Dylemat, czy chodzi o spisek i zniesławiającą Arcybiskupa Poznańskiego kampanię, czy też istotnie o niewłaściwe postępowanie Arcybiskupa, został rozwiązany. W Wielki Czwartek Papież zwolnił Arcybiskupa z pełnionych funkcji i mianował jego następcę. Wymowy tej decyzji nie mogą osłabić żadne komentarze i dlatego, nie bez poczucia ulgi, stwierdzamy, że najważniejszy rozdział „sprawy ks. arcybiskupa Paetza” jest zamknięty. Podjęta po długim namyśle decyzja budzi szacunek. Jej wymowa jest tak oczywista, że Papież nie widział potrzeby ogłaszania dodatkowych wyjaśnień, ocen ani wyroków. Wystarczyło, że właśnie w tym dniu kapłani całego świata otrzymali jego list na Wielki Czwartek, w którym zawarł ocenę właśnie takich czynów, jakie zarzucano Arcybiskupowi. Działania Kościoła z reguły zmierzają do uzdrawiania sytuacji, a nie do niszczenia człowieka, i to należy uszanować.
Jednak niektóre kwestie pozostały otwarte. Należy do nich postawiony przez ustępującego Arcybiskupa w liście do wiernych zarzut, że jego oskarżyciele chowają się w anonimowość. Odpowiedzią, niejako sprowokowaną przez wspomniany list, jest zamieszczony wyżej wywiad ks. prof. Tomasza Węcławskiego. 
Otwarty pozostaje także problem osób pokrzywdzonych. O ile takie są, odpowiednie kościelne instancje będą musiały się zająć ich skargami. Z pewnością badanie tych spraw nie będzie, ze zrozumiałych względów, odbywało się na oczach mediów.
Papież, podejmując decyzję w sprawie ks. arcybiskupa Juliusza Paetza, powstrzymał się od wypowiadania wprost osądu. My zaś, tak przed papieską decyzją, jak i po niej, nie występujemy w roli sędziów Arcybiskupa. Chcemy uszanować styl Papieża i nie być plus catholiques que le Pâpe.


Ks. Adam Boniecki

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl