Jaka jest polska adwokatura

 


Uczciwość też ważna

Jestem studentką III roku prawa i poruszone w tekście Michała Kłaczyńskiego problemy będą wkrótce wpływać na moje życie zawodowe. Oczywiste jest dla każdego studenta prawa, że tylko nieliczni będą mogli wykonywać jakikolwiek zawód prawniczy. Powszechne jest przekonanie, że dostęp do aplikacji notarialnej, adwokackiej czy radcowskiej jest praktycznie zamknięty, a z kolei możliwości pracy po aplikacji sądowej i prokuratorskiej iluzoryczne, zważywszy na stan finansów państwa, który przekłada się na liczbę etatów w wymiarze sprawiedliwości. 
Świadomość hermetyczności adwokatury, notariatu i radców związana jest z powszechnym przekonaniem o nieuczciwości istniejącego systemu naboru. Czy adwokat zasiadający w komisji egzaminacyjnej wybierze kandydata nieznanego – czy raczej syna kolegi z kancelarii? Nowością jest dla mnie jednak wypowiedź mec. Kubasa z Naczelnej Rady Adwokackiej, który otwarcie przyznaje, że takie zjawisko, ocierające się niemal o nepotyzm, ma miejsce. 
Nie zgadzam się natomiast z Kłaczyńskim, że kwestia „nadreprezentacji dzieci adwokatów” ma znaczenie marginalne, bo „zamknięcie adwokatury nie bierze się z przyjmowania dzieci adwokatów, ale z limitów przyjęć”. Uczciwość egzaminu na aplikację jest bez znaczenia?! Adwokatura ma w społeczeństwie szczególną rolę, nie bez powodu mieni się być zawodem zaufania publicznego i powinna być wzorem dla innych grup zawodowych. Skąd mają brać przykład studenci prawa, jeśli nie od adwokatów? Adwokatura traci prawo do nazywania siebie obrońcami pokrzywdzonych, gwarantem sprawiedliwości, spadkobierczynią tradycji itd., jeśli nie wstyd jej przedstawicielom przyznawać się do faworyzowania dzieci adwokatów i mętnymi tłumaczeniami zbywać zarzuty nieprawidłowości w systemie egzaminowania (mam na myśli cytowane wypowiedzi prasowe mecenasów Rymara i Ławrowskiego). Dlaczego gwarancją uczciwości postępowania konkursowego ma być sporządzenie protokołu? Tomas Torquemada z pewnością należycie sporządzał protokoły, ale postępowanie inkwizycyjne wskazuje się nam dziś na studiach jako modelowe zaprzeczenie idei procesu sprawiedliwego. 
Etyczny wymiar problemu jest nie do przecenienia – adwokatura nie może sobie pozwolić, dla dobra własnego i wymiaru sprawiedliwości, na utratę społecznego zaufania oraz szacunku.

 
KATARZYNA KOBOS, 
studentka prawa UJ (Kraków)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 22 (2760), 2 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl