Jan Paweł II w Azerbejdżanie

 

Apel o pokój

 

 

  ARTUR SPORNIAK

 

 

Krótka papieska wizyta była spełnieniem obietnicy, którą Jan Paweł II złożył rok temu przy okazji pielgrzymki do Armenii. Oba sąsiadujące ze sobą kraje są w stanie „zamrożonej” wojny o Górski Karabach – enklawę zamieszkałą głównie przez Ormian. Pielgrzymka potwierdziła, że Papież nie chce stawać po którejkolwiek ze zwaśnionych stron. Przede wszystkim jednak fakt przybycia do kraju zamieszkałego w większości przez wyznawców islamu, ale o długiej tradycji tolerancji, Jan Paweł II wykorzystał, aby wystosować gorący apel o pokój na świecie. „Religie, które w tym kraju starają się działać harmonijnie, nie mogą i nie powinny być tragicznym pretekstem do konfrontacji, których źródło znajduje się gdzie indziej. Nikt nie ma prawa wzywać Boga, aby osłonić własne egoistyczne interesy” – mówił Jan Paweł II w przemówieniu powitalnym na lotnisku w Baku. „Tutaj, u bramy Wschodu, niedaleko od miejsc, w których nadal rozlega się okrutny i bezsensowny szczęk broni, pragnę zabrać głos w duchu spotkań w Asyżu. Proszę przywódców religii, by odrzucili wszelką przemoc jako obrazę imienia Bożego i aby stali się niestrudzonymi rzecznikami pokoju i zgody w poszanowaniu praw wszystkich i każdego człowieka” – apelował Papież, wzywając przy okazji Zachód, aby „z pełnym szacunkiem dla Wschodu odkrył także pragnienie żywszego spotkania kulturowego i duchowego z wartościami, których jest on wyrazicielem”.
Na lotnisku Ojca Świętego powitał prezydent Azerbejdżanu Gejdar Alijew, członkowie rządu, a także nuncjusz apostolski w Armenii, Gruzji i Azerbejdżanie, abp Claudioo Gugerotti i trzech salezjanów, sprawujących opiekę duszpasterską nad niewielką grupą katolików w tym kraju (ok. 150 osób). Tradycyjnie Papież ucałował ziemię, podaną mu w specjalnym naczyniu przez chłopców ubranych w stroje ludowe. Prezydent Alijew podkreślił, że Jan Paweł II jest wybitną osobowością i przyjacielem wszystkich narodów, odważnie wpływając na bieg historii. Wspomniał także o ofiarach konfliktu z Armenią, w wyniku którego ponad milion mieszkańców Azerbejdżanu musiało uciekać ze swych stron rodzinnych. Ofiary wojny Papież uczcił, udając się po ceremonii powitania pod pomnik poległych za niepodległość. Podczas przejazdu nie było widać witających Papieża mieszkańców Baku, prawdopodobnie dlatego, że dzień wcześniej prasa poinformowała, iż Papież poruszać się będzie zamkniętym, pancernym mercedesem, a nie jak zwykle papamobile. 
Jan Paweł II złożył następnie wizytę kurtuazyjną prezydentowi w jego pałacu i spotkał się tam z przedstawicielami świata polityki, kultury i religii. Na spotkaniu tym ponowił apel o pokój. „Dosyć wojen w imię Boga! Dość profanowania Jego Świętego Imienia! Przybyłem do Azerbejdżanu jako ambasador pokoju. Dopóki mi głosu starczy, dopóty będę wołał: »Pokój w Imię Boga!«” – apelował Papież.
Jan Paweł II przypomniał raz jeszcze tradycję tolerancji w Azerbejdżanie, gdzie żyją muzułmanie, żydzi i chrześcijanie. „Chwała wam, ludzie islamu w Azerbejżanie, za to, że okazaliście się otwarci na gościnność, wartość tak drogą waszej religii i waszemu narodowi, i za to, iż przyjęliście wierzących z innych religii jako swoich braci. Chwała wam, Żydzi, którzy odważnie i wytrwale zachowywaliście wasze dawne obyczaje dobrego sąsiedztwa, ubogacając tę Ziemię wkładem o wielkiej wartości i głębi. Chwała wam, chrześcijanie, którzy w znaczny sposób, przyczyniliście się do ukształtowania tożsamości tej Ziemi” – mówił Papież, szczególnie dziękując Kościołowi prawosławnemu: „Kiedy nad tym regionem rozpętało się szaleństwo ateizmu, użyczyłeś gościnności dzieciom Kościoła katolickiego, pozbawionym swoich miejsc kultu i swoich pasterzy i pozwoliłeś im zjednoczyć się z Chrystusem dzięki łasce Sakramentów świętych”. Politykom Ojciec Święty przypomniał, że ich działalność wymaga uczciwości i przejrzystości. Powinna być prowadzona dla dobra narodu, który musi czuć, że jego przywódcy pracują z myślą o zapewnieniu mu lepszej przyszłości. Papieskie przemówienie zostało nagrodzone owacją na stojąco.
Głównym punktem drugiego dnia wizyty była Msza św., którą Jan Paweł II odprawił po rosyjsku w Pałacu Sportu w Baku. Uczestniczyło w niej ok. 2 tys. osób. Do Mszy św. służyli m.in. dyplomaci, w tym ambasador RP Marcin Nawrot. Liturgię poprzedziło specjalne wprowadzenie w języku rosyjskim, wyjaśniające muzułmanom znaczenie poszczególnych części Mszy. Ojciec Święty podziękował niewielkiej wspólnocie katolickiej za wierność wierze w czasach komunistycznych. „Byliście traktowani jako obywatele drugiej klasy i na liczne sposoby byliście upokarzani i spychani na margines – mówił Papież. – Cześć waszym dziadkom i waszym babciom, ojcom i matkom, którzy pielęgnowali w was zarodek wiary i zraszali go modlitwą, pozwalając mu wzrastać i przynieść owoc. Cześć także tobie, chcę to powtórzyć jeszcze raz, święty Kościele prawosławny, który otworzyłeś twoje bramy wiernym katolikom, pozostawionym bez owczarni i bez pasterza. Niech Pan wynagrodzi Ci Twoją wielkoduszność”. Papież poświęcił kamień węgielny pod przyszły kościół parafialny w Baku. Ziemię pod budowę świątyni podarował Kościołowi katolickiemu prezydent Alijew. W latach 20. neogotycka świątynia katolicka w Baku została wysadzona przez bolszewików, a na jej miejscu wybudowano muzeum Feliksa Dzierżyńskiego.
Podczas Mszy ochrona w ostatniej niemal chwili powstrzymała człowieka, który próbował podbiec do Papieża i wręczyć mu osobisty podarunek. Po liturgii Jan Paweł II poprosił, by przyprowadzono tę osobę (uchodźcę z Górskiego Karabachu), co wywołało aplauz zgromadzonych.
Papież – po raz pierwszy w historii swoich apostolskich podróż – spędził noc w hotelu. Trzygwiazdkowy hotel Irszad należy do brata prezydenta Alijewa. Przed odlotem do Bułgarii Jan Paweł II spotkał się z przedstawicielami wyznawców religii muzułmańskiej, żydowskiej i prawosławnej. Wcześniej zjadł obiad w towarzystwie wspólnoty salezjańskiej w ich domu parafialnym. Podczas ceremonii pożegnania, na którą przybył prezydent, nie wygłoszono żadnych przemówień.
Wyraźnym znakiem tej podróży było zmaganie się Papieża z fizycznym cierpieniem. Jan Paweł II po raz pierwszy nie zszedł o własnych siłach po trapie samolotu, tylko skorzystał ze specjalnego podnośnika; przy przemieszczaniu się korzystał z ruchomej platformy; swoje przemówienia jedynie rozpoczynał i kończył – pozostałą część czytał w języku rosyjskim polski jezuita ks. Stanisław Szołoweniec.


(Ask)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 22 (2760), 2 czerwca 2002


do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl