Przegląd prasy krajowej

 

  Mity o polskiej inteligencji

 

 

Polska inteligencja jest tworem w dużym stopniu zmitologizowanym – dowodzi prof. Marcin Kula, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego w odpowiedzi na ankietę poświęconą obecnej roli tej warstwy społecznej, a rozpisaną przez debiutujący na rynku kwartalnik KRYTYKA POLITYCZNA (1). 
Pokutuje, po pierwsze, teza, że inteligencja „myślała, walczyła o wolność, przechowywała wartości”. Tymczasem – zdaniem prof. Kuli – jej istnienie i wyodrębnienie były „pochodną niedobrego rozwoju kraju” – warstwa taka powstawała bowiem w krajach peryferyjnych, gdzie „ludzie mieli mniejsze szanse zaangażowania się w działania gospodarcze i gdzie oświeceni, psychologicznie sytuując się na poziomie Paryża, borykali się z rzeczywistością na poziomie Wólki”. Działo się tak zarówno w Europie Wschodniej, jak w Ameryce Łacińskiej, Azji i Afryce. W Polsce uzyskanie sensownych możliwości samorealizacji dodatkowo utrudniał brak niepodległości. Efektem tej sytuacji była tak wielka twórczość intelektualna, jak rozliczne bunty. 
Drugim mitem jest wysoka ocena polskiej inteligencji i jej etosu. „Załóżmy, że wiemy (choć wcale to nie jest pewne), co znaczy ten etos inteligencji. Myślimy o nim, gdy patrzymy na tę grupę przez pryzmat walk, spisków, szlachetnych zachowań”. Tyle że w takich działaniach, zwłaszcza poza momentami kryzysowymi, brała udział jedynie niewielka część warstwy. „Pamiętamy »niepokornych«, przypomnianych przez książkę Cywińskiego, a nie masę ludzi zwyczajnie pracujących w rosyjskiej służbie. Pamiętamy spiskowców, a nie polskich inżynierów zatrudnionych w Rosji lub Polaków służących w administracji rosyjskiej”.

W Polsce międzywojennej domniemany etos inteligencki był ceniony zwłaszcza w powiązaniu z pamięcią Czynu Niepodległościowego. Był też zaszczepiany młodemu pokoleniu m.in. za pośrednictwem masowego harcerstwa. Równocześnie jednak i ci, którzy II RP kompromitowali, zwłaszcza w drugiej połowie lat 30., w dużym stopniu byli częścią inteligencji.

Podczas okupacji etos inteligencji podtrzymywały Szare Szeregi i AK. To jednak potwierdza tylko okoliczność charakterystyczną dla rozważanej sprawy: że etos inteligencki zaznaczał się w szerszej skali w warunkach wyjątkowych. W zwyczajnych warunkach „ludzie w większości też byli (i są) zwyczajni”. 
Także w PRL zdarzały się chwile wzrostu zwartości inteligencji i siły jej etosu – ale „najczęściej większość z nas starała się urządzić jak najlepiej, choć nieraz klnąc”. Momentem szczególnej mobilizacji inteligencji i zaznaczenia jej etosu był zryw lat 80. 

Stopniowo jednak musiała też nastąpić demobilizacja. Mało tego: jeśli kraj się będzie rozwijał, to inteligencja będzie zapewne „zanikać jako grupa wyodrębniona, przerośnięta i o nadmiernym znaczeniu. Ludzie będą robić pieniądze zamiast myśleć o poezji i urządzeniu idealnego świata. W pewnym sensie (choć tylko w pewnym!) można być nawet z tego zadowolonym. Miejmy jednak zarazem nadzieję, że pewien etos, już nawet nie inteligencki, lecz etos przyzwoitości, będzie w szerokich kręgach zachowywany. Wierzmy, że elity nie zrealizują czarnego obrazu, przedstawionego w filmie »Kariera Nikosia Dyzmmy« (reż. Jacek Bromski). Wierzmy, że przedsiębiorczość nie wyrazi się w ochoczym przedsiębraniu zachowań nieetycznych”.

KB

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 22 (2760), 2 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl