Warto wiedzieć,
z kim się robi interesy

MARCIN KRÓL



Dostałem, jak niemal wszyscy, rachunek za telefon z firmy NOM. Zapłacę, bo co czynić? Jednak czuję się oszukany i nie chodzi mi nawet o to, że rachunek przyszedł po roku, ani że nikt nie zawarł ze mną żadnej umowy. Chodzi mi o to, kto jest właścicielem NOM. Myślałem, że popieram prężne siły w polskiej gospodarce lub sprawnego inwestora zagranicznego, a okazało się, że popieram dwie najbardziej łobuzerskie firmy w Polsce, czyli Orlen i Polskie Sieci Energetyczne. W istocie jest jeszcze gorzej, bo tak naprawdę popieram TP SA, gdyż wszystko wskazuje na to, że utworzenie NOM miało jeden tylko cel, a mianowicie utrzymanie monopolu TP SA. W sumie popieram, jak śpiewali Krzysztof Piasecki i Janusz Rewiński, kolegów Leszka Millera, a wśród nich nawet mojego kolegę z czasu studiów czyli Andrzeja Arendarskiego. Doprawdy nie takie były moje intencje i zostałem zwyczajnie oszukany.
Wiem, że na świecie też często jest tak, że kupując produkt na przykład Boscha, nie wiemy, kto jest prawdziwym właścicielem Boscha, ale różnica polega na tym, że na produkcie firmy Bosch (czy jakiejkolwiek innej markowej) mogę polegać, bo znam ją po prostu. NOM-u nie znałem. Ponadto jak można mieć pretensję do Polaków, że mają wątpliwości, i to poważne, w stosunku do prywatyzacji, skoro prywatna firma NOM jest własnością dwu państwowych i skorumpowanych gigantów? Jest to zatem kolejne oszustwo dokonane zresztą ręka w rękę przez oba rządy, poprzedni i obecny. 
Z tego zaś wynika prosty wniosek. Prywatyzacja w Polsce będzie traktowana – słusznie – jako forma korupcji lub złodziejstwa, dopóki nie będzie jasne, kto, co i za co kupił. Boleję nad tym, bo jestem oczywiście sto procent za prywatyzacją, ale nie taką, o jakiej coraz częściej słyszymy. Był „dziki” okres przez rok czy dwa po 1989 roku. Trudno. Ale dlaczego dalej jest „dziki” okres? Z prostych powodów: ponieważ państwo jest słabe i osłabiane celowo przez klasę polityczną, która czerpie z tego niezmierne korzyści. Nie chodzi mi przy tym o korzyści materialne, a już na pewno nie przede wszystkim, po prostu klasa polityczna w Polsce uprawia nepotyzm, o jakim w czasach najgorszych papieży nie słyszano. 
NOM nie jest jedynym przypadkiem, można wymienić naturalnie PZU, ale także tych, co się zajmują budowaniem autostrad, wszystkie agencje rolne i wiele innych firm oraz instytucji. AWS zrobił w tej mierze bardzo wiele złego, a główną rolę odegrał Marian Krzaklewski, ale nowa koalicja, wbrew oczekiwaniom, nie jest ani trochę lepsza i teraz można podziwiać manipulacje Wiesława Kaczmarka. Kolejne władze w ten sposób sprawiają, że tracimy zaufanie do wszystkich, a – jak wiadomo – raz utracone zaufanie bardzo trudno odzyskać. Przede wszystkim jednak tracimy zaufanie do instytucji demokratycznego państwa i do jednego z najważniejszych instrumentów polityki gospodarczej, czyli prywatyzacji. Być może jest to celowe, być może niektóre siły w rządzie popierają ten skorumpowany socjalizm kapitalistyczny, ale na pewno nie popierają go obywatele.
Z kim zatem robić interesy, żeby nie zostać oszukanym? Nie z firmami państwowymi i lepiej nie z polskimi, co mówię z przykrością, ale pod przymusem. Nie kupuj benzyny w stacjach Orlenu, nie korzystaj z polskiego prądu (tylko z jakiego?), nie ubezpieczaj się w PZU, wreszcie nie płać podatków, gdyż z nich żyją agencje rolne i inne, a także NOM, który przecież – jakim cudem? – przetrwał rok bez naszych wpłat. Kto mu dawał pieniądze? Państwo poprzez państwowe firmy. Dlaczego ja mam utrzymywać to państwo, czy raczej tę władzę? Jerzy Urban mówił, że władza się wyżywi, ja proponuję, by zaczęła sama zarabiać na siebie, a nie żyć z naszych podatków.

Marcin Król

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 24 (2762), 16 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl