Wśród książek

LEKTOR



POECI I MITY

Ryszard Przybylski: MITYCZNA PRZESTRZEŃ NASZYCH UCZUĆ – mity greckie, opowieści zawierające interpretację ludzkiego bytu, przekazywane bez pośrednictwa autorytetu kapłańskiego, wędrowały z ust do ust przyjmując różne wersje i każda z nich była prawdziwa. Warianty, pisze Roberto Calasso w „Zaślubinach Kadmosa z Harmonią”, mówiły o tym, że „mity są zbudowane z działania, które mieści w sobie swoje własne przeciwieństwo”. Mit – dodaje Ryszard Przybylski – był „łukiem i strzałą skierowaną w jednoznaczną myśl”. Jest tedy „energią duchową, gotową podporządkować się człowiekowi, który nie zna żadnego a priori, tkwi w samym środku nieokiełzanego życia i nie został złapany w sieć idei”.
Poeci starożytni przekazywali wciąż jeszcze żywe warianty opowieści mitycznych lub sami stawali się opowiadaczami mitów. Poeci nowożytni doświadczenie spotkania z dawnymi mitami spożytkowują, by przy ich pomocy wyrazić własne doznania. „Ta nowa aktywność mitotwórcza – tłumaczy Przybylski – wyłania się więc z gorącej kipieli życia. Z naszych współczesnych niepokojów i zgryzot, z naszego skołowania i niepewności. Swoje i nasze, dzienne i nocne sprawy, wśród których nieustannie się gubimy, poeci przenoszą w przestrzeń mityczną, abyśmy mogli je ujrzeć w ostrym świetle czarnego słońca mądrości przodków”. Tylko to światło może rozproszyć albo przynajmniej rozrzedzić „antropologiczne ciemności”, w jakich zdaniem autora jesteśmy pogrążeni.

*

Książka składa się z pięciu szkiców interpretacyjnych, pięciu przykładów arcydzielnego wprowadzenia indywidualnych doświadczeń naszego wieku w przestrzeń mityczną. Bohaterami szkiców części pierwszej, zatytułowanej „Kobieta i mężczyzna, mężczyzna i kobieta”, są Anna Achmatowa i Osip Mandelsztam. 
Achmatowa pojawia się tu jako autorka cyklu „Kwitnący głóg”, w którym zaszyfrowała historię swojego spotkania z Isaiahem Berlinem – wówczas sekretarzem Ambasady Brytyjskiej w ZSRR – na przełomie 1945 i 1946 roku. Spotkanie to „poruszyło nieubłagany los”, otwierając dramatyczne dziesięciolecie, znaczone bezpardonowym atakiem Żdanowa na poetkę, kolejnymi aresztowaniami jej syna Lwa Gumilowa i spalonymi ze zrozumiałej ostrożności rękopisami: gdy Berlin w 1956 roku przyjechał ponownie do Rosji, Achmatowa nie zdecydowała się go przyjąć. Szukając ostatecznego sensu owych wydarzeń, ujrzała je „w bezlitosnym świetle mitu” dzięki historii Eneasza i Dydony. Stwarzając własną wersję spotkania tych dwojga w Krainie Umarłych, zdobyła się na słowa przebaczenia.
Dwa wiersze Mandelsztama, na których skupia się Przybylski, powstały w związku z uczuciem, jakie łączyło poetę z aktorką Olgą Arbieniną. Pierwszy („Weź ku radości, proszę, weź z mych dłoni...”), napisany niecodzienną w poezji rosyjskiej miarą – nierymowanymi tercynami – wiąże się z równie niecodziennym prezentem, przywiezionym ukochanej z Krymu: naszyjnikiem z martwych pszczół. Drugi („Za grzech, żem poniechał twych rąk...”) zamyka ów uczuciowy epizod, żegnając uniesienie miłosne ciągiem gorączkowych obrazów zrodzonych podczas bezsennej nocy. W obu mityczne odesłania nawarstwiają się, otwierając zawrotne horyzonty.

*

W części drugiej („Odmęt uczuć”) bohaterami są Jarosław Iwaszkiewicz, Josif Brodski i Tadeusz Różewicz. Iwaszkiewicz – jako autor napisanej 2 lutego 1980 w Sailly pod Paryżem wspaniałej „Uranii”. Rosnąca na Stawisku czarna sosna, jedna z kilku sosen-Muz, staje się w tym ostatnim wierszu poety partnerem rozmowy, która jest w istocie soliloquium, rozmową z samym sobą, pożegnaniem jednostkowego życia i odwołaniem się do wiecznego trwania. Brodski – poprzez trudny, ciemny wiersz „Do Lykomeda na Skyros”, powstały w 1967 roku, po powrocie z zesłania i przed wyjazdem z Rosji na emigrację. I Różewicz – jako niezrównany przewodnik podczas spaceru wzdłuż brzegów Acheronu, jednej z rzek Hadesu, rzeki smutków wpadającej do jeziora Acheruzja. 
„W poezji Różewicza nasz świat nosi wyraźne piętno: jest jedną wielką Acheruzyjską Doliną... Cała nasza ziemia jest tedy piekłem, w którym kolejne pokolenia żyją w męce, doznając upokorzenia i krzywdy, na ogół zupełnie niezasłużonej”. Przez poemat „Acheron w samo południe” płynie gliwicka Kłodnica, rzeczka o „wodzie tłustej czarnej”, będącej przeciwieństwem mickiewiczowskiej „wody wielkiej i czystej”. Rzeka bólu i cierpienia jest zarazem strumieniem ludzkiego czasu. U źródła tego strumienia stoi Nic, które zakreśla nasz horyzont. Poeta jednak może „zatrzymać ruch czasu. Może nawet próbować wygnać Nic poza czas człowieka. Odkupić winę cywilizacji, która pozwoliła zapaskudzić nasze trwanie między zaistnieniem a unicestwieniem”.
Poprzednia książka Ryszarda Przybylskiego, „Sardanapal. Opowieść o tyranii”, napisana „na pożegnanie ohydnego stulecia”, przynosiła pesymistyczną diagnozę cywilizacyjną („nic nie jest w stanie stłumić pychy i pazerności ludzi, którzy posiedli władzę, zwłaszcza jeśli uzyskali ją w wolnych wyborach”). „Mityczna przestrzeń naszych uczuć” zawiera rodzaj odtrutki na współczesność, choć trudnej do masowego stosowania. To jedna z książek, które w czasach zamętu pomagają uchwycić równowagę, bo na najlepszych wzorach pokazują, jak bez użalania się nad sobą zmierzyć się z własnym życiem. Po jej lekturze stajemy się inni, nawet jeśli heroiczny pesymizm autora rodzi w nas poczucie buntu. (Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2002, s. 188. Seria „Stanowiska / Interpretacje”, tom 17.) 

AKROPOLIS

CORPUS INSCRIPTIONUM POLONIAE. KATEDRA KRAKOWSKA NA WAWELU – kolejny tom serii dokumentującej zabytki epigraficzne z obszaru Polski poświęcono w całości najczcigodniejszej z polskich katedr; ściślej mówiąc, jest to zeszyt pierwszy tomu siódmego, który obejmuje województwo krakowskie. „Zebrane w niniejszym wydawnictwie inskrypcje – pisze we wstępie Agnieszka Perzanowska – odpisano z nagrobków, epitafiów, sarkofagów, trumien, naczyń kościelnych, z różnego rodzaju wotów, biżuterii, metalowych tabliczek wkładanych do trumien lub opisujących większe obiekty, z gobelinów, szat liturgicznych, obrazów, dzwonów, z dekoracji upamiętniających wyjątkowe osoby i wydarzenia, z witraży, świeczników i mebli...”. Odpisano ponad 290 inskrypcji staropolskich i ponad 300 z XIX i XX wieku, układając je w porządku chronologicznym. W części trzeciej znalazło się 111 inskrypcji dziś zaginionych lub zatartych, które znamy dzięki publikacjom Bartosza Paprockiego („Herby rycerstwa polskiego...”, 1584) i Szymona Starowolskiego („Monumenta Sarmatorum”, 1655).
Lektura tej księgi wymaga znajomości łaciny, bo w tym języku zredagowano większość napisów. Trudno sobie jednak wyobrazić, by ktoś czytał „Corpus Inscriptionum” strona po stronie. Warto natomiast przeczytać zacytowany już wstęp, który porządkuje zebrany materiał i sytuuje go na tle dziejów katedry wawelskiej – miejsca koronacji i spoczynku naszych królów – na tle zmieniających się obyczajów związanych z upamiętnianiem zmarłych i, szerzej, na tle naszej historii. A potem spojrzeć na Katedrę jak na miejsce, które gromadzi pamięć wieków i łączy w sobie odległe epoki. I mnie zdarzyło się uczestniczyć w królewskim pogrzebie na Wawelu – w 1973 roku, gdy kardynałowie Karol Wojtyła i Stefan Wyszyński odprawili Mszę pogrzebową przy trumnach ze szczątkami Kazimierza Jagiellończyka i jego żony Elżbiety, by odprowadzić je następnie na miejsce spoczynku w Kaplicy Świętokrzyskiej. Napis na kamiennej płycie upamiętniającej miejsce pochówku „matki królów” wykonany został właśnie wtedy. A ze skarbca katedralnego, gdzie znajduje się pierścień biskupa Maura, z najstarszą, bo pochodzącą z początku XII wieku inskrypcją: wyrytym na wewnętrznej stronie imieniem biskupa, niedaleko do muzeum, gdzie wśród licznych pamiątek przechowywany jest krzyżyk z wygrawerowanym nazwiskiem „E. E. Aldrin”; w 1969 roku towarzyszył on amerykańskiemu astronaucie podczas wyprawy na Księżyc... (Wydawnictwo UNUM, Kraków 2002, s. 490 + fotografie. Wydała, wstępem i komentarzem opatrzyła Agnieszka Perzanowska, redaktor: Roman Zawadzki. Książka ukazała się dzięki funduszom Katedry na Wawelu.)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl