List pasterski arcybiskupa Dublina, odczytany na wszystkich Mszach w niedzielę 14 kwietnia 2002 r.

Najczarniejsza godzina

DESMOND CONNEL

 

Drodzy moi,
przeżywamy w Kościele bardzo trudny czas. W liście na dzisiejszą niedzielę zamierzałem podziękować wam za hojność dla zbiórki SHARE [nazwa programu wspierania ubogich parafii przez parafie zamożniejsze – red. „TP”], prowadzonej przez cały rok w czasie Mszy świętych. Wasze wsparcie dla SHARE bardzo pomaga w rozwoju dwustu parafii naszej diecezji. Bez tej nieustającej pomocy diecezja nie mogłaby wiele uczynić dla najbardziej potrzebujących parafii. Każdy może zapoznać się z ulotką przedstawiającą dotychczasowe osiągnięcia SHARE.
Wydaje mi się jednak, że pilniejsze będzie zwrócenie się do Was w sprawie zła, jakim jest seksualne wykorzystywanie dzieci przez księży i sposób, w jaki sobie z nim radzono. My wszyscy – wierni, księża i biskupi – jesteśmy dotknięci tym, co się wydarzyło w ostatnich tygodniach. Zdaję sobie sprawę, że może to nadwerężyć Wasze zaufanie do Kościoła, któremu byliście tak wierni, a nawet Waszą wiarę.
Nie wolno nam zapominać, że źródłem obecnych trudności jest ciągłe odsłanianie strasznego skandalu wykorzystywania seksualnego dzieci przez księży i zakonników. Niedawne nagłośnienie problemów diecezji Ferns sprawia, że kolejne ofiary po raz pierwszy lub ponownie mówią publicznie o tym, co musiały znieść. W interesie nas wszystkich leży, aby każdy, kto był molestowany przez księdza lub zakonnika, otwarcie się wypowiedział. Tylko wtedy, kiedy będziemy dysponowali pełną wiedzą o tym, z czym się zmagamy, możemy być pewni, że zrobiliśmy wszystko, by odpowiedzieć na problemy najlepiej, jak potrafimy w tej chwili i zapobiec ich powtórzeniu się w przyszłości.
Z pewnością wiele dowiedzieliśmy się o tej sprawie w ostatnich latach. Przebieg tej nauki był bolesny i jest godne pożałowania, że znaczna jej część stała się możliwa tylko dzięki zeznaniom samych ofiar. Tylko ci, którzy przeżyli to przerażające pohańbienie, mogą w pełni zrozumieć, co oznacza powrót pamięcią do niego oraz ponowne wystawienie tej traumy na widok publiczny. Jesteśmy im wdzięczni za odwagę i wytrwałość, jaką przy tym wykazali… Musimy przyznać, że zbyt często musieli to czynić w obliczu całkowicie nieadekwatnych reakcji ze strony Kościoła. W przeszłości nieraz myśleliśmy, że dobrze radzimy sobie z tym problemem, by później odkryć, że nie doceniliśmy jego charakteru i skali.
Na wiosnę 1994 r. biskupi irlandzcy powołali komitet doradczy ds. molestowania seksualnego dzieci przez księży i zakonników, by ustalić sposób rozwiązania problemu, którego wpływ i zakres dopiero zaczynali pojmować. Oczywiście, niektórzy biskupi zajmowali się wcześniej podobnymi sprawami w swoich diecezjach. Jednakże działali oni w oparciu o doświadczenie kolejnych przypadków, z bardzo niedoskonałym zrozumieniem, z czym się zmagają i bez pomocy struktur i procedur. Dzięki zasadom, które komitet ogłosił w styczniu 1996, takie struktury i procedury działają teraz w naszej diecezji.
Zgodnie z tymi zasadami za każdym razem, kiedy wiadomo lub podejrzewa się, że dziecko było bądź jest seksualnie wykorzystywane przez księdza, sprawa jest zgłaszana wyższemu rangą oficerowi policji, któremu podlega obszar, gdzie miało dojść do nadużycia. Jak ostatnio ujawniono, już w listopadzie 1995 r. poprosiłem o sprawdzenie naszych diecezjalnych dokumentów, a następnie przekazałem policji nazwiska 17 księży z naszej diecezji, oskarżanych w ciągu ostatnich 50 lat o molestowanie seksualne, oraz nazwiska tych, którzy złożyli skargi.
Ekspercka komisja doradcza, w skład której wchodzą psychiatra, wychowawca, kierownik duchowy, specjalista prawa kanonicznego i przedstawiciel księży, pomaga w rozstrzyganiu każdego zgłoszonego przypadku molestowania seksualnego dzieci przez osobę duchowną. Komisja zaoferowała diecezji nieocenioną pomoc i korzystając ze sposobności chciałbym wyrazić jej moją głęboką wdzięczność.
W 2001 r. Konferencja Episkopatu powołała Urząd Ochrony Dziecka i obecnie zastanawiamy się, jak rozszerzyć jego zasięg. W ubiegłym tygodniu poinformowano o innych ważnych krokach: działa niezależna komisja, badająca, jak w poszczególnych diecezjach traktowano przypadki molestowania dzieci przez duchownych, sędzia Gillian Hussey stoi na czele biskupiego Komitetu ds. Ochrony Dziecka. Sądzę, że teraz na pewno, a może już po 1996 r., zerwaliśmy z naszą niezdolnością do zrozumienia problemów z przeszłości. Nie możemy mieć żalu o balast, jaki odziedziczyliśmy, ale musimy ufać, że nasze obecne działania zapewnią o wiele lepszą przyszłość.
Piszę ten list w dniu, w którym czytamy piękny fragment Ewangelii o uczniach zmierzających do Emaus. Wcześniej byli świadkami tego, co wydawało się unicestwieniem całej ich nadziei – kiedy Jezus został ukrzyżowany w Jerozolimie w czasie Paschy. Kiedy ich tajemniczy towarzysz podróży poprosił o opisanie tego, co ich zdaniem się wydarzyło, uczniowie poczuli, że ogarnia ich głęboko pocieszające przeświadczenie, że Ten, którego widzieli zabitego, idzie drogą obok nich. W ich najczarniejszej godzinie zajaśniało światło zmartwychwstania. Dzisiejsza chwila jest pod wieloma względami czarną godziną dla Kościoła w Irlandii i, jak wiemy, nie tylko w Irlandii. Ale obietnica Jezusa, że zawsze będzie ze swoim Kościołem, nie została cofnięta. Jeśli spróbujemy stawić czoło naszej obecnej sytuacji i znaleźć na nią odpowiedź, to niezależnie, ile będzie nas to kosztować, możemy być pewni, że napotkamy Go idącego obok nas.
Wiem, że choć słowa mogą pomóc, to w takich chwilach potrzebne są przede wszystkim działania. Podjęliśmy je. Podejmiemy wszystkie niezbędne kroki. Nie można uchylać się od obowiązków naszej służby; trzeba dać świadectwo prawdy chrześcijańskiej i ludzkiej prawości. Jednak na zakończenie tego listu powinienem wyrazić moje głębokie ubolewanie z powodu nieodpowiedniego sposobu, w jaki radzono sobie z tą kwestią w naszej diecezji – przede wszystkim z powodu dodatkowych cierpień, jakich przysporzono ofiarom, ale także z powodu krzywdy wyrządzonej Wam wszystkim i ogromnych trudności, jakich ta sprawa przysporzyła większości cudownie oddanych i pozbawionych egoizmu księży, którzy pozostali wierni swojemu powołaniu na dobre i na złe. Prosimy was o modlitwę, by zmartwychwstały Chrystus mógł towarzyszyć nam teraz i zawsze, prowadząc nas do nowego zrozumienia naszej życiowej misji niesienia Dobrej Nowiny o Jego uzdrowieńczej mocy, sprawiedliwości i pojednaniu dla wszystkich.
Wasz
Desmond kardynał Connell,
Arcybiskup Dublina

Przełożył Mateusz Flak

 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl