Episkopat Czech uderzył w ultrakonserwatystów w tamtejszym Kościele 

 

Praska rewolucja

 

PATRYCJA BUKALSKA z pragi

 

 

 

Przez całe lata dziewięćdziesiąte Wydział Teologii Katolickiej, wchodzący w skład państwowego Uniwersytetu Karola w Pradze, był w czeskim Kościele główną ostoją środowisk ultrakonserwatywnych, niechętnych myśli soborowej i otwarciu Kościoła na świat. Episkopat Czech od dawna próbował przeciwstawić się temu środowisku. Jak na ironię, wśród tych ultrakonserwatystów znaleźć można księży, którzy przed 1989 rokiem współpracowali z komunistami. 

 

 

 

Ksiądz Vaclav Wolf, dziekan Wydziału Teologii Katolickiej Uniwersytetu Karola w Pradze, stracił 6 maja swą misję kanoniczną – odebrał mu ją prymas Czech, kardynał Miroslav Vlk, który od lat walczy z dominującymi na Wydziale radykalnymi konserwatystami i chce uratować go przed zanikiem intelektualnym. Wolf od decyzji prymasa się odwołał, sprawa może się więc przeciągnąć. Ale radykalna i wręcz demonstracyjnie zaprezentowana w mediach przez czeski Episkopat decyzja otwiera drogę do odnowy działającego od 1990 r. Wydziału. 
Jest to również ostatnia – jak dotychczas – odsłona dramatu tej części czeskiego Kościoła, która po upadku komunizmu nie potrafiła pogodzić się z nową rzeczywistością. Ksiądz Wolf reprezentuje bowiem w Czechach nurt podobny do tego, któremu w Polsce przewodzi symbolicznie ks. Tadeusz Rydzyk i jego „Radio Maryja”. Różnica polega na tym, że w Polsce środowiska te skupiają się wokół popularnej rozgłośni, w Czechach zaś katolików jest 20 proc. i nie ma mowy o utworzeniu przez nich tak silnych i ogólnokrajowych mediów. 
W czeskiej społeczności katolickiej podziały są jednak podobne jak w Kościele w Polsce – i na całym świecie. Oprócz grupy znanych także w Polsce intelektualistów (np. księża Halik i Madr) istnieje również silny nurt ultrakonserwatywny, skupiający się wokół kilku pism katolickich, jak „Raport Międzynarodowy” czy „Pochodnia”. Grupa ta jest niemal niewidoczna w życiu publicznym i przeciętny Czech zwykle nie wie w ogóle o jej istnieniu – bo też jest to niejako „mniejszość w mniejszości”. Niemniej nie brakuje takich, którzy ostrzegają, że to właśnie ten nurt najumiejętniej zdobywa zwolenników, szczególnie wśród młodzieży. Są nawet tacy, którzy czeskiemu Kościołowi z tego powodu wieszczą katastrofę.
Tym bardziej, że skoro środowisko to jest w skali całego społeczeństwa właściwie marginalne, to niemal nikt się mu z bliska nie przygląda – i niewiele wiadomo, co się wewnątrz niego dzieje. Pewnie też trochę z tego powodu jedyną stosunkowo często goszczącą na łamach największych dzienników osobą jest właśnie ks. Wolf. Wszelkie informacje o nim pochodzą jednak zawsze z drugiej ręki – były dziekan nie udziela bowiem wywiadów, nie bierze udziału w dyskusjach i publicznych debatach, nie przyjmuje zaproszeń do telewizji czy radia. A kiedy dzwonią do niego dziennikarze, po prostu odkłada słuchawkę. 
Takie postępowanie, rodzaj samoizolacji, znakomicie oddaje atmosferę panującą dotąd na Wydziale Teologicznym. Wolf kieruje nim od początku. On sam i jego zwolennicy, najwyraźniej także nie mający ochoty kontaktować się ze światem zewnętrznym. Wiadomości, jakie przenikały przez lata z Wydziału na zewnątrz, dają pewne wyobrażenie o ich wizji świata i Kościoła: praktyczna nieobecność na Wydziale świeckich, zakaz studiowania dla kobiet, ostracyzm i szykany wobec wszelkich prób zmiany tego stanu rzeczy. Atmosfera stworzona na Wydziale przez Wolfa sprawiły, że w połowie lat 90. odeszli z niego – albo zostali wyrzuceni – najwybitniejsi i uznani w Kościele poza Czechami i szerzej w świecie duchowni oraz teolodzy: Halik, Madr, Sztampach. Ten ostatni przez czeskich ultrakonserwatystów był tępiony z taką zawziętością, że – choć za komunizmu zakosztował goryczy i strachu Kościoła podziemnego – to w 2000 r. wstąpił w końcu... w szeregi czeskiego Kościoła Starokatolickiego. 
Ale też to w czasach komunizmu należy szukać przyczyn tak szczelnej izolacji Wydziału. Powstał on bowiem z kierowanego przed 1989 r. przez ks. Wolfa dawnego seminarium duchownego w Litomierzycach – instytucji oficjalnej i w dużej mierze „kagańcowej”, utrzymywanej w komunistycznej Czechosłowacji głównie po to, aby władze mogły lepiej kontrolować Kościół. Instytucja ta była głęboko i systematycznie, niemal systemowo inwigilowana przez tajną policję – przypomniał o tym w prasowym wywiadzie ks. Odilo Sztampach, twierdząc, że wielu wykładowców, a nawet kierujących Wydziałem to byli zwykli donosiciele albo agenci StB, czeskiego odpowiednika Służby Bezpieczeństwa PRL. W nowej rzeczywistości po roku 1989 „nawrócili” się oni na skrajny konserwatyzm, sowieckiego typu niechęć i strach przed Zachodem zamieniając na radykalną krytykę „liberalnej zgnilizny”.
Spór narastał więc powoli, przez całe lata 90., ale pozostawał poza sferą zainteresowania opinii publicznej. Do katolików czeskich oraz nie-katolików szczątkowe informacje o trwającej kontrowersji docierały głównie wtedy, gdy z Wydziału odchodzili ludzie pokroju Halika czy Sztampacha – bo wtedy pisała o tym prasa. W 1996 r. wbrew statutowi Uniwersytetu Karola ks. Wolf został wybrany ponownie, na trzecią już kadencję. To wywołało otwarty sprzeciw kardynała Vlka. Po serii odwołań – ks. Wolf posiadał podobno ustosunkowanych przyjaciół w Kurii Rzymskiej – następcą Wolfa został ks. Jaroslav Polc. Komentatorzy odczytali to jako wybór człowieka „środka” – chodziło o to, żeby osłabić wpływy konserwatystów, ale też aby ich przy okazji nie sprowokować wyborem kogoś znanego z krytycyzmu wobec tych środowisk. Co więcej, sytuacja powtórzyła się w roku 1999, podczas kolejnych wyborów władz Wydziału: znowu wybrano ks. Wolfa, i znowu – po sporze proceduralnym – musiał on ustąpić, i znowu miejsce jego zajął ks. Polc. 
Wybór ks. Polca okazał się jednak nie kompromisem, ale wyjściem najgorszym z możliwych, bo ks. Wolf i jego ludzie kontrolowali sytuację na Wydziale zza kulis – rzecznik Episkopatu ks. Daniel Herman mówił otwarcie, że ks. Polc zupełnie nie panuje nad Wydziałem. Nie sposób było ich przy tym odwoływać. Przy okazji swoją słabość okazały tak upragnione za komunizmu swobody akademickie – wolność wyboru władz przez poszczególne podmioty Uniwersytetu ks. Wolf wykorzystał po to, aby obsadzić Radę Wydziału Teologii Katolickiej swoimi zwolennikami. Sytuacja na Wydziale nie podobała się biskupom, ale spór się przeciągał. Kilka razy ingerowały w niego władze świeckie – Wydział jest częścią Uniwersytetu Karola, ingerował zatem rektor Ivan Wilhelm, a nawet ministerstwo oświaty. 
Pod koniec ubiegłego roku okazało się, że program nauczania realizowany na Wydziale nie może być uznany za wystarczający dla potrzeb poziomu akademickiego. Prasa zapełniła się spekulacjami, że lada chwila Wydział po prostu zostanie zlikwidowany. Na przełomie roku 2001-2002 odebrano mu już państwową (ministerialną) akredytację – oznacza to zakaz przyjmowania nowych studentów, egzaminowania i nadawania tytułów naukowych. Znamienne, że czeski Episkopat poparł tę decyzję jednogłośnie. 
Od początku tego roku nad naprawą Wydziału pracują zatem wspólnie władze świeckie i kościelne: odebranie państwowej akredytacji okazało się wstrząsem, który pozwolił na działanie rektorowi. Ten zawiesił dotychczasowego dziekana Wydziału i osobiście przejął nad nim władzę. W porozumieniu z kard. Vlkiem namówił do powrotu do Pragi znakomitego czeskiego teologa Mikulasza (Nikolasa) Lobkowicza, wcześniej rektora katolickiego uniwersytetu w niemieckim Eichstätt – i jemu powierzył opracowanie nowych programów nauczania. Lobkowicz ma też bezpośrednio kierować reformą Wydziału. 
Wkrótce okazało się jednak, że działania reformatorskie systematycznie utrudnia, wręcz torpeduje ks. Wolf – cały czas obecny na Wydziale i posiadający tam ogromne nieformalne wpływy. Ale tym razem miara się przebrała – i prymas Vlk postanowił odebrać Wolfowi misję kanoniczną (firmowana formalnie właśnie przez prymasa Czech). Także i tę decyzję cały Episkopat poparł jednogłośnie. 
Jeśli wierzyć relacjom prasowym, radykalną interwencję biskupów przyspieszył sam ks. Wolf, którzy publicznie... podważył kompetencję i dobrą wolę kardynała Vlka – co ten uznał za wypowiedzenie posłuszeństwa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 22 (2760), 2 czerwca 2002

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl