O operze „Saint François d’Assisi” Oliviera Messiaena w dziesiątą rocznicę śmierci kompozytora


Kazanie do ptaków

Tomasz Cyz



1. Największą miłością Oliviera Messiaena był Bóg oraz ptaki. „Niektóre z moich utworów przeznaczone są do ukazania prawd teologicznych wiary katolickiej. To najważniejszy kierunek mojej twórczości, najbardziej szlachetny, bez wątpienia wartościowy, być może jedyny, którego nie będę żałował w godzinę śmierci” – mówił. Wiara wyznacza kierunek, tworzy kontekst i głębię, jest inspiracją i dociekaną tajemnicą. Muzyka staje się natomiast – tylko i aż – środkiem, służebnicą, wyrazicielką, pomostem i jedyną, najważniejszą przestrzenią. W tej przestrzeni zamieszkują głównie (choć nie tylko) ptaki. Messiaen był znawcą i wielbicielem ptaków, członkiem kilku towarzystw ornitologicznych. „W głosach ptaków kompozytor słyszy nie tylko materiał melodyczny, lecz również rytmiczny, uformowany na własnych zasadach rytmu przyrody. Melodycznie biorąc, śpiew ptaków zbliża się jego zdaniem do zwrotów śpiewu gregoriańskiego, w rytmice jest on nieskończenie złożony i różnorodny, lecz zawsze dokładny i bardzo wyrazisty” – pisał Bogusław Schaeffer.
Messiaen urodził się 10 grudnia 1908 roku w Awinionie, zmarł 28 kwietnia 1992 roku w Paryżu. Był synem francuskiej poetki Cécile Sauvage oraz Pierre’a Messiaena, anglisty i tłumacza Szekspira. Studiował organy i kompozycję w Paryżu, od 1931 roku był organistą kościoła St. Trinité. W latach 1940-41 przebywał w niemieckim stalagu w Görlitz, gdzie 15 stycznia 1941 roku miało miejsce prawykonanie skomponowanego tam „Quatuor pour la fin du temps”. W 1942 roku został profesorem paryskiego konserwatorium; prowadził klasę harmonii, analizy muzycznej, estetyki, rytmu, filozofii muzyki, wreszcie w latach 1966-78 kompozycji. Punktem kulminacyjnym twórczości Messiaena jest „Turangalîla-Symphonie” (1946-48) na fortepian i fale Martenota; w centrum są także utwory „ptasie” („Reveil des oiseaux” na fortepian i orkiestrę, „Oiseaux exotiques” na instrumenty dęte, perkusję i fortepian czy „Catalogue d’oiseaux” na fortepian). W latach 1965-69 komponuje „La Transfiguration de Notre Seigneur Jésus Christ” na chór mieszany, siedmiu solistów instrumentalistów i trzy wielkie orkiestry; wreszcie pod koniec życia przez osiem lat pisze swoją pierwszą i jedyną operę.
Prapremiera „Saint François d’Assisi” odbyła się 29 listopada 1983 na scenie Grand Opéra w Paryżu, choć dzieło zamówione zostało przez Rolfa Liebermanna już w 1975 roku. Libretto napisał sam Messiaen, wykorzystując teksty świętego – w każdym obrazie Franciszek (baryton) śpiewa jedną strofę zaczerpniętą z „Pieśni o stworzeniu”, w ostatnim frazę o „Siostrze-Śmierci”, poprzedzoną wykonanym przez chór Psalmem 141 (tym samym, który mnisi śpiewali w momencie śmierci Franciszka). Libretto zawiera także fragmenty Pisma Świętego, tekst św. Pawła o zmartwychwstaniu oraz powtarzany kilkakrotnie przez Anioła cytat zaczerpnięty z Listu św. Jana: „O Trędowaty, jeżeli twoje serce oskarża cię, to przecież Bóg jest większy od twego serca!”. Przeznaczona na wielki aparat instrumentalno-wokalny (olbrzymia orkiestra, ponad 150-osobowy chór) opera rzadko bywa wykonywana; przyczyną jest być może czas trwania (prawie 5 godzin) oraz ścisłe sugestie inscenizacyjne, zawarte w partyturze muzycznej i słownej. Co ciekawe, Messiaen zamierzał sam zaprojektować scenografię i wyreżyserować premierowe przedstawienie.

2. Opera składa się z trzech aktów i ośmiu obrazów. Pierwszy („Krzyż”) jest ulicznym dialogiem Franciszka z pogrążonym w strachu bratem Leonem, któremu Franciszek opowiada o życiu w doskonałej radości, możliwym dzięki przezwyciężeniu – poprzez miłość do bliźnich – lęku przed śmiercią. Obraz drugi („Laudy”) dzieje się podczas porannej modlitwy mnichów, kiedy to Franciszek, chwaląc Boże stworzenie, prosi Boga o łaskę spotkania i pokochania trędowatego. W obrazie trzecim („Pocałunek Trędowatego”) Święty odwiedza w szpitalu złorzeczącego całemu światu chorego; Franciszek brzydzi się go, ale przezwycięża odrazę i składa uzdrawiający pocałunek, a Trędowaty wykonuje radosny taniec. Drugi akt rozpoczyna scena na górze La Verna („Podróżujący Anioł”): Anioł żąda wpuszczenia do klasztoru. Piąty obraz („Muzykujący Anioł”) to „koncert muzyki niebiańskiej”, który Anioł daje Franciszkowi. Wreszcie centralna scena – „Kazanie do ptaków” – w której Franciszek wygłasza mowę do ptaków całego świata („Wszystko, co piękne, zdąża do wolności, do wolności we wspaniałości”). Rozpoczynający trzeci akt obraz („Stygmaty”) dzieje się nocą na górze La Verna, a Franciszek po długich prośbach zostaje naznaczony świętymi ranami Chrystusa. W ostatnim („Śmierć i nowe życie”) Święty, żegnając się ze swoimi braćmi, przyrodą i ptakami, zwraca się do Boga: „Panie, muzyka i poezja prowadziły mnie ku Tobie: poprzez obraz, symbol i niedostatek prawdy! Panie, oświeć mnie swoją Obecnością! Uwolnij mnie, odurz, olśnij mnie Twoim nadmiarem Prawdy...”.
Pierwszy obraz otwierają i zamykają dźwięki klawiszowej perkusji, ilustrujące śpiew skowronka; zróżnicowane zaś partie wokalne Franciszka i Leona oparte są na stałych formułach melodycznych, wielokrotnie powtarzanych. O kończącym drugi obraz dialogu quasi-gregoriańskiego śpiewu mnichów oraz chóru Tadeusz Kaczyński napisał, że „należy do najpiękniejszych fragmentów opery”. Muzyczna warstwa trzeciego obrazu różnicuje jego charakter na trzy rodzaje: śpiew Franciszka jest refleksyjny i majestatyczny, śpiew Trędowatego połączono z gwałtowną harmonią i ostrością rysunku, wreszcie szlachetny głos Anioła wsparty zostaje eufonicznymi współbrzmieniami. Podobne zróżnicowanie występuje w kolejnym obrazie, w którym każda z występujących pięciu postaci (zakonnicy oraz Anioł) opatrzona zostaje odrębnym tematem; charakterystyczne są szczególnie „ptasie” motywy, grane przez flety piccolo w wysokim rejestrze. Kolejny obraz zdaje się najbardziej muzyczny: anielski koncert jest „krótki, ale silnie nasycony typowo messiaenowską emocjonalnością, graniczącą z mistycznym ascetyzmem i naiwnym sentymentalizmem” (Kaczyński). Wreszcie „Kazanie do ptaków”, w którym Messiaen – wykorzystując cały arsenał możliwości technicznych, rytmiczno-agogicznych i instrumentacyjnych – maluje kolory i brzmienia całej ptasiej rodziny. Aurę tajemniczości „Stygmatów” buduje otwierający orkiestrowy wstęp z maszyną wiatrową i ostra harmonika. Ostatni obraz to śpiewany monolog Franciszka; końcowy epizod tworzy orkiestrowe bicie dzwonów, „oślepiające i nie do zniesienia” światło, wreszcie utrzymany w fakturze chorałowej śpiew chóru. Operę zamyka jasne i radosne współbrzmienie chóru i orkiestry.
Dzieło charakteryzuje płynnie zmieniająca się rytmika, bogata w chromatykę harmonika, akordy-plamy, przejrzysta mimo złożoności faktura. Nie mamy tu do czynienia z typową akcją teatralną czy muzyczną: „i w jednej, i w drugiej nie zachodzi bowiem żadna ewolucja, zaś powroty identycznych lub prawie identycznych tematów i motywów hamują posuwającą się powoli narrację” – notował po paryskiej premierze jeden z krytyków. Najwięcej krytycznych uwag tyczy się trwającego 45 minut szóstego obrazu („Kazanie do ptaków”), wypełnionego „ptasią” muzyką. „Ten obraz musiał trwać długo – mówił Messiaen – bo postanowiłem wprowadzić do niego śpiewy wszystkich ptaków, jakie kiedykolwiek słyszałem i notowałem”. Słychać więc ptaki włoskie (zwłaszcza z Umbrii) i z innych krajów Europy – Grecji, Francji, Szwecji, a także z Maroka, Uralu, Japonii czy Nowej Kaledonii. „Aby w rozmowie Franciszka z ptakami uczestniczyły także ptaki z dalekich wysp («wyspy będą chwalić Pana» mówi przecież Psalmista), odbyłem podróż na wyspę Kumie, gdzie usłyszałem śpiew trzech wspaniałych ptaków, żyjących tylko tam i prawie nikomu nie znanych. Najpiękniejsza jest pokrzewka z żółtym brzuszkiem, nosząca nazwę gerygonet. Jej główny motyw grają w mojej operze flet piccolo i ksylofon”.

3. „Saint François d’Assisi” Messiaena to wielkie i cudowne misterium sceniczne, którego treść – „rozwój łaski w duszy Franciszka” – wydarza się i odbija w muzyce, będącej summą dokonań kompozytora w zakresie poszukiwań kolorystycznych, brzmieniowych, rytmicznych czy interwałowych. Ale pojawiają się także nowe elementy: rodzaj gamelanu (ksylofon, marimba, ksylorimba) towarzyszący całemu przedstawieniu, także środki wzięte z japońskiego teatru Nô (wejścia Anioła poprzedza zawsze odezwanie klarnetu i oboju, co podkreślić ma, w zgodzie z tradycją Nô, ważność i znaczenie postaci). „Instrumentacja bardzo gęsta, rytmy bardzo złożone i zgrupowania dźwięków będące równocześnie zgrupowaniem barw – to wszystko w stosunku do św. Franciszka wydaje się nadmiernym bogactwem. Odpowiem na to, że wprawdzie św. Franciszek był ubogi, całkiem ubogi, ale zachował dziecięcy podziw wobec całego piękna, którego go otaczało. Był bogaty w słońce, w księżyc, w gwiazdy, barwy nieba, chmur, drzew, traw, kwiatów, w odgłosy wiatru, siłę ognia i przejrzystość wody. Nie miał nic i był bogaty we wszystko. Bynajmniej go nie krzywdząc, muzyka bogata w barwy brzmieniowe, kompleksy dźwięków, wydaje mi się – przeciwnie – doskonale zgodna z jego prawdziwą naturą wewnętrzną” – mówił kompozytor.
Przyjęła się praktyka koncertowego wykonania tej opery. Polska publiczność miała okazję usłyszeć muzykę trzech obrazów („Pocałunek trędowatego”, „Stygmaty”, „Śmierć i nowe życie”) podczas festiwalu „Warszawska Jesień” oraz koncertu w Katowicach w 1989 roku. Kilka lat temu głośna była inscenizacja Petera Sellarsa podczas Salzburger Festspiele pod kierownictwem Kenta Nagano z José van Damem jako św. Franciszkiem. Ale ta partytura czeka na kolejne powołanie do istnienia; dźwięki, zaklęte w znaki i kreski, oczekują w uśpieniu na maleńki nawet ruch wydobywający je z letargu. „Tekst muzyczny jest jedynie pogrążony we śnie, a miłość i czas są potrzebne, by go obudzić” – pisze w swojej „Interpretation of Music” Thurston Dart; czas i miłość, rodzące chęć wydarcia dźwięku z ramion snu i jego sióstr, samotności i śmierci. A Olivier Messiaen spaceruje gdzieś spokojnie po drugiej stronie, pewnie pod rękę z bratem Franciszkiem. I słuchają rajskich stworzeń, ptaków i wszystkich innych: jeden notuje słowa, drugi dźwięki. Chciałbym kiedyś usłyszeć tę operę... 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl