„Powiedz mi o historii, a powiem ci, dokąd zmierzasz”

 

JANUSZ REITER

 

 

Wbrew dominującym w Polsce wyobrażeniom, polityka nie jest tylko grą interesów. Istnieje w niej też sfera racji moralnych i historycznych. Dotyczy to szczególnie Niemiec. Po zjednoczeniu nie zeszły one z drogi, którą szła zachodnia Republika Federalna. Ale zarazem zjednoczenie, upadek komunizmu i zmiana pokoleniowa zmieniły niemiecką świadomość – dając też większą swobodę niemieckiej polityce.


 

 

Intensywność debaty historycznej w Europie po zakończeniu „zimnej” wojny to jedna z największych niespodzianek tego okresu. W latach 1989-1990 mogło się wydawać, że historia nie ma przyszłości – nawet w Niemczech, które w chwili zjednoczenia pozbyły się owego „problemu niemieckiego” i dołączyły do grona „normalnych” państw europejskich. Szybko okazało się jednak, że niemiecka „normalność” to pojęcie wielce nieprecyzyjne, wyrażające bardzo różne, niekiedy sprzeczne nadzieje i oczekiwania. Żeby ją zdefiniować, trzeba było wrócić do przeszłości. 
Niemieckie dyskusje o historii, które toczyły się po przełomie lat 1989-90, to więc w istocie spór o przyszłość. Aż dziw, że w Polsce tak niewielu ludzi zrozumiało ich prawdziwy sens i dostrzegło, że dotyczą one spraw ważnych także dla Polaków. Wojciech Pięciak to autor, który z wyjątkową konsekwencją i wnikliwością śledzi i interpretuje niemiecką debatę o historii. Jego najnowsza książka „Niemiecka pamięć. Współczesne spory w Niemczech o miejsce III Rzeszy w historii, polityce i tożsamości (1989-2001)” to lektura dla każdego, kto ma ambicję znać, a nade wszystko zrozumieć zjednoczone Niemcy.
Pięciak skupia się na Niemczech po zjednoczeniu, ale przedstawia też dyskusję historyczną we wcześniejszym okresie, od powstania Republiki Federalnej w 1949 roku. To dobre uzupełnienie, ponieważ niemiecki obrachunek z historią, zwłaszcza w latach 50. i 60., jest w Polsce mało znany. Oficjalna propaganda PRL nie była zainteresowana uczciwym przedstawieniem go, ponieważ potrzebny był jej wizerunek Niemiec Zachodnich jako kraju zanurzonego w nazistowskiej przeszłości. Z kolei po roku 1989 w zapale odkłamywania obrazu Niemiec stworzono wrażenie, że całe dzieje Republiki Federalnej to wzór odważnej, samokrytycznej oceny tamtych 12 lat III Rzeszy. 
Rzeczywistość była bardziej skomplikowana – i Pięciak nie tylko ją przedstawia, ale i tłumaczy. A że jest to wiedza przydatna, można się było przekonać niedawno, kiedy toczyła się debata o odszkodowaniach dla byłych robotników przymusowych III Rzeszy. Czytając książkę Pięciaka czytelnik łatwiej zrozumie, dlaczego wielu Niemców zareagowało z niezrozumieniem na polskie oczekiwania dotyczące zadośćuczynienia dla byłych robotników przymusowych. 
Sprawa odszkodowań jest już dzisiaj oczywiście zakończona, i to pomyślnie. To dziwne, że polska polityka nie zdobyła się na wysiłek wyciągnięcia z niej ogólniejszych wniosków. A była to dobra okazja, aby się zastanowić nad obrazem historii w Niemczech i miejscem, jakie zajmuje w nim Polska. Polityka – wbrew dominującym w Polsce wyobrażeniom – nie jest tylko grą interesów. Istnieje w niej też sfera racji moralnych i historycznych, do których odwołują się państwa, aby uzasadnić swe decyzje. Kto wie, czy amerykańska polityka bliskowschodnia byłaby taka, jaką jest dzisiaj – to znaczy bezwzględnie proizraelska – gdyby obecny prezydent George W. Bush nie odwiedził kilka lat temu Izraela, nie zobaczył tam Muzeum Yad Vashem, nie wysłuchał opowieści o dziejach Żydów i nie wrócił stamtąd, jak sam mówi, głęboko przejęty. 
Okres, o którym pisze w swej książce Wojciech Pięciak, jest wyjątkowo fascynujący. Zjednoczone Niemcy nie zeszły z drogi, która szła kiedyś zachodnia Republika Federalna. Pozostały lojalnym członkiem NATO, potwierdziły swe miejsce w Unii Europejskiej, rozwiały wątpliwości co do swego miejsca w świecie zachodnim. 
Ale przecież zjednoczenie, upadek komunizmu, a wreszcie zmiana pokoleniowa musiały wpłynąć na niemiecką świadomość. Niemcy, uzyskawszy więcej wpływów i samodzielności – a przez to także większą odpowiedzialność – musiały sobie odpowiedzieć na pytanie, jak wykorzystać ten nieoczekiwany prezent od historii. Konrad Adenauer, bez wątpienia niemiecki patriota, nie do końca ufał swym rodakom i sam zachęcał zachodnich sojuszników, aby nie pozostawili Republice Federalnej zbyt wielkiego pola manewru. Jeszcze Helmut Kohl zdawał się niekiedy traktować integrację europejską jako najlepszy sposób na to, aby nie dać Niemcom szansy dokonania błędnego wyboru. 
Skąd ta nieufność? Z przemyśleń nad historią Niemiec. Zarówno Adenauer, jak i Kohl uważali, że dobrze zrozumieli sens niemieckiej historii. Polityka, którą budowali na swej interpretacji przeszłości, miała przede wszystkim zapewnić jedno: stworzyć na przyszłość takie warunki, w których dobre cechy Niemców mogłyby być w pełni wykorzystane, złe zaś nie miałyby szansy się ujawnić. Co ciekawe, obaj wcale nie uważali przy tym, że najlepszym sposobem na osiągnięcie tego celu jest uporczywe kajanie się za zbrodnie III Rzeszy. 
Jeśli więc Niemcy zjednoczone zyskały większą swobodę polityczną, nieuniknione było pytanie, jak ją spożytkować. Na nie zaś trudno jest odpowiedzieć, nie sięgając do historii. 
Każdy z wielkich sporów, o których pisze Wojciech Pięciak, dotyczy więc kształtu zjednoczonych Niemiec, ich miejsca w świecie i Europie. Nawet książka Daniela Goldhagena „Gorliwi kaci Hitlera”, która wywołała w Niemczech głośną dyskusję w latach 1996-97, a która interpretowała Holocaust jako „niemiecki projekt narodowy”, mogła być zrozumiana jako – co najmniej kontrowersyjna – próba powstrzymania „normalizacji” Niemiec, czyli wyznaczenia granic ich politycznym ambicjom. Również debata o symbolice historycznej w stolicy zjednoczonych Niemiec – Berlinie – to starcie różnych poglądów na kształt niemieckiej samoświadomości, które nie pozostanie bez konsekwencji politycznych. 
Rzecz jasna, ani powstający właśnie w Berlinie Pomnik Holocaustu, ani dyskutowany projekt „Centrum przeciwko Wypędzeniom” – którego budowa nie jest jeszcze przesądzona – ani też ewentualnie inne symbole historyczne nie będą określać wprost treści niemieckiej polityki. One będą kształtowały „tylko” obraz historii. Niemniej w Europie długo jeszcze będzie obowiązywać zasada: „Powiedz mi, co wiesz o historii, a powiem ci, dokąd zmierzasz”.


Janusz Reiter – dyplomata i publicysta; w latach 80. autor pism opozycyjnych, 1990-95 ambasador Polski w Niemczech, obecnie prezes Centrum Stosunków Międzynarodowych w Warszawie, komentator „Rzeczpospolitej”. Współzałożyciel pozarządzowej Rady Polityki Zagranicznej, powołanej w 1996 r. przez twórców dyplomacji III Rzeczypospolitej. 

Wojciech Pięciak „Niemiecka pamięć. Współczesne spory w Niemczech o miejsce III Rzeszy w historii, polityce i tożsamości (1989–2001)”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego (www.wuj.pl), stron 453, Kraków 2002.

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl