Joanna Pollakówna
Bezsenność
Noce tych, co już zmarli.
Te pełne udręki
nieprzemierzone noce
kiedy nagłe lęki
wdzierały się w majaki
w omdlałość półsenną –
gdzie są teraz te noce?
Czy zapadły w ciemność
ostatnią, która skrzepła
w poczerniały lód
nad nimi, wyzutymi
z powszedniego snu?
Tę ciemność, w której stronę
zmordowani, co noc
dryfowali
o świtu zbawienie się modląc.
luty 2002
Pieta Belliniego
Tak pięknie jeżą się blankami
rdzawe mury Vicenzy
przed pochodem gór
spiętrzonych jak błękitna piana.
Płomykiem wzbija się dziewanna
kielich powoju zadziwiony
bluszcz czołga się do stóp Madonny.
A tu drewniana sztywność ciała
gdy w poprzek leży na kolanach
Tej co w męczarni Go wspierała.
W wielkim milczeniu po udręce
z promiennej rosy wstaje słońce.
Skwapliwie znów się z bólem brata
nieubłagane piękno świata.
luty 2002
|