Modlitwa do Ducha Świętego

 

Zbaw wszystko, co istnieje

 

WACŁAW HRYNIEWICZ OMI

 

 

Chrześcijańska liturgia Zesłania Ducha Świętego uczy przyzywać Go z głębi własnego jestestwa. Modlitwy uczymy się przez całe życie. Często mamy poczucie, że wciąż nie potrafimy zwracać się do Niewidzialnego. Pomóc nam mogą ci, którzy poprzedzili nas w wierze. Wsłuchajmy się więc w to, jak oni przyzywali Bożego Ducha.


 

 

Modlitwa otwiera nowe wymiary relacji człowieka do Boga. Apostoł Paweł wyraża swą głęboką wiarę, iż „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości; gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26). Kiedy człowiek nie wie, jak zwracać się do Boga w modlitwie, wówczas sam Duch modli się w nas, wedle przekładu dosłownego, „niewymownymi wzdychaniami”. Bóg zna pragnienia Ducha i wie, o co On błaga dla nas i dlaczego wstawia się za nami. 
W ten sposób sama obecność Ducha w nas staje się modlitwą. To my „możemy wołać: »Abba«, Ojcze!” (Rz 8,15), ale to ludzkie wołanie łączy się z wołaniem samego Ducha: „Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: »Abba«, Ojcze!” (Gal 4,6). Czyni to w naszym imieniu. Modlimy się do Ojca wszechrzeczy, a Duch woła w nas. Nasze wołanie rozbrzmiewa w modlitwie, a w nim Jego wołanie. On sam staje się naszą największą modlitwą pochwalną i błagalną. To On daje moc do wyznawania wiary, iż „Panem jest Jezus” (1 Kor 12,3). Jego modlitwa w nas jest wstawiennictwem u Ojca. Głębi tego utożsamienia nie sposób do końca wyrazić przy pomocy ludzkich słów i pojęć. Na tym polega niewyrażalność spraw, które się w niej dokonują. Duch Boży jest najgłębszą obecnością w nas samych – bardziej wewnątrz mnie samego, niż ja sam w sobie. 
Liturgiczne życie Kościoła wychowuje wierzących do przyjęcia daru modlitwy. Uczy ufności, śmiałości i otwartości w zbliżaniu się do Boga. To modlitwa jest uprzywilejowanym miejscem, gdzie Boży Duch i Kościół żyjących ludzi wołają do Pana dziejów: „Przyjdź”! (Ap 22,17). Modlić się prawdziwie, to myśleć z umiłowaniem o Bogu naszego zbawienia i o Jego Królestwie. Nie jest to jedynie Bóg do spełniania naszych doraźnych potrzeb. Pozostaje On Bogiem suwerennym, rozjaśniającym sens całego życia, któremu należy się dziękczynienie i uwielbienie. Bóg pragnie, aby oddawać Mu cześć „w Duchu i prawdzie” (J 4,25-24). Tylko ten odnajdzie głębię prawdziwej modlitwy pochwalnej, kto pozwoli się przeniknąć Boskiemu Tchnieniu. 
Prawdziwa modlitwa jest tajemnicą obecności samego Boga w nas. Ta obecność niesie wyzwolenie i przemienienie. Duch Święty wychowuje i prowadzi nas do takiej modlitwy. Staje się ona wówczas dla wierzącego jego osobistą, ustawiczną Pięćdziesiątnicą. Boży Duch jest intymnie obecny we wszystkich poruszeniach ludzkiego ducha ku Bogu. Modlący się człowiek, sławiący chwałę zmartwychwstałego Pana staje się, wedle obrazowego wyrażenia św. Efrema Syryjczyka, „rozumną cytrą Ducha”. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa obocznej wersji drugiego wezwania Modlitwy Pańskiej według tekstu Łk 11,2. Wersja ta utożsamia Ducha Świętego z Królestwem Bożym. Nie ma w niej słów: „Przyjdź Królestwo Twoje”. Zamiast nich pojawia się wezwanie: „Niech zstąpi Duch Twój Święty na nas i oczyści nas”. Przyzywając Ducha Świętego, prosimy tym samym o nadejście Królestwa. Szukać Królestwa Bożego i prosić o jego nadejście, oznacza szukać Ducha i błagać o Jego przyjście. Jest to Duch naszego chrztu i naszej Eucharystii. To On przygotowuje ostateczne nadejście Królestwa w dziejach świata.



Doświadczenie Jego obecności


Modlitwy skierowane wprost do Ducha Świętego nie pojawiają się zbyt często w tradycji chrześcijańskiej. Chrześcijaństwo wschodnie, pomimo swego szczególnego uwrażliwienia na działanie Ducha, kieruje swe modlitwy przede wszystkim do Ojca, do Chrystusa lub do całej Trójcy Świętej. Prosi Ojca i Syna o udzielenie daru Ducha. Kontrastujący z tą postawą wyjątek stanowi jedynie tradycja syryjska, której liturgia Pięćdziesiątnicy przekazuje wiele pięknych i głębokich modlitw do Ducha Świętego. Są to w przeważającej mierze modlitwy długie, wylewne, pełne uniesienia i dogmatycznych treści. Podkreślają one bóstwo i suwerenność Ducha Świętego oraz niepojęty sposób działania Jego łaski i rozlicznych darów w sercach ludzi. Tylko bezpośredni kontakt z treścią tych modlitw pozwala wyczuć wielką świeżość wiary w Ducha i Jego niezastąpione miejsce w życiu chrześcijanina i całego Kościoła. Oto fragment jednej z nich:
Chwała Ci, Panie Mocny, Duchu Pocieszycielu, szczodry Dawco przebogatych darów. (...) Ty jesteś Światłością i nosicielem światła. Ty jesteś dobrocią i źródłem wszelkiej dobroci. Jesteś Duchem, który kształtuje proroków, wydoskonala apostołów. Ty dajesz zwycięstwo męczennikom i siłę wyznawcom. Ty sprawiasz, że nieuczeni stają się mędrcami. Ty kierujesz tymi, co błądzą. Ty pocieszasz smutnych i umacniasz słabych. Ty opatrujesz rannych, podnosisz upadłych, dajesz odwagę małodusznym. Ty uspokajasz porywczych, zmiękczasz serca twarde, umacniasz wiernych i strzeżesz wierzących. Dlatego błagamy Cię, Duchu Pocieszycielu, zstąp do świątyń naszych osób jak zstąpiłeś do Wieczernika tajemnic. 

Modlitwa Kościoła do Ducha Świętego nie rodzi się w próżni. Wyrasta z wielkiego przeżycia i doświadczenia Jego obecności. Tradycja syryjska świadczy o tym ze szczególną siłą. Obfituje ona w nieoczekiwane inwokacje i zwroty. Nadają one modlitwie szerokość spojrzenia i dalekowzroczność nadziei. Zesłanie Ducha w dniu Pięćdziesiątnicy jest chrztem Ognia dla całego Kościoła. Doświadczenie Jego obecności dostępne jest dla wszystkich wierzących, a nie tylko dla wybranych. Zstąpienie Ducha otwarło wszystkim bramy Królestwa. Kto przyjmuje prawdziwie Chrystusa, przyjmuje również Ducha Świętego. Duch wprowadza ludzi w świat zmartwychwstania Chrystusa. Powszechne zmartwychwstanie będzie Jego dziełem: „Przyjdź Ezechielu (...), wielki człowieku widzenia, odsłoń nam i wyjaśnij, jak umarli zmartwychwstaną w dniu zmartwychwstania!” Tak jeden z syryjskich hymnów poniedziałku Pięćdziesiątnicy przywołuje wielkiego proroka.


Przyzywanie Dawcy życia


Zastanawia fakt, że w prawosławnej liturgii Pięćdziesiątnicy tylko nieliczne wezwania zwracają się bezpośrednio do Ducha Świętego. Trzy specjalne modlitwy odmawiane podczas nieszporów drugiego dnia uroczystości, poświęconego w szczególny sposób Duchowi, nie są zwrócone do Niego samego, lecz do Ojca i Syna. Fakty te świadczą o dużej dyskrecji Kościoła w odniesieniu do trzeciej osoby Trójcy Świętej. Jak długo trwa stan pielgrzymowania na ziemi, osobowe oblicze Ducha nie zostało jeszcze objawione. Choć działa łaska Ducha, Jego osoba pozostaje wciąż ukryta.
Na tym tle jeszcze wyraźniej ukazuje się znaczenie krótkiej modlitwy „Królu niebieski”, skierowanej bezpośrednio do Ducha Świętego. W liturgii i duchowości wschodniej zdobyła ona w ciągu wieków uprzywilejowane miejsce ze względu na głęboką treść dogmatyczną oraz praktyczne zastosowanie. Przytoczmy jej tekst w całości, w przekładzie na język polski:


Królu niebieski, Pocieszycielu, Duchu Prawdy, który wszędzie jesteś i wszystko napełniasz, Skarbnico wszelkiego dobra i Dawco życia, przyjdź i zamieszkaj w nas. Oczyść nas od wszystkiego, co plami i zbaw nas [dosł.: nasze dusze], o Dobry.

Pierwsza część modlitwy stanowi właściwą inwokację i streszcza dogmatyczną naukę o trzeciej Osobie Boskiej jako prawdziwym Bogu. Druga część ukazuje działanie Ducha w świecie jako wszechobecnej i wszystko przenikającej mocy oraz jako Dawcy życia i wszelkich darów. Działanie to sprawia, że stworzenia dochodzą do swego celu i ostatecznego spełnienia. Ostatnia cześć modlitwy jest wyrazem ludzkiego przyzywania i współdziałania w tajemnicy zbawienia. Dar Ducha wymaga odpowiedzi, wysiłku i dobrowolnego przyjęcia ze strony człowieka. Bóg nikogo nie przymusza. Prośba o zamieszkanie Bożego Ducha jest równocześnie prośbą o oczyszczenie i zbawienie. Obecność Ducha to znak Królestwa Bożego, urzeczywistniającego się w tajemnicy ludzkiej wolności.
Z wyjątkiem „Ojcze nasz” jest to w Kościele wschodnim modlitwa najbardziej doniosła i najczęściej praktykowana. Odmawia ją po cichu kapłan przed rozpoczęciem liturgii eucharystycznej. Modlitwa ta występuje również w innych czynnościach liturgicznych. Stanowi również część modlitw porannych i wieczornych. Odmawia się ją na początku innych ważnych czynności, takich jak konferencje, wykłady i spotkania. W ten sposób staje się ona inspiracją dla wszelkiego aktu modlitwy i pobożności chrześcijańskiej.
Pod tym względem modlitwa „Królu niebieski” różni się od hymnu „Veni, Creator Spiritus”, który w Kościele katolickim posiada ograniczone zastosowanie i nie stał się składową częścią modlitwy codziennej. Porównać ją można jedynie z krótką inwokacją „Veni, Sancte Spiritus” z XII wieku, stosowaną początkowo jako antyfona pierwszych nieszporów uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Inwokacja ta spełniała później w wielu środowiskach Kościoła zachodniego rolę podobną do przyzywania Ducha przez Wschód chrześcijański. Warto przywrócić ją do żywej świadomości chrześcijan dnia dzisiejszego, szukających dróg pojednania:

Przyjdź Duchu Święty, napełnij serca Twoich wiernych i zapal w nich ogień Twojej miłości. Ty, który przez różnorodność wielu języków zgromadziłeś ludy w jedności wiary.

Charakterystyczną cechą wszystkich modlitw skierowanych do Ducha Świętego jest prośba o Jego zstąpienie, nawiedzenie i przyjście. Najczęściej powtarzającym się słowem jest wezwanie: „Przyjdź!” – spontaniczne wołanie człowieka o bliskość Ducha. Od wołania tego rozpoczynają się inne głębokie modlitwy liturgiczne do Ducha Świętego, powstałe w średniowiecznym Kościele zachodnim: hymn „Veni Creator” nieznanego autora z IX wieku oraz sekwencja „Veni, Sancte Spiritus”, której twórcą był prawdopodobnie Stephen Langton, arcybiskup Canterbury (zm. 1228). Rozbrzmiewa w nich z mocą błaganie o oświecenie, oczyszczenie, ożywienie i przeniknięcie aż do głębi człowieczeństwa. Tylko Duch-Wspomożyciel może uzdolnić chrześcijanina, ażeby wytrwale i w pokoju szedł za Chrystusem aż do pełni zbawienia.

Boskie paradoksy

Żeby otrzymać Ducha, trzeba Go przyzywać całym jestestwem. Trzeba przeżyć własne ubóstwo duchowe i swoją niewystarczalność. Przejmującą modlitwę przyzywającą Ducha Świętego pozostawił na Wschodzie bizantyjski mistyk św. Symeon Nowy Teolog (949–1022). Jest to wielka epikleza (przyzywanie Ducha), która rozbrzmiewała na przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia. Warto wsłuchać się w to natarczywe wołanie o przyjście Światłości prawdziwej: 

Przyjdź, Światłości prawdziwa. Przyjdź, życie wieczne. Przyjdź, ukryta tajemnico. Przyjdź, bezimienny skarbie. Przyjdź, rzeczywistości niewysłowiona. Przyjdź, szczęśliwości bez końca. Przyjdź, światło nie znające zachodu. Przyjdź, niezawodne oczekiwanie tych wszystkich, którzy mają być zbawieni. Przyjdź, przebudzenie spoczywających. Przyjdź, zmartwychwstanie umarłych. Przyjdź, o Potężny, który zawsze wszystko czynisz, odnawiasz i przetwarzasz swoją wolą. Przyjdź, o Niewidzialny, ze wszech miar Nieuchwytny i Niedotykalny. (...) Przyjdź Ty, którego pragnęła i pragnie moja biedna dusza. Przyjdź sam do mnie samego, ponieważ widzisz, że jestem sam. Przyjdź Ty, który oddzieliłeś mnie od wszystkiego i uczyniłeś samotnym na tej ziemi. Przyjdź Ty, który sam stałeś się we mnie pragnieniem i sprawiłeś, że pragnę Ciebie, całkowicie Niedostępnego. Przyjdź, moje tchnienie i moje życie. Przyjdź, pocieszenie mojej biednej duszy. Przyjdź, moja radości, chwało i rozkoszy bez końca.

W tym modlitewnym hymnie zawarte jest całe ludzkie doświadczenie: pragnienie, oczekiwanie, samotność, tęsknota, nadzieja i radość. Zastanawia paradoksalny język tej modlitwy, przepełniony poczuciem tajemnicy, ubóstwa i bezradności wszystkich ludzkich słów. „Niedotykalny” – sam staje się w człowieku pragnieniem, życiem, tchnieniem, radością, i chwałą. Ten, który z natury swej jest Duchem wspólnoty zespalającym ludzi w jedno, potrafi równocześnie „oddzielić od wszystkiego i uczynić samotnym na tej ziemi”.
Oto znajomość Ducha pochodząca z intymnego doświadczenia, wyrażona w modlącej się teologii, teologii medytatywnej, iście hymnicznej. To, co najprawdziwsze w człowieku, wyraża się często modlitwą, hymnem, natchnioną pieśnią, wielką religijną poezją, które rozbijają wszelkie szablony dyskursywnego myślenia. Doświadczenie Ducha Świętego najlepiej świadczy o realności stykania się człowieka ze światem Boskim. W tajemnicę Ducha wchodzi się umysłem i sercem, radością i oczekiwaniem, trudem i miłością – całym jestestwem osobowego istnienia. Świat Ducha styka się ze światem człowieka.

Nadzieja ubogich


Tradycja Kościoła zachodniego przekazała znaczną ilość modlitw skierowanych bezpośrednio do Ducha Świętego. Jedną z nich jest głęboka i bogata w treść inwokacja św. Izydora z Sewilli (zm. 636) „Adsumus Domine, Sancte Spiritus”:

Stajemy przed Tobą, Panie, Duchu Święty. Stajemy obciążeni wprawdzie ludzkimi grzechami, ale specjalnie zebrani w imię Twoje. Przybądź do nas, pozostań z nami, zechciej przeniknąć nasze serca. Naucz nas, co mamy czynić. Ukaż nam drogę, którą mamy kroczyć. Zdziałaj to, czego mamy dokonać. Ty sam bądź natchnieniem i sprawcą naszych rozstrzygnięć, albowiem Ty sam z Bogiem-Ojcem i Synem masz imię chwalebne. Nie dozwól, abyśmy stali się burzycielami sprawiedliwości, albowiem Ty prawość najbardziej miłujesz. Nie dopuść, by niewiedza pchnęła nas na niewłaściwą drogę, by ugięła nas przychylność lub zdeprawował wzgląd na urzędy czy osoby, ale zjednocz nas ze sobą skutecznie samym darem Twojej łaski, abyśmy stanowili jedno w Tobie i w niczym nie odeszli od prawdy. Zebrani zaś w imię Twoje, z opanowaniem i dobrocią trzymając się we wszystkim sprawiedliwości, żebyśmy teraz w niczym nie byli niezgodni z Tobą, zaś w życiu przyszłym za dobre czyny otrzymali nagrodę wiekuistą.

Tą właśnie modlitwą rozpoczynano każdego dnia obrady podczas Soboru Watykańskiego II. Najpiękniejsze spośród modlitw skierowanych do Ducha Świętego pochodzą z okresu po przełomie pierwszego i drugiego tysiąclecia. Oto fragment jednej z nich, pochodzący z modlitewnika ułożonego około roku 1060 przez Jana, opata z Fécamp dla cesarzowej Agnieszki, wdowy po cesarzu Henryku. 

Przyjdź więc! O przyjdź, dobry Pocieszycielu duszy w cierpieniu, jej wspomożenie zarówno w czasie próby, jak i pomyślności. Przyjdź Ty, który oczyszczasz to, co splamione. Ty, który leczysz rany. Przyjdź, mocy słabych, podporo tych, którzy upadają. Przyjdź, Nauczycielu pokornych i zwycięzco dumnych. Przyjdź, czuły Ojcze osieroconych, pełen łagodności Sędzio wdów. Przyjdź, nadziejo ubogich, pokrzepienie słabnących. Przyjdź, gwiazdo żeglarzy i porcie rozbitków. Przyjdź, wielka chwało wszystkich żyjących, jedyne ocalenie stojących na progu śmierci. Przyjdź, o Najświętszy Duchu! Przyjdź i okaż mi zmiłowanie. (...) Pochyl się nade mną z łaskawością, aby moja znikomość znalazła łaskę w obliczu Twojej wielkości, a moja słabość w obliczu Twojej mocy, wedle Twojego niezmierzonego miłosierdzia. Przez Jezusa Chrystusa, mojego Zbawiciela. 

Doświadczenie Ducha Świętego i Jego działania jest jedno, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Wyraża się ono w odmienny sposób, ale jego zasadnicza treść jest ta sama.



Zacisze Piękna


Zatrzymajmy się jeszcze przy pełnej poetyckiego uniesienia sekwencji do Ducha Świętego „O ignis Spiritus, Paraclite”, której autorką jest św. Hildegarda z Bingen (1098-1179). W tekście tym odzwierciedla się kobieca wrażliwość i inteligencja jednej z najbardziej światłych postaci swego czasu.

O ogniu Ducha, Wspomożycielu, który jesteś życiem życia całego stworzenia. Święty jesteś Ty, który nadajesz życie kształtom. Święty jesteś Ty, który nakładasz balsam na szkodliwe złamania. Święty jesteś, który obwiązujesz ropiejące rany. O tchnienie świętości, o ogniu miłości. O łagodny smaku w sercach, deszczu w duszach, rozsiewający woń cnót. O czysta fontanno, w której widać jak Bóg gromadzi nieznanych i odnajduje zagubionych. O osłono życia, nadziejo zjednoczenia wszystkich ludzi, zacisze piękna – zbaw wszystko, co istnieje! Strzeż tych, których uwięził nieprzyjaciel; wyzwól tych, którzy są w więzach; tych, których pragnie zbawić boska moc. O najpewniejsza drogo, przechodząca przez wszystkie miejsca, na szczytach, w dolinach i w przepaściach, aby zbliżyć i zjednoczyć wszystko, co istnieje! Ty sprawiasz, że lecą chmury i unosi się powietrze, że kamienie pokrywają się wilgocią i wody stają się strumykami, a ziemia wydaje zieleniejące soki. To Ty również prowadzisz zawsze mądrych i napełniasz ich radością z natchnienia Twojej mądrości. Chwała więc Tobie, który sprawiasz, że rozbrzmiewają hymny pochwalne i który radujesz życie. Ufność i cześć, i moc Tobie, który przynosisz światło!

Jakże aktualnie brzmią do dzisiaj te słowa! W epoce ekumenizmu i trudnej drogi pojednania chrześcijan przyzywamy dziś Bożego Ducha, gdyż to On jest największą „nadzieją zjednoczenia wszystkich ludzi”. Do Tego, który jest „zaciszem Piękna” wołamy: „Zbaw wszystko, co istnieje!”. Ocal to, co najpiękniejsze w ludziach i w całym dziele stworzenia! Ocalaj w nich wiarę i nadzieję!


Wielki Pedagog Wiary


Modlitwy kierowane do Ducha Świętego przez wierzących różnych wieków mówią o wychowawczej roli Bożego Ducha. To On pełni w swojej boskiej pedagogii rolę podobną do tej, którą w życiu dziecka spełnia matka. Jego mądra pedagogia rozciąga się na całe życie. Jest codzienną obecnością oraz intymnym oddziaływaniem na świadomość człowieka. Miłość Boga jest podobna do miłości matki. Dawni autorzy syryjscy ukazywali Ducha Świętego jako osobę o cechach kobiecych i macierzyńskich. W liturgicznych księgach syryjskich samo słowo „Duch” (Ruho) pojawia się w rodzaju męskim tam, gdzie chodzi o Ducha Świętego jako trzecią Osobę Trójcy Świętej. Rodzaj żeński występuje wówczas, gdy liturgia wskazuje na szczególną rolę Ducha w odniesieniu do ludzi. Słowa Ducha są słowami pełnymi czułości matczynej. W liturgii syryjskiej często spotkać można porównanie Ducha Świętego do miłosiernej i dobrej matki. 
Wątek ten nie występuje w późniejszej tradycji chrześcijańskiej z równą wyrazistością. Raczej stopniowo zanika. Ojcowie greccy i łacińscy skoncentrowali całą uwagę na pochodzeniu Ducha Świętego, nie interesując się Jego cechami macierzyńskimi, podkreślanymi tak wyraźnie w tradycji syryjskiej. Fakt ten odsłania zubożające zawężenie późniejszej tradycji i daje wiele do myślenia. Gdy jedna tradycja okazuje się pod jakimś względem uboższa, druga powinna ją uzupełnić, dając tym samym możliwość wzbogacenia teologii i duchowości chrześcijańskiej. 
Tradycja Kościoła zachodniego chętnie określała Ducha Świętego mianem „Mistrza wewnętrznego”, który poucza wierzących, oświeca i przemienia ich życie. W syryjskich „Dziejach Tomasza” Duch Święty nazwany został „wielkim Pedagogiem wiary”. Te piękne i głębokie określenia przekazują intuicję, drogą zarówno chrześcijanom Wschodu, jak i Zachodu. To jeszcze jeden powód do tego, aby cieszyć się wspólnym dobrem wiary.



Autor należy do zgromadzenia oblatów, jest dyrektorem Instytutu Ekumenicznego KUL, członkiem Międzynarodowej Komisji Mieszanej ds. Dialogu Teologicznego między Kościołem rzymskokatolickim i Kościołem prawosławnym. Stale współpracuje z „TP”.

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl