Wśród książek

LEKTOR



RUMUŃSKIE DROGI

Mircea Eliade: MOJE ŻYCIE. FRAGMENTY DZIENNIKA 1941–1985 – ogromny tom obejmuje drugą, emigracyjną połowę życia wielkiego rumuńskiego religioznawcy (ur. 1907, zm. 1986). Właściwy „Dziennik” rozpoczyna się we wrześniu 1945, po osiedleniu się Eliadego w Paryżu, kończy zaś zapisem z 19 grudnia 1985, który odnotowuje jakby symboliczną zapowiedź śmierci uczonego: pożar jego gabinetu na Uniwersytecie Chicagowskim, gdzie Eliade pracował od połowy lat 50. 
Osią „Dziennika” jest dzieło Eliadego i jego lektury. To świadectwo całkowitego oddania pracy, badawczej i pisarskiej (Eliade przykładał znaczną wagę do swej twórczości stricte literackiej), a zarazem wielkiej chłonności intelektualnej. Proces samorealizacji ma dla Eliadego wymiar metafizyczny, choć bezprzykładny wysiłek skażony jest przeczuciem niespełnienia. W 1959 notuje: „Czy kiedykolwiek będziemy zadowoleni z tego, czego dane nam było dokonać, czy będziemy mieć przeświadczenie, że to, co zrobiliśmy, ocala – czy tylko usprawiedliwia – nasze życie?”.
Nieregularnie prowadzone zapiski odbijają rytm spotkań z wybitnymi współczesnymi: są wśród nich religioznawca Georges Dumézil, który wspomógł Eliadego na początku emigracyjnej drogi, Jung (jedna z jego anegdot: gdy przybywają z Freudem do Nowego Jorku, Freud spoglądając na drapacze chmur powiada: „Gdyby oni wiedzieli, jaki dynamit im przywozimy”), Bataille, Michaux, Teilhard de Chardin, Tillich. Są też rodacy: przyjaciele-emigranci, jak Cioran i Ionesco, a także liczni, zwłaszcza w latach 70. i 80., goście z Rumunii. Eliade, konsekwentny antykomunista (jednym z niewielu poloników w „Dzienniku” jest notatka o wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego), wciąż interesuje się rozwojem sytuacji w swoim kraju, zwłaszcza zaś losami jego kultury, notuje też wstrząsające relacje z rumuńskich więzień.
Wiele pisze się teraz o przedwojennych politycznych uwikłaniach Eliadego, jego profaszystowskich sympatiach, związkach z Legionem Michała Archanioła i Żelazną Gwardią. Tych związków, na których zaważył zarówno wpływ charyzmatycznego nauczyciela, filozofa Nae Ionescu, ideologa prawicy, jak i fascynacja pojęciem „rumuńskości”, Eliade nigdy się nie wyparł, ale też, jak pisze Norman Manea, „konsekwentnie unikał jednoznacznych ocen swego politycznego zaangażowania”. Problem jest zresztą tyleż dramatyczny, co skomplikowany; chodzi wszak o generację skupiającą największe postacie rumuńskiej kultury. Wśród „uwiedzionych” znalazł się też młody Cioran, a o sile charyzmy Nae Ionescu świadczy fakt, że jego uczniem był również Mihail Sebastian (1907–1945) – pisarz odrzucający totalitarne pokusy, z racji żydowskiego pochodzenia bezpośrednio zagrożony antysemityzmem, ku któremu skłaniał się mistrz. Ogłoszony niedawno „Dziennik 1935–1944” Sebastiana (fragmenty w „Krasnogrudzie” nr 10) przyniósł zresztą sporo argumentów oskarżycielom Eliadego.
Sumienna analiza wyborów, jakich dokonywali XX-wieczni intelektualiści, z prawicy i z lewicy, jest oczywiście potrzebna. Byłoby jednak absurdem, gdyby debata wokół grzechów młodości Eliadego, w Rumunii mająca posmak aktualny z racji odżywających ciągot nacjonalistycznych, zepchnęła na drugi plan olbrzymi dorobek uczonego i pisarza. Na szczęście u nas konsekwentnie przyswaja się ten dorobek. Od pierwszej polskiej edycji „Traktatu o historii religii” (Książka i Wiedza 1966) i pierwszego skromnego wyboru esejów („Sacrum, mit, historia”, PIW 1970) nastąpił ogromny postęp. W wydawnictwie KR ukazały się m. in. „Mit wiecznego powrotu”, „Mity, sny i misteria”, „Mefistofeles i androgyn”, „Sacrum i profanum”, „Aspekty mitu”, „Obrazy i symbole”, „Alchemia azjatycka”, „Dziennik indyjski”, wznowiono też „Traktat”, wkrótce ukażą się „Religie australijskie”. PAX wydał „Historię wierzeń i idei religijnych”, a PWN – „Jogę” i „Szamanizm”. Mamy kilka powieści i opowiadań Eliadego oraz jego pamiętniki. „Dzienniki” stanowią kolejne ogniwo tego imponująco długiego łańcucha. (Wydawnictwo KR, s. 1252. „Dziennik”, prowadzony po rumuńsku, wydano najpierw w przekładzie francuskim; trzy kolejne tomy ukazały się w latach 1973, 1981 i 1991. Ireneusz Kania, przygotowując tłumaczenie polskie, przywrócił w oparciu o oryginał fragmenty opuszczone w edycji francuskiej oraz dodał „Dziennik z Portugalii i Hiszpanii”, powstały w latach II wojny, gdy Eliade był dyplomatą w Lizbonie. Przypisy: Robert Reszke, na końcu bibliografia polskich tłumaczeń oraz indeks. Tom I „Dziennika” – do roku 1969 – ukazał się wcześniej w Pulsie w przekładzie Adama Zagajewskiego.) 

Gabriel Liiceanu: DZIENNIK Z PĂLTINIŞU – bohater tej książki, filozof Constantin Noica (1909–1987), był równolatkiem i przyjacielem Eliadego, Ciorana i Ioneski, ale w odróżnieniu od nich pozostał po wojnie w Rumunii. Przypłacił to najpierw zesłaniem, a potem kilkuletnim więzieniem, które opuścił w 1964 roku. Liberalizacja epoki wczesnego Ceausescu pozwoliła mu znaleźć pracę w Ośrodku Logiki w Bukareszcie. W czerwcu 1972 Noica dostał po raz pierwszy po wojnie paszport i w Paryżu spotkał się z Eliadem. „Wszystko w nim wydaje mi się niezwykłe – notował Eliade – (...) jak zawsze tryskający optymizmem i wiarą w przyszłość, a także w Historię, choć owa »Historia« zafundowała mu dziesięć lat mamra... Szczególnie uderza mnie wiara Noiki w twórcze potencje dzisiejszej kultury rumuńskiej. Zadaję sobie jednak pytanie, w jaki sposób te »możliwości« miałyby się rozwinąć w społeczeństwie tak bezwzględnie i systematycznie upolitycznianym...”.
Noica znalazł na to sposób, skupiając wokół siebie grupę młodych uczniów. Po przejściu na emeryturę, w 1975 roku przeniósł się do górskiej miejscowości Păltiniş w okolicach Sybina, do niewielkiego pokoju wynajętego w drewnianej willi, uczniowie zaś pielgrzymowali tam na kilkudniowe seminaria z oddalonego o ponad 300 kilometrów Bukaresztu. Gabriel Liiceanu był jednym z nich, a „Dziennik z Păltinişu” stanowi świadectwo tego niezwykłego edukacyjnego eksperymentu. Opisuje wizyty składane w latach 1977–1981 u Noiki, notuje jego słowa, gesty i prywatne rytuały. Relacjonuje przebieg rozmów, toczonych w atmosferze intelektualnego napięcia i obracających się wokół lektur wielkich filozofów i ich interpretatorów. Utrwala też ascetyczną oprawę tych debat: pozbawiony sprzętów pokój przypominający celę zakonnika, spacery w górskim pejzażu. W „Dodatku” znalazła się relacja o ostatnich dniach filozofa. 
Sorin Antohi w szkicu zamieszczonym jako wstęp do polskiego wydania porównuje Păltiniş do Kastalii, utopijnej „prowincji pedagogicznej” z „Gry szklanych paciorków” Hessego. „Pod kierownictwem Noiki garści młodych i utalentowanych myślicieli udało się duchowo wzrastać wbrew wszelkim przeciwnościom, wbrew temu, że swego mistrza otaczali czcią, współzawodniczyli z nim, a w końcu go »zdradzili«”. „Zdrada” polegała na uczestnictwie w życiu publicznym – jeden z bohaterów „Dziennika”, Andrei Pleşu, zaangażował się najpierw w działalność opozycyjną, a po 1989 roku pełnił funkcje ministerialne – podczas gdy Noikę zajmowała obrona „esencji cywilizacji” i, wedle słów Liiceanu, „wierzył tylko w Sąd Ostateczny kultury”. 
Antohi próbuje rozjaśnić tło, na jakim zrodziła się „szkoła z Păltinişu”, przypomina intelektualną drogę Noiki i skomplikowane relacje między władzą a kulturą pod rządami Ceauşescu, które sprawiły, że w 1983 „Dziennik” mógł ukazać się oficjalnie, choć natychmiast został pryncypialnie skrytykowany. Jednak ta książka, opatrzona podtytułem „Pajdeja jako model w kulturze humanistycznej”, nie jest tylko świadectwem historycznym; jej lektura prowokuje do kolejnych pytań. Czy opisany w niej eksperyment dałby się zrealizować dzisiaj? I czy nie okazałby się bardzo potrzebny w „epoce felietonu”, by sięgnąć po termin z powieści Hessego? (Pogranicze, Sejny 2001, s. 292. Seria „Meridian” pod redakcją Krzysztofa Czyżewskiego. Z języka rumuńskiego przełożył Ireneusz Kania, któremu zawdzięczamy też jedyną jak dotąd po polsku książkę samego Noiki: „Sześć chorób ducha współczesnego”, wyd. Oficyna Literacka 1997.)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl