Jaka jest polska adwokatura

 


I nieliczni, i niedostępni, i nietani

Z radością przeczytałem artykuł Michała Kłaczyńskiego, który odnosi się także do innych zawodów prawniczych, np. do pokrewnego zawodu radcy prawnego. Po 1989 r. w Polsce powstaje państwo prawa, co prowadzi do zrozumiałego zainteresowania zawodami prawniczymi. W ostatnich latach wyższe uczelnie opuszczają tysiące absolwentów kierunków prawniczych, którzy kierują swe kroki w stronę korporacji, m.in. radców czy adwokatów – ale tam otrzymują informację, że miejsc jest kilkanaście razy mniej niż chętnych. 
Radcowie działają na podstawie ustawy z 1982 r., która została zmieniona w 1997 r. – wtedy to wprowadzono szereg ograniczeń wykonywania tego zawodu, m.in. art. 53 ust. 3. Zgodnie z nim korporacja może wystąpić do organów rejestrowych lub ewidencyjnych o wykreślenie z rejestru lub ewidencji podmiotu, prowadzącego działalność w zakresie pomocy prawnej niezgodnie z przepisami ustawy. Radcowie otrzymali więc szerokie prerogatywy, które w zamierzeniu służyć miały ochronie prawa – ale w rzeczywistości stały się narzędziem ochrony ich ekonomicznych interesów i eliminacji konkurencji. To skutek wadliwego mechanizmu, który zakłada, że przyznanie prawa do wykonywania zawodu należy do wyłącznej decyzji... ekonomicznego konkurenta. 
Skutek przyznania radcom takich uprawnień jest łatwy do przewidzenia. Za dowód niech służy wypowiedź Elżbiety Kwiatkowskiej-Falęckiej, sekretarza Krajowej Rady Radców Prawnych (,,Gazeta Prawna” nr 42/2000): „Nie określamy z góry ostatecznego limitu miejsc, ale mogę podać, że w ubiegłym roku było 70 miejsc i to zarówno dla osób ubiegających się o przyjęcie na aplikację radcowską, bezpośrednio po ukończeniu studiów, jak i po innych aplikacjach. W sumie przyjęto 181 osób. Oczywiście liczymy się z potrzebą znacznego zwiększenia tego limitu, ale z drugiej strony musimy brać pod uwagę głosy naszych kolegów, radców prawnych przerażonych tym, co będzie za kilka lat z możliwością utrzymania się na rynku pracy, skoro tak liczna grupa młodzieży przystępuje corocznie do wykonywania zawodu” [podkreślenie moje]. 
Jak widać, problem sięga głębiej niż tylko do poziomu faworyzowania bądź nie dzieci adwokatów. Jeżeli adwokaci czy radcowie mienią się być zawodami, które obdarza się zaufaniem, to zaufanie należy zacząć budować od początku. System dopuszczenia do zawodu musi pozostawać poza podejrzeniami o stronniczość czy brak obiektywizmu. W interesie (ale nie ekonomicznym) radców i adwokatów konieczna jest eliminacja obecnej zasady, że o prawie do nauki i wykonywania zawodu decyduje potencjalny ekonomiczny konkurent (inny radca czy adwokat). 
Przejrzystą i uczciwą zasadę zaproponował Rzecznik Praw Obywatelskich podczas konferencji „Zawody prawnicze – kryzys zaufania publicznego”, zorganizowanej przez Fundację Batorego i „Tygodnik Powszechny” w kwietniu br. w Warszawie: dostrzegając konieczność dalszego kształcenia prawników po studiach, prof. Zoll postuluje wprowadzenie jednolitej aplikacji prowadzonej przez Ministerstwo Sprawiedliwości, po ukończeniu której prawnik sam decydowałby, który zawód wykonywać.
W państwie prawa nie jest bowiem dopuszczalne, aby interes ekonomiczny grupy zawodowej, poparty strachem przed weryfikacją umiejętności w warunkach nieskrępowanej konkurencji, przeważał nad konstytucyjnym prawem obywatelskim do wykonywania zawodu. Oczywiście, weryfikowanie umiejętności tych, którzy chcą być adwokatem lub radcą, jest konieczne, podobnie jak konieczne są aplikacje. Nie może to jednak służyć niszczeniu konkurencji. Aplikacja winna być dostępna dla wszystkich absolwentów prawa, a egzamin radcowski powinien być składany przed niezależnym organem (np. Ministrem Sprawiedliwości). 
Zmiana skostniałej struktury leży w interesie tych radców i adwokatów, którzy są przekonani o własnej wartości i nie boją się konkurencji. Leży też w interesie aplikantów, absolwentów i studentów prawa, którzy dziś nie wiedzą, jak długo przyjdzie im czekać na konstytucyjne prawo do wykonywania zawodu. Leży wreszcie w interesie obywateli – potencjalnych klientów. Więcej prawników to większa konkurencja, lepsza jakość usług i niższe ceny. Czas poruszyć tę sprawę.

 
MARCIN GOMOŁA
absolwent Prawa i Administracji UW
www.fairplay.org.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 22 (2760), 2 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl