim kwestia duchowości. To jest moja sprawa i Chrystusa. Celibat jest formą miłości. Jeśli jej nie ma, celibat staje się czymś, co może mi ułatwiać funkcjonowanie w Kościele, bo mam więcej czasu, czasem pieniędzy, ale nie będzie źródłem radości życia. Najważniejsza jest sprawa więzi z Bogiem. Jeśli jest ta więź, to czy jest się księdzem zakonnikiem, czy księdzem diecezjalnym, na jedno wychodzi. 
O teologii życia małżeńskiego: – Dla nas kaznodziejów życie małżeńskie jest terenem obcym. Albo przedstawiamy małżonków jako aniołów, albo sprowadzamy na poziom biologii i popędów. Tu się niewiele zmieni, dopóki teologię będą uprawiać jedynie ludzie żyjący w celibacie. Dopiero gdy przyjdą teologowie świeccy, zaczniemy inaczej patrzeć na człowieka. Odarliśmy cielesność człowieka z piękna, głosząc, że współżycie wymaga usprawiedliwienia, choćby przez to, że powinno być nastawione wyłącznie na przekazanie życia. To słuszna skądinąd perspektywa, bo rzeczywiście seks oderwany od płodności staje się zaprzeczeniem samego siebie, jednak seks jest najpierw darem dla małżonków jako sposób budowania wspólnoty miłości. 
O etyce seksualnej: – Nie mogę zbyt łatwo odrzucić nauczania papieskiego, ale nie mogę zbyt łatwo odrzucić argumentacji reszty Kościoła. Znam prywatne zdanie wielu biskupów i teologów i wiem też, że część dzisiejszego nauczania jest uwarunkowana historycznie. Kościół jest w drodze, wszystko przed nim, a tradycja to umiejętność pozostawania w wierności nie tylko i nie przede wszystkim temu, co było, ale temu, co Duch Święty dziś objawia Kościołowi. Ostrożnie więc z orzekaniem, zwłaszcza o tym, co jest grzechem. Chrystus żyje nie po to, by świat konserwować, ale by go przebóstwiać. Praktyka wskazuje, że to, co nie było możliwe w Kościele wczoraj, dzisiaj jest możliwe. Znowu najwięcej ma do powiedzenia ludzkie sumienie. Dlatego jakaś liczba katolików – zarówno duchownych, a jeszcze więcej świeckich – sądzi, że to małżonkowie w swoim chrześcijańskim i małżeńskim sumieniu powinni rozstrzygać, jak mają pielęgnować swoją miłość, jak zabiegać o jej rozwój i czy użycie „sztucznych” metod służy ich miłości, czy też nie. 
Tym, którzy zarzucają mu, że przez takie wypowiedzi przyczyniają do powstawania chaosu w Kościele, ojciec Oszajca odpowiada: – Jeżeli coś przemyślę i uznam, że to nie służy Kościołowi, człowiekowi, to mówię. Nie mogę nie mówić. Jeśli nie chcę zmarnować życia, czyli trafić do piekła, nie mogę być nieuczciwy. Nie ustąpię zarówno wtedy, gdy ktoś będzie mnie atakował za postępowość, jak wtedy, gdy będę obrywał za fundamentalizm. Nie obchodzi mnie, czy coś jest postępowe, czy wsteczne. Bardziej mnie interesuje, jak się to ma do Ewangelii.


KB

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 24 (2762), 16 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl