Jak w tajdze

Z arcybiskupem Tadeuszem Kondrusiewiczem, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Rosji, rozmawia Jan Strzałka




JAN STRZAŁKA: – Księże Arcybiskupie, czy katolicy rosyjscy czują się dyskryminowani?
ABP TADEUSZ KONDRUSIEWICZ: – Bez wątpienia czujemy się zagrożeni, szczególnie po reorganizacji struktur kościelnych na terytorium Federacji. Jak wiadomo, w lutym Stolica Apostolska w miejsce dotychczasowych administratur utworzyła w Rosji cztery diecezje. Wywołało to stanowcze protesty Patriarchatu Moskiewskiego, zamrożenie stosunków pomiędzy Cerkwią a Watykanem, manifestacje wyznawców prawosławia przed naszymi świątyniami – 28 kwietnia odbędzie się pierwszy ogólnorosyjski protest przeciw utworzeniu diecezji. Uniemożliwia się nam dokończenie budowy kościoła w Pskowie: sprzeciwił się temu tamtejszy arcybiskup prawosławny Jewsiewij i pod jego naciskiem władze stwarzają nam problemy budowlane. Nie dość więc, iż nie zwrócono katolikom starego kościoła, to nie pozwala się zbudować nowego... Abp Jewsiewij i prawosławna rada diecezjalna w liście do prezydenta Putina kategorycznie podkreślili, że w Rosji nie ma miejsca dla katolików. Pytam: czy 600 tys. wiernych należy wygnać z ich ojczyzny?
Zagrożony jest więc nie tylko Kościół, lecz przede wszystkim obywatele i ich niezbywalne prawa. Władze i prokuratura nie reagują na wzniecanie nienawiści religijnej. Demonstracje przed naszymi świątyniami obrażają uczucia katolików, ale i na to prokuratura nie zwraca uwagi.
Ostatnio kwestia działalności Kościoła trafiła do Dumy. Deputowany Wiktor Ałksnis, opierając się na nieprawdziwych informacjach, oskarżył Kościół o „prowokowanie pretensji terytorialnych Japonii wobec Rosji”. To jawny dowód mieszania polityki z religią. Ałksnis stara się dowieść, że Watykan uprawia politykę antyrosyjską. Jakie zagrożenie terytorialnej jedności Fedreracji stwarzają nowe diecezje?! Owszem, do 1938 istniała prefektura Karafuto, w tym czasie Południowy Sachalin i Kuryle należały do Japonii, ale po utworzeniu nowych diecezji owa prefektura istnieje pod nazwą południowo-sachalińskiej, czyli Kościół ani nie podważa powojennych zmian terytorialnych, ani nie staje w sporze o ten skrawek ziemi po stronie Japonii. Tyle że w powszechnym szumie i antykatolickiej histerii mało kto chce nas wysłuchać i poznać prawdę.
Ksiądz Arcybiskup wspomniał o bierności władz wobec szykanowania i uwłaczania katolikom. Skąd się ta bierność bierze?
– Spotkałem się ostatnio z szefem administracji prezydenta, by go powiadomić, że oskarżenia Ałksnisa są bezpodstawne. Otrzymałem zapewnienie, iż Władimir Putin nie dopuści do szykanowania katolików i ograniczania ich praw. Problem w tym, że tak się mówi na Kremlu, lecz w Rosji jest jak w tajdze: na górze szum, na dole nic się nie zmienia.
Byłem zaskoczony inicjatywą Ałksnisa i odniosłem wrażenie, że parlamentarzyści nie mają poważniejszych zmartwień. Wspomniałem już, że politycy pragną wykorzystać konflikt pomiędzy Kościołami dla zbicia kapitału. Niezbyt wierzę, że kierują się troską o dobro Cerkwi.
Ale Patriarchat pozwala się wciągnąć w gry polityczne i nie dystansuje się od antykatolickich wystąpień polityków...
– To odwieczna tradycja, że pomiędzy rządzącymi a Cerkwią panowała tzw. symfonia. Ale społeczeństwo nie podziela niechęci do Kościoła. Wczoraj radiostacja Echo Moskwy przeprowadziła sondę, czy działalność Kościoła zagraża Rosji. Ponad 70 proc. uczestników sondażu uznało, że pytanie jest absurdalne. Okazuje się, że społeczeństwo nie jest podatne na kłamstwa polityków i nie ulega także opiniom Cerkwi. Wystosowałem list do Aleksija II i metropolity Kiriła z wyjaśnieniami w sprawie prefektury południowo-sachalińskiej, nie otrzymałem jednak żadnej odpowiedzi. Od trzech miesięcy metropolita Kirił nie chce się ze mną spotkać. Stosunki między naszymi Kościołami są zamrożone. Hierarchowie prawosławni nie chcieli się spotkać także z kard. Walterem Kasperem, sekretarzem Rady ds. Jedności Chrześcijan, nie ma więc możliwości dialogu i wypracowania modus vivendi.
W Moskwie panuje opinia, że pomiędzy Kościołami skończył się czas uśmiechu, ściskania rąk, robienia grzecznych min – i nastał czas mówienia prawdy. Jeśli pragniemy, by Kościół się rozwijał, musimy dążyć do prawdy, choćby była bolesna. O tym m.in. mówił kard. Kasper w niedawnym liście o stosunkach między prawosławiem a katolicyzmem. Powołanie diecezji w Rosji było koniecznością, Patriarchat był o tym uprzedzony.
Stworzenie diecezji niewątpliwie zaostrzyło relacje między Cerkwią a Kościołem, czasami słychać jednak, że przyczyną nieufności wobec Kościoła w Rosji jest przede wszystkim jego polonizacja...
– Słyszę to nie po raz pierwszy, ale zadają mi to pytanie jedynie dziennikarze polscy – nigdy zaś amerykańscy, niemieccy czy rosyjscy. Czy najwyższe stanowiska przeznaczone są wyłącznie dla Polaków? Pochodzę z rodziny polskiej, lecz posiadam obywatelstwo rosyjskie, bp Werth z Nowosybirska pochodzi z rodziny rosyjskich Niemców, posiada obywatelstwo rosyjskie, bp Klemens Pickel jest z kolei obywatelem niemieckim, bp Jerzy Mazur z Irkucka, jest Polakiem – zarówno bp Klemens jak i bp Jerzy bezskutecznie ubiegają się o obywatelstwo rosyjskie, nie posiadają nawet kart stałego pobytu – to kolejny dowód dyskryminacji, bo władze lokalne twierdzą, że bez karty pobytu księża nie mogą być proboszczami.* Jeśli zaś chodzi o innych księży: w Rosji pracują duchowni z 22 krajów. Rektorem seminarium moskiewskiego jest Białorusin, wicerektorem – Franzuz, prefektem nauk – Hiszpan. Dziekanem moskiewskiego college’u św. Tomasza z Akwinu jest Meksykanin. Gdzież więc ci Polacy?! Owszem, pośród 22 narodowości najwięcej jest polskich księży, ale to nie świadczy o polonizacji Kościoła. Nie zarzuca nam tego nawet Patriarchat Moskiewski.
Przed chwilą rzecznik Patriarchatu Moskiewskiego przekonywał mnie, że zagrożenie Kościoła katolickiego jest wyolbrzymiane...
– Nie jest, jak bowiem określić przypadek, że celnicy wyrywają włoskiemu księdzu wizę z paszportu, skutkiem czego nie może wrócić do Rosji? O czym świadczy fakt, że władze kilku miast nie pozwalają duchownym pełnić obowiązków proboszcza? Że nie pozwala nam się budować świątyń? Moim zdaniem, Kościół prawosławny prowadzi kampanię przeciw katolikom. 
Na dzień przed debatą Dumy nad projektem Ałksnisa, patriarcha Aleksiej II w wywiadzie dla jednej z moskiewskich gazet powiedział, że gotów jest spotkać się z Janem Pawłem II pod warunkiem rozstrzygnięcia kwestii unickiej na Ukrainie Zachodniej i prozelityzmu.
– W tej wypowiedzi pojawił się nowy ton. Dotąd patriarcha mówił, że spotka się z Janem Pawłem II, ale wcześniej trzeba rozwiązać problemy, teraz zaś powiada, że spotka się, jeśli to spotkanie przyczyni się do rozwiązania problemów. To już daje odrobinę nadziei, że może znów rozpoczniemy dialog. 

* Już po przeprowadzeniu tej rozmowy, wracający z Polski bp Jerzy Mazur został zatrzymany na lotnisku moskiewskim i zawrócony; anulowano mu wizę i uznano za „persona non grata” na terenie Federacji Rosyjskiej.







„Ałksnis nie konsultował swojego wystąpienia z Patriarchatem Moskiewskim, usłyszałem o nim z prasy” – powiedział „Tygodnikowi” ojciec Aleksander Abramow, rzecznik Patriarchatu Moskiewskiego. 52-letni parlamentarzysta Wiktor Ałksnis (emerytowany pułkownik, określający się jako „państwowy nacjonalista”, ostatnio pracujący też nad dokumentem „W obronie demokracji w USA”) oskarżył Kościół katolicki w Rosji o „prowokowanie pretensji terytorialnych Japonii w stosunku do Rosji”. Ałksnis twierdzi, że w dokumentach kościelnych prefektura Sachalina Południowego – obejmująca również Archipelag Kuryli, przedmiot sporu między Japonią a Rosją – nazywana jest prefekturą Karafuto. Tymczasem nazwy tej Kościół używał w czasach, kiedy Kuryle należały do Japonii – dziś oczywiście już jej nie stosuje. Opierając się na nieprawdziwych informacjach Ałksnis zarzucił Kościołowi działanie na szkodę Rosji i wezwał Dumę, by w apelu do prezydenta Putina zażądała zakazania działalności diecezji katolickich w Rosji.
O. Aleksander Abramow jest przekonany, że Kościół katolicki w Rosji nie jest zagrożony: „Nikomu zdrowemu na umyśle nie przyjdzie do głowy, że w demokratycznym państwie można zakazać działalności jakiejkolwiek organizacji religijnej, pomijając sekty totalitarne. Sądzę, że media wyolbrzymiają problem. Prawdziwe zagrożenia dla Kościoła mogą płynąć jedynie z jego nieprzemyślanych poczynań”. O. Abramow ma oczywiście na myśli utworzenie w Rosji diecezji katolickich, oprotestowane przez prawosławnych. Uważa jednak, że stosunki pomiędzy Watykanem a Rosyjską Cerkwią Prawosławną mogą się polepszyć: „Patriarcha Aleksiej II potwierdza gotowość spotkania z Janem Pawłem II pod warunkiem, że przyczyni się to do rozwiązania głównych problemów, uniemożliwiających dialog między naszymi Kościołami”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl