Kobiety w Biblii

 

Królowa Saby

ELŻBIETA ADAMIAK

 

 

Biblia używa słowa „królowa” tylko w odniesieniu do dwóch kobiet: królowej Saby i królowej Estery. Pierwsza z nich pojawia się na kartach Biblii w historii brzmiącej niemal jak orientalna legenda, historii o odwiedzinach władczyni z dalekich krajów na dworze króla Salomona. Historia powtórzona zostaje w dwóch księgach (1 Krl 10,1-13 i 2 Krn 9,1-12), ale mimo to postać królowej pozostaje dość mglista. Nie znamy nawet jej imienia! Określona zostaje jako „królowa Saby” (1 Krl 10,1), a jej kraina umiejscawiana bywa zazwyczaj na południowo-zachodnich terenach Półwyspu Arabskiego. Historycznie poświadczone jest istnienie kobiet-władczyń w tym miejscu i czasie. Innym jednak miejscem, przypisywanym królowej odwiedzającej Salomona, jest Etiopia w Afryce. Również cel wizyty wymagającej tak dalekiej podróży nie zostaje jasno określony. Czytamy, iż królowa Saby „przybyła, aby przez zagadki poddać próbie jego [Salomona] mądrość” (10,1). W oczach autora Ksiąg Królewskich jej odwiedziny mają potwierdzać słuszną sławę, jaką cieszył się król Salomon za swą mądrość i sprawiedliwość, piękno budowli, jakie kazał wznosić (świątynia i pałac królewski), i bogactwa królestwa. Być może zatem wizyta królowej miała cel handlowy? A może jednak wyłącznie – intelektualny? Rozmów toczących się na dworze dotyczy bowiem dalszy ciąg historii. 
Treści „zagadek”, pytań, które skierowała do Salomona królowa, nie zostały przekazane. Odsłonięty zostaje przed nami jednak ostateczny wynik rozmów: „...rozmawiała z nim o wszystkim, co leżało jej na sercu. Salomon mówił z nią na wszystkie tematy. Nie było sprawy nie znanej królowi, na którą nie dałby jej odpowiedzi” (10,2n). Królowa nie kryje swego podziwu: „Mądrością i dostatkiem przewyższyłeś ten rozgłos, o którym słyszałam. Szczęśliwe twoje żony, szczęśliwi twoi dworzanie. Oni wciąż znajdują się w twojej obecności, słuchając twej mądrości. Niech będzie błogosławiony Jahwe, Bóg twój, który upodobał sobie ciebie, aby cię posadzić na tronie Izraela...” (10,7-9). Zgodnie z arkanami sztuki przemawiania królowa Saby sławi samego Salomona, tych, którzy do niego przynależą, w końcu Boga, który go wybrał i wspiera. Nie oznacza to, iż dokonuje się konwersja królowej na wiarę Salomona. To wyraz hołdu składanego królowi. Królowa poza pięknym słowem daruje Salonowi „sto dwadzieścia talentów złota, bardzo wielką ilość wonności i drogie kamienie” (10,10). To dlatego w tradycji chrześcijańskiej widziana jest jako prototyp trzech mędrców z dalekich stron, którzy przybędą oddać pokłon Nowonarodzonemu, choć w Nim „jest coś więcej niż Salomon” (Mt 12,42; por. Łk 11,31).
Dary królowej były przeobfite – „nigdy już więcej nie nadeszła taka ilość wonności, jaką ofiarowała królowa Saby królowi Salomonowi” (10,10). Ale Salomon był niemniej hojny: „dał królowej Saby wszystko, czegokolwiek zapragnęła i o co prosiła, znacznie więcej, niż ona sama przywiozła królowi” (2 Krn 9,12). Obdarowana wróciła do swego kraju.
Tak kończy się opowieść biblijna. Jednego tylko brakuje jej, by zaspokoiła pragnienia słuchaczy legend o tych wybranych, których życie pełne jest mądrości i sprawiedliwości, ale też piękna i bogactwa. Jednego tylko brakuje jej bohaterom do pełnego szczęścia – miłości obojga władców. Ten wątek, nieobecny w Biblii, dopisała legenda, według której Menelik, pierwszy król Etiopii, był synem króla Salomona i królowej Saby...

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl