W Polsce trwa kampania: „I ty możesz być nieświadomie zarażona/-y HIV” 


Piotr nikomu nie powie

Alina Mrozińska-Mróz



Do końca lutego tego roku w Polsce zanotowano oficjalnie 7407 zakażeń wirusem HIV, ale szacuje się, że faktycznie nosicielami wirusa może być 20 tys. osób. Spośród nich dotąd zachorowało około tysiąca, a 560 zmarło. Spośród nosicieli HIV co najmniej 4614 zaraziło się zażywając narkotyki, pozostali np. przez seks. Niektórzy – tak twierdzą – w placówkach służby zdrowia. Wśród tych ostatnich jest Piotr.


Sobotni wieczór. Przed rozpoczęciem filmu reklama za reklamą: Red Bull, chipsy, spodnie Levisa. Nagle na ekranie pojawiają się kobiety. Piją kawę, pracują, wylegują się w łóżku. Beztroskie, pewne siebie, zdrowe. Zdrowe? Jedna z nich została nieświadomie zarażona wirusem HIV. Która? To fikcja reżysera, promocja akcji prowadzonej przez Krajowe Centrum ds. AIDS. W rzeczywistości kobieta chora na AIDS nie wygląda tak apetycznie jak w reklamie dropsów.
Numer telefonu warszawskiego Stowarzyszenia Wolontariuszy Wobec Aids „Bądź z nami” zajmującego się pomocą osobom zarażonym wirusem HIV znajduję w „Wysokich Obcasach” (dodatku do „Wyborczej”). Dzwonię kilkakrotnie, staram się umówić na rozmowę z ludźmi przychodzącymi na spotkania. Wreszcie otwierają się drzwi mieszkania przy Alejach Jerozolimskich. Dziś zbiera się tu Grupa Wsparcia.
Atmosfera akademika. Jeszcze nie dom, ale już nie ulica. Mieszkanie jest skromne, ale czyste i zadbane. Jego mieszkańcy nie pielęgnują tu swojego cierpienia. Są swobodni i otwarci.

„BĘDZIEMY RAZEM”

Piotr ma 39 lat. Zarażony w 1999 r. Wirus został mu wszczepiony w przychodni, wykryty zaś po stwierdzeniu powiększenia węzłów chłonnych, kiedy Piotr leczył w szpitalu żółtaczkę typu B. Pierwsze badania wykonane w szpitalu na Lesznie nie wykazały zarażenia, drugie niestety dały pozytywny wynik. Szok. 35-letni, wykształcony mężczyzna, żona, plany na przyszłość. 
Pełna nieświadomość. Czym jest HIV? Jak się to leczy? Piotr nie zaskarżył przychodni. Twierdzi, że to sprawa, której nie można wygrać w sądzie. „Jak udowodnić, że nie miałem innych kontaktów? A ja wiem, że nie miałem – chwilę milczy. – Myśmy byli ciemni” – mówi z rozbrajającą szczerością – dopiero później zacząłem się leczyć na Leśnej 17, tam są różnego rodzaju publikacje. Zapisałem się do stowarzyszenia.
Piotr poinformował o chorobie żonę. „Przyjęła to normalnie – mówi – ale rozstaliśmy się na pewien czas. Kupiłem osobne mieszkanie. Rozumiem ją, bała się – Piotr zawiesza głos – wiadomo, można się zarazić przede wszystkim przez kontakt seksualny. Wróciła do mnie, ale do tej pory nie zrobiła testu. Świadomość, że ja jestem chory, działa na nią tak, że woli nie sprawdzać siebie. Wszystko zależy od psychiki człowieka. Ona mogłaby tego nie przeżyć – Bierze głębszy oddech. – Pojechaliśmy powiedzieć o wszystkim rodzicom i zdecydowaliśmy, że będziemy razem”. 
Piotr jest dumny ze swojej żony, uważa, że i tak ma dużo łatwiejsze życie niż inni chorzy: „Mamy szczęście, że mieszkamy w dużej społeczności. Patrzymy na chorobę z większym dystansem. Mojemu koledze, który pochodzi z małej miejscowości, rodzina podsuwa jedzenie patykiem”.
Piotr zaczął leczenie 4 lata temu, jego odporność zmienia się w zależności od stanów psychicznych, wysiłku, pogody. Cieszy się, że może brać leki tylko dwa razy dziennie, nie wstaje w nocy. „Bo leki to jest życie” – przekonuje. 

„CHCĘ ŻYĆ”

Kolegom, przyjaciołom, Piotr nie mówi, że jestem nosicielem HIV. „Nie mogę” – powtarza. Dlaczego? Piotr zupełnie nie pasuje do wizerunku człowieka zarażonego. Zadbany, przystojny, okulary w cienkich oprawkach. „Bo – podnosi głos – trzasnęliby drzwiami i wyszli. W listopadzie dwa razy leżałem w szpitalu, dzwoniłem do mojej siostry, mówiąc, że jestem bardzo słaby. »Ja cię nie chcę znać, mnie to nie interesuje« – usłyszałem. – Jeżeli człowieka odrzuca własna siostra, to co mówić o społeczeństwie? Ludzie nic nie wiedzą o AIDS, media przypominają sobie o chorobie pierwszego grudnia, poza tym to nie jest sprzedający się temat. Dlaczego ludzie tak niechętnie interesują się tą sprawą? To taka sama choroba jak zapalenie płuc. My jesteśmy bardziej narażeni na niebezpieczeństwo niż ludzie zdrowi, którzy się z nami stykają, ponieważ nasza odporność jest niska. Można mnie zabić zwykłym przeziębieniem”.
Milczenie. Tak, wiem o tym. W pewnym sensie. Zwykle jednak myślałam raczej o własnym zagrożeniu. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy nie będę bezpieczna, nie zapewniając oparcia tym, którzy stanowią dla mnie potencjalne zagrożenie. 
„Każdego to może spotkać – mówi Piotr. – Słyszała Pani o zarażonej krwi na stacji krwiodawstwa? Mówili o tym w TVN”.
Zgodnie z prawem szpital ma obowiązek zachować wszelkie środki ostrożności, uniemożliwiające przeniesienie wirusa. Pacjent nie musi informować lekarzy o swoim nosicielstwie. Każdy jednak wie, jak dalece przepisy i pobożne życzenia ustawodawcy rozmijają się z rzeczywistością. Piotr powiedział kiedyś lekarzom, że jest chory i odmówiono mu operacji. Niedługo musi operować woreczek żółciowy. 
„Nie przyznam się, że jestem »pozytywny« – mówi. – Może sami odkryją, ale wątpię, bo testy na obecność przeciwciał wciąż jeszcze nie wszędzie są standardem, zwłaszcza jeśli trzeba operować nagle. Biorą człowieka na stół i tną. To wszystko”.
„Ja chcę żyć – zaznacza. – Mam do tego prawo. AIDS traktuje się tak, jakby była to choroba wykolejeńców. Czy dentysta za każdym razem dezynfekuje rurkę do odsączania śliny i krwi? Na pewno nie. Siada następny pacjent. Jeśli powiem, że jestem nosicielem wirusa HIV, normalny dentysta wykona precyzyjną dezynfekcję. Nienormalny mnie wyrzuci. Nie wiadomo, na jakiego trafię. Wolę nie ryzykować”.

„DAR”

„Początki były więcej niż piekłem. »Ja umieram« – powtarzałem sobie. Godzinami rozmawiałem przez telefon, szukałem pocieszenia, pomocy, jakiejkolwiek nadziei. Depresja którą przechodziłem, była tak straszna, że gdyby nie żona, już dawno wylądowałbym w Tworkach albo skończył ze sobą”.
Piotrowi pomogło też stowarzyszenie i kontakt z innymi chorymi. Trudno nie zauważyć serdeczności jaką otaczają się ludzie, którzy tu przychodzą. To wyłącznie osoby świeckie, Kościół nie przeszkadza, ale też i nie pomaga: „Kiedyś największą tragedią dla nas z żoną było to, że nie mogliśmy mieć dzieci. Teraz wiem, że tak musiało być. Bóg wie, jak nami kieruje; każdy musi zrealizować swój plan. Co zyskałem? Radość życia, radość modlitwy. Pojąłem sens cierpienia. To wielki dar”.
Parę minut po ósmej Piotr zaczyna w pośpiechu ubierać kurtkę. Musi iść do domu wziąć leki, tutaj nie można pomylić się nawet o pół godziny. „Tylko proszę nie pisać, że my nie potrzebujemy tolerancji. To gwarantuje nam prawo. Nie będę wdzięczny za to, że chciała pani siedzieć ze mną na jednej kanapie. Potrzebuję akceptacji, człowieczeństwa. To coś zupełnie innego”. 
Wyciąga rękę: „Poza tym mam na imię Piotr, proszę mi mówić po imieniu”. 




Stowarzyszenie Wolontariuszy Wobec AIDS „Bądź z Nami” powstało w 1994 r. Jego cel to pomoc osobom żyjącym z HIV i AIDS oraz ich bliskim. Działalność oparta jest na realizacji następujących tzw. programów: 
– Pomoc w ramach Ogólnopolskiego Całodobowego Telefonu Zaufania AIDS: (022) 6225001;
– Ośrodek Wsparcia i Informacji: dyżury w przychodniach i ośrodkach pomocy społecznej, organizacja grup wsparcia, turnusy wypoczynkowo-zdrowotne dla zakażonych;
– Razem Być i Wytrwać: warsztaty dla par mieszanych;
– Opracowanie i dystrybucja biuletynu „Żyj Pozytywnie”;
– Organizacja Ogólnopolskich Spotkań Osób Żyjących z HIV i AIDS. W 2001 r. w spotkaniu uczestniczyło 120 osób;
– Edukacja młodzieży w szkołach;
– Wolontariat: pomoc domowa, szpitalna i interwencyjna dla osób zakażonych. 
Kontakt ze Stowarzyszeniem: tel. (022) 6283285.






Od wykrycia wirusa HIV przed 20 laty na świecie nosicielami wirusa jest 40 mln ludzi, a od początku epidemii z powodu AIDS zmarło 16 mln (dorosłych i dzieci). W krajach rozwijających się, gdzie notuje się 90 proc. zakażeń, choroba skróciła przeciętną długość życia o 10 lat. Szacunkowo na świecie każdego dnia zakaża się 16 tys. osób.
Mimo prac nad wprowadzeniem szczepionki przeciw AIDS, choroba jest nieuleczalna, a kuracje prowadzące do powstrzymania jej rozwoju są kosztowne. W Polsce budżet zapewnia bezpłatne leczenie osób zarażonych HIV w zakresie terapii antyretrowirusowej, oznaczania poziomu wiremii HIV i profilu immunologicznego. Roczny koszt leczenia jednego pacjenta to w tym przypadku 40-50 tys. zł. Pozostała diagnostyka obejmująca leczenie powikłań zależnych od stadium choroby finansowana jest przez Kasy Chorych.
Informacje o AIDS w internecie: www.aids.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl