Monika, pierwsze dziecko Barbary i Sławomira W., urodziła się chora na hipochondroplazję. To rzadka choroba genetyczna, która powoduje deformację wszystkich stawów. Kończyny są krótkie, a chory może osiągnąć wzrost maksymalnie 90 centymetrów. Gdy Barbara W. w styczniu 1999 r. zorientowała się, że ponownie jest w ciąży, poprosiła ordynatora miejscowego szpitala i jednocześnie kierownika poradni konsultacyjnej dla kobiet (jedynej w mieście) o skierowanie na wykonanie aborcji. Odmówiono jej. Po zebraniu dokumentów poświadczających chorobę pierwszego dziecka, własną, cięcie cesarskie w czasie porodu oraz dramatyczną sytuację materialną, zwróciła się o to raz jeszcze. Ordynator stwierdził, że matka wymyśliła chorobę dziecka, aby skorzystać z prawa do przerwania drugiej ciąży. Gdy zażądała wykonania badań prenatalnych, dowiedziała się, że nie ma powodu, aby je przeprowadzać. Wywiad w poradni genetycznej przeprowadzono dopiero w siódmym miesiącu ciąży, gdy badanie USG wykazało opóźnienie w rozwoju kości udowych płodu, czyli wysokie prawdopodobieństwo tej samej, co u starszego dziecka choroby genetycznej. Przewidywania sprawdziły się.
Państwo W. skarżą, w procesie o odszkodowanie, Szpital Wojewódzki w Łomży i dwoje lekarzy. Skargę skierowali również do Naczelnej Izby Lekarskiej w Białymstoku, aby w ten sposób rozpocząć postępowanie dyscyplinarne wobec lekarzy.
AM
|