Honorowy Obywatel

Jan Nowak-Jeziorański



„Za zasługi dla niepodległości Polski, za niezłomną wiarę w ostateczne zwycięstwo Prawdy i Sprawiedliwości, za podtrzymywanie Ducha Narodu w najtrudniejszych powojennych latach”, na uroczystej sesji 27 kwietnia 2002 Rada Miasta Krakowa nadała Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu tytuł honorowego obywatela stołecznego królewskiego miasta Krakowa.
W odpowiedzi na wygłoszoną przez prezydenta Andrzeja Gołasia laudację wieloletni dyrektor RWE powiedział:




Pragnę podziękować za wielki zaszczyt, jaki mnie spotyka, za tę chwilę szczęścia, którą Kraków zechciał mnie dziś obdarzyć. Kraków był dla mnie, jest i będzie sercem ojczyzny – tej wielkiej materialnej wspólnoty pokoleń minionych i przyszłych. Czuję się cząstką ojczyzny, czuje się także cząstką Krakowa.
Kraków jest i pozostał królewską stolicą polskich dziejów. Należałem do pokolenia Armi Krajowej i Szarych Szeregów, wychowanego na „Trylogii” Sienkiewicza, „Popiołach” Żeromskiego, powieściach historycznych Kraszewskiego, Gąsiorowskiego, Przyborowskiego, które pod wpływem tej literatury zakochało się romantyczną miłością w dziejach swego kraju. Historia Polski przemawia do nas, gdy patrzymy na Wawelskie Wzgórze, oglądamy groby królewskie, mijamy Barbakan i Bramę Floriańską, patrzymy na krakowskie kościoły i Sukiennice, oglądamy ulice tego miasta. Pamiętam, z jakim przejęciem, jako 17-letni maturzysta znalazłem się po raz pierwszy w katedrze na Wawelu i w skarbcu katedralnym dotykałem oczyma włócznię św. Maurycego, którą dzierżył kiedyś w swoim ręku Bolesław Chrobry. Pamiętam, jak pochylałem się nad grobami Tadeusza Kościuszki, Józefa Poniatowskiego, Józefa Piłsudskiego. 
Ojczyzna to jednak nie tylko historyczne pamiątki, ale także polski krajobraz. Panorama Krakowa stała się integralną częścią tego krajobrazu.
Kraków św. Jacka Odrowąża i św. Królowej Jadwigi. Kraków Matejki i Wyspiańskiego, miasto-skarbnica arcydzieł gotyku, renesansu i baroku stało się prawdziwym klejnotem, który pokazujemy z dumą swoim i obcym, jako świadectwo naszej przynależności do narodów Europy Zachodniej.
Wiążą mnie z Krakowem więzy i wspomnienia osobiste. Tu, w tym mieście znalazłem schronienie i opiekę, gdy wraz z innymi zbiegłem z niewoli niemieckiej, wyskakując z pociągu wiozącego nas do obozów jenieckich. Pamiętam Kraków z lat wojny i okupacji, pod rządami zbrodniczego gubernatora Franka, powieszonego po wojnie w Norymberdze. Ale rząd dusz sprawował w tych ciężkich czasach niezłomny książę metropolita Adam Sapieha. Pamiętam moje spotkanie z pułkownikiem Rostworowskim na ulicy Brackiej w domu pani Róży Potockiej. 
Podziwiałem Kraków z oddali, gdy stał się w latach PRL prawdziwą redutą przechowującą nietknięte te wartości, które pod rządami komunistycznymi miały ulec zniszczeniu. W czasach panowania nad Polską fałszu i kłamstwa stąd, z ulicy Wiślnej w Krakowie rozchodziło się samotne światełko – „Tygodnik Powszechny”, który ograniczany i kneblowany szykanami przetrwał mimo wszystko i nigdy prawdy nie zdradził.
Pamiętam pierwsze spotkanie z Krakowem po 45 latach rozstania, kiedy radość mieszkańców z odzyskania suwerenności odbijała od szarości i smutnego wyglądu miasta. Na moich oczach Kraków odżywał i z niezwykłym rozmachem powracał do swej dawnej świetności.
Kraków jest miastem, w którym wychowywała się i uczyła w gimnazjum św. Jadwigi wierna towarzyszka mego życia, łączniczka Greta – Jadwiga z Wolskich. Z domu jej rodziców na Retoryka 15 wyruszaliśmy oboje w dniu 19 grudnia 1944 roku jako wysłannicy Polski Walczącej do dalekiego Londynu. I tu po 55 latach wróciła, by spocząć na zawsze obok zmarłych rodziców na cmentarzu Rakowickim. W Krakowie urodził się i dokończył życie jeden z najbardziej zasłużonych i najszlachetniejszych Polaków, jakiego miałem przywilej poznać w moim życiu – inż. Eugeniusz Kwiatkowski. Jego córki i wnuki są dziś na tej sali.
Z Krakowa wyruszył na konklawe ks. kardynał metropolita Karol Wojtyła, by pozostać na tronie Piotrowym jako papież Jan Paweł II. Papież z Polski, który przejdzie do historii Kościoła i ludzkości jako największy człowiek, jakiego polska ziemia wydała.
W Krakowie spotkał mnie jeden z największych zaszczytów, jakim zostałem w życiu obdarowany, był nim honorowy doktorat Jagiellońskiej Alma Mater. I wreszcie dziś, w tym momencie otrzymuję obywatelstwo honorowe Królewskiego Miasta.
Jeśli Bóg pozwoli dożyć, zamierzam powrócić do kraju i tu przeżyć moje ostatnie dni. Obiecuję sobie, że wiele czasu spędzę w tym Królewskim Mieście, już nie jako gość, lecz ten, który stał się dzisiaj jego obywatelem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl