Nr 51-52, 23-30 grudnia 2001

 

On-line: Obraz tygodniaKronika religijnaKomentarze Medytacja BiblijnaLiturgiczne czytania tygodnia

 


 

                     

 

 

 

 

 BOŻE NARODZENIE 2001

 

 

 

 

 

 

 

 

Chrystus się rodzi

Ks. Adam Boniecki

 

Przed Świętami zjawiały się w domu opłatki. Kruche, prostokątne pliki, z kolorową, papierową opaską. Na opasce była gwiazda, szopka... Opłatki białe i... zielone. W każdym pliku, na samym dnie, jeden, może dwa zielone. Wiedziałem: białe były dla ludzi, zielone dla bydła. WIĘCEJ

 



 

 

Trzy miejsca

B. Moris Maurin

 

Prawdę mówiąc, Boże Narodzenie długo było dla mnie świętem, w którym wszystko się mieszało. Trzeba się było cieszyć, urządzać uroczystość – a we mnie panowała pustka. Tak naprawdę Narodziny Jezusa stały się dla mnie ważne, gdy uwierzyłem i zacząłem praktykować. I kiedy wkrótce potem wstąpiłem do zakonu Małych Braci Jezusa.   WIĘCEJ

 




Proza

 

Boże Narodzenie

Jerzy Sosnowski

 

O siódmej wieczerza była gotowa. 
I dopiero kiedy usiadłem, żeby podzielić się ze sobą opłatkiem, uświadomiłem sobie, że to musi być sen. Od dzieciństwa straszyła mnie taka wizja: Boże Narodzenie spędzane w pojedynkę, bez karpia, ojca, matki i maku, bez żony, bez nikogo. Przecież realnie nie mogło się zdarzyć, żebym wyprowadził się od Lidki, żeby moja matka na wieść o tym wygłosiła kilka zdań o postępującej deprawacji świata i wyjechała na pielgrzymkę do Watykanu, a wreszcie żebym zaniedbał tego jednego czy dwóch telefonów do przyjaciół z propozycją, że mogę zająć u nich puste krzesło w charakterze bezdomnego wędrowca.

 

 

Placówka

Adam Wiedemann

 

Duży stół w dużym pokoju nie był właściwie używany, stał sobie z boku, w kącie, i dopiero w Wigilię odstawialiśmy go z tatą trochę od ściany, a mama kładła na nim obrus i wszystkie te lichtarze, talerze w niebieskie kwiatki (zestaw zawierający specjalny półmisek na rybę), srebrne radzieckie sztućce przywiezione przez tatę z Charkowa i gałązki świerku, po które trzeba było chodzić do lasu, choć się nikomu nie chciało, zwłaszcza odkąd nie było już Tropa. Opłatki, barszczyk, karp, kaczka, jak to zwykle, i nagle dzwonek do drzwi, idź no Juruś otworzyć, mówi mama, pewnie gwiazdory przyszły. 

 

 

 

 

 

 

Święta bez telewizji? To możliwe!

Joanna Olech

 

Nazywam się Joanna i jestem Anonimową Teleholiczką.
Zaczęłam odwyk. Pierwsze dni nie są łatwe. Ilekroć czekam, aż makaron zmięknie albo siadam z herbatą w fotelu – ręka bezwiednie szuka pilota. I nie znajduje.

 

Media zawiniły. Ale i my zawiedliśmy. Okazaliśmy się zbyt leniwi, zmęczeni, bezwolni, żeby obronić się przed całą głupotą, która siedzi w elektronicznym pudle. Oglądaliśmy „Noc zbrodni” i „Różową landrynkę”. Oglądaliśmy „Randkę w ciemno”, „Świat według Kiepskich” i „Big Brothera”.

 

 

 

 

 

Nie mam czasu

Jacek Filek

 

Nie przyjadę, Mamo, nie mogę, nie mam czasu.

 

Mam dom, mam wóz, lokatę mam, kobietę mam, ale czasu nie mam. Mam tytuły, mam talenty, mam ambicje, no i władzę mam, ale czasu nie mam. Mam urodę, mam swobodę, zdrowie też właściwie mam, ale czasu nie mam. Mam stosunki, mam psa, mam Mamę, a nawet wyrzuty sumienia mam, ale czasu nie mam.

 

 

 

 

 

 

Święta w Maisons-Laffitte

 

Dni świąteczne, dni codzienne...

Z ZOFIĄ HERTZ, dyrektorem Instytutu Literackiego w Paryżu, rozmawia Mariusz Kubik

 

MARIUSZ KUBIK: – Jak obchodzono Święta w „Kulturze”?
ZOFIA HERTZ: – Zawsze szykowałam najpierw śledzika i sałatki dla naszych współpracowników. Zaczynało się w porze obiadowej, mniej więcej o wpół do pierwszej. Tak będzie i w tym roku. Podobny poczęstunek był w Wielki Piątek. Właściwą Wigilię spędzaliśmy później w najbliższym gronie, czasem mieliśmy gościa. Natomiast drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy urządzaliśmy duże przyjęcia, na które zapraszaliśmy często po trzydzieści kilka osób. To byli ludzie zarówno z emigracji, jak i z kraju, jeśli akurat byli tutaj. 

 

 

Zofia Hertz

 


 

 

 

Wręczenie Medali Świętego Jerzego

 

Smok niepamięci

 

Dwa medale autorstwa Macieja Zychowicza, z wizerunkiem smoka przekłuwanego lancą przez św. Jerzego, zostały wręczone. Odznaczenie, przyznawane ludziom walczącym ze złem i uparcie budującym dobro w życiu społecznym, decyzją kapituły tworzonej przez Józefę Hennelową, ks. Adama Bonieckiego, Krzysztofa Kozłowskiego, Jana Józefa Szczepańskiego i Henryka Woźniakowskiego otrzymali w tym roku: ks. Jan Sikorski i Zbigniew Gluza wraz z Ośrodkiem Karta. WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

KRAJ I ŚWIAT

 


Parlamentarzyści-debiutanci to dziś ponad połowa Sejmu

 

Nasze nowe elity

Katarzyna Kolenda-Zaleska

 

„Śpiewać każdy może” – pokrzykiwał kiedyś Jerzy Stuhr. Nie tylko śpiewać, posłować też. Naród wybrał: powiedział „nie” starym elitom i postawił na nową jakość, tyle że innego gatunku. Debiutanci są w Lidze Polskich Rodzin, debiutanci próbują, na razie bezskutecznie, wybić się w SLD. Ale po trzech miesiącach nowego Sejmu można powiedzieć, że to nowe elity z „Samoobrony” stanowią o jego specyfice.

 

 


 

Pajęczyna

Jarosław Tomasiewicz

 

Jednym z zarzutów, stawianych Andrzejowi Lepperowi, jest – zakazane przez ustawę o partiach politycznych – korzystanie ze wsparcia z zagranicy: z tajemniczej instytucji w Niemczech, zwanej „Instytutem Schillera”. To właśnie z powodu tych kontaktów Urząd Ochrony Państwa sugerował na początku lat 90. – bez skutku – że stosowne organy państwa powinny rozpatrzyć kwestię delegalizacji „Samoobrony”. Co to jest „Instytut Schillera”?

 

 

 

 

 

Stan wojny o pamięć

Michał Okoński

 

Jest 13 grudnia: budzę się, włączam radio i słyszę Wojciecha Jaruzelskiego. Nie, nie tamto przemówienie. Od kilku lat rocznica wprowadzenia stanu wojennego należy do najpracowitszych dni w kalendarzu emerytowanego prezydenta-premiera-ministra-sekretarza-przewodniczącego-generała: ze studia radiowego do telewizyjnego, z wywiadu na dyskusję, a nawet... czat w internecie.

 

 

 

 

 

Media, Lepper i bin Laden

Z LEOPOLDEM UNGEREM rozmawiają Krzysztof Burnetko i Mateusz Flak

 

LEOPOLD UNGER: - Problem Leppera nie jest problemem prasy ani nawet Sejmu. To problem całego narodu – w kraju, w którym demokracja ma 10 lat i w którym 55 proc. ludzi nie idzie do wyborów, demokracja może być przez takich Lepperów zagrożona.

 

 

Dyskusja, czy należy drukować np. przemówienia bin Ladena, dowodzi błędnego podejścia do roli mediów. Kiedy przemilczamy kłopotliwe teksty w zależności od tego, co sobie można o nich pomyśleć, zaczynamy przeczyć samej idei prasy. 

 

 

 

 

 

10 lat po upadku ZSRR: Gruzja i Łotwa – dwa oblicza pamięci o komunizmie

Na Łotwie powstało muzeum okupacji sowieckiej

 

I wzlecą do domu listy-ptaki

Leszek Wołosiuk z Rygi

 

Anda Lice – siwe włosy, spięte w kok, drobna sylwetka – jest przewodniczką w Łotewskim Muzeum Okupacji w Rydze. Kiedy pojawia się zwiedzający, Anda zaczyna zawsze od tego samego zdania: „Jak wiadomo, wojna rozpoczęła się od paktu Ribbentrop-Mołotow, zawartego w Moskwie".

 

 


Przy gruzińskich drogach powstają „ołtarzyki” z portretami Stalina

 

Toast za Stalina

Wojciech Górecki z Tbilisi

 

W rozdartym sporami narodowościowymi i pogrążonym w biedzie kraju pamięć o Stalinie jest jedynym dziedzictwem, akceptowanym niemal przez wszystkich Gruzinów.


 

 

 

REPORTAŻ

Maria Szulc ze wsi Wińsko: »Kiedy siądziemy do Wigilii, to wolne miejsce będzie przeznaczone dla dziecka z Rwandy«


Ciężar pomocy

Tekst Jędrzej Morawiecki, zdjęcia Maciej Skawiński

 

Ma to być tekst o Adopcji Serca. O więzi między tymi, co potrzebują i tymi, co pomagają. O akcji, która ma dać nadzieję rwandyjskim dzieciom, choćby garstce: że przez lata będą mieć opiekę, szansę na jeden posiłek dziennie, na szkołę. 
Będzie o organizatorach akcji, którzy nie chcą mówić o sobie. O matce i córce, adoptujących dwójkę dzieci z Afryki. Będzie opowieść o szkole z Bedonia pod Łodzią, o wsiach, miasteczkach, o ludziach z Pragi, Warszawy, Wińska. O strachu, nadziei, wierze. Ale i o goryczy, rozczarowaniu, słabości. O ludziach związanych jedną akcją i wierzących, że ich pieniądze trafiają do ich dziecka w Afryce. I wierzących, że kiedyś, może, to swoje dziecko ujrzą. 

 



 

 

SĄD NAD POLAKIEM

 

28 listopada w Warszawie w Teatrze Małym odbyła się promocja wydanych przez Znak „Rozmów na nowy wiek”. Z tej okazji ich autorzy Katarzyna Janowska i Piotr Mucharski powołali Trybunał, który miał osądzić współczesnego Polaka. Przewodniczącym Trybunału został prof. Andrzej Zoll, oskarżał ojciec Jan Andrzej Kłoczowski z aplikantem Januszem A. Majcherkiem, a trudnej roli obrony oskarżonego podjął się mecenas Krzysztof Piesiewicz z aplikantem Wojciechem Bergierem. Wystąpili też liczni świadkowie oskarżenia i obrony oraz biegli sądowi. Na koniec ława przysięgłych wydała wyrok. Dziś prezentujemy Państwu pełny zapis rozprawy. 
W Krakowie zwykło się mawiać ,,Jeżeli sami się nie zabawimy, to nikt nas nie zabawi”. Autorzy uznali, że w Warszawie bardziej na miejscu będzie formuła: ,,Jeżeli sami się nie osądzimy, to nikt nas nie osądzi”.


 

Przewodniczący Trybunału Andrzej ZOLL: – Otwieram postępowanie przed Trybunałem powołanym przez autorów ,,Rozmów na nowy wiek” – panią Katarzynę Janowską i pana Piotra Mucharskiego. Przedmiotem postępowania będą zarzuty postawione współczesnemu Polakowi. Na rozprawę stawił się oskarżyciel ojciec Jan Andrzej Kłoczowski z aplikantem Januszem Majcherkiem. Na rozprawę stawił się oskarżony z obrońcą z wyboru mecenasem Krzysztofem Piesiewiczem oraz jego aplikantem Wojciechem Bergierem.
Panie i Panowie przysięgli! Wysłuchacie aktu oskarżenia, zeznań świadków i biegłych, wysłuchacie tez obrony. Rozważcie odpowiedzialnie wszystkie argumenty za i przeciw, by wydać obiektywny wyrok.


Oskarżyciel Jan Andrzej KŁOCZOWSKI: – Wysoki Sądzie, sędziowie przysięgli! Staraliśmy się sformułować akt oskarżenia w sposób odpowiedzialny i chciałbym teraz przedstawić wam jego założenia. Podstawową przesłanką były dla nas słowa wielkiego narodowego poety Cypriana Kamila Norwida, który powiada, iż ,,Polak jest wielki, ale człowiek w Polaku jest mały”. Mały człowiek w wielkim Polaku: czyżby oznaczało to, że jego polskość, którą tak się chlubi, jest tylko zbyt obszernym, ponad miarę uszytym garniturem? Tak można by sądzić, obserwując dziś fundamentalne zakłócenia ładu obywatelskiego i ładu moralnego w Polsce.


Obrońca mecenas Krzysztof PIESIEWICZ: – Oskarżyciel użył zwrotu: ,,osobnik zwany Polakiem”. Faktycznie, w kontekście wypowiedzianych tu oskarżeń jest to teza słuszna, lecz jestem zmuszony zapytać: kogo w takim razie dotyczy nasz proces? Polaka czy osobnika zwanego Polakiem?


Świadek Jerzy SZACKI: Współczesny Polak nie wykorzystuje również gwarantowanych mu przez konstytucję i inne akty prawne sposobów kontroli działalności władz. Od władzy raczej wymaga, aniżeli sprawdza, czy postępuje ona zgodnie z prawem. Woli żądać niż samoorganizować się i zagospodarować lokalną przestrzeń obywatelską. Inaczej mówiąc: jako obywatel ma niewątpliwie istotne wady, ale są to wady średniej wielkości, jeśli porównać je z krajami, które Polskę z racji swych doświadczeń historycznych przypominają.



Świadek Janusz TAZBIR:Gdyby historia była szkołą, do której Polacy by uczęszczali, na pewno nie byłoby frustracji po roku 1989, bo pamiętano by doskonale, że i po roku 1918 odzyskanie niepodległości nie załatwiło wszystkiego, wbrew ogólnym nadziejom. Nie przyniosło dobrobytu, nie przyniosło od razu wykształcenia elit politycznych, nie przyniosło parlamentu odpowiedzialnego za przyszłe losy kraju.

 

 

Świadek Kazimierz KUTZ: – Ławo przysięgłych, Wysoki Sądzie; powiem na wstępie coś okropnie banalnego, ale być może jest to banał, który nie pozwoli wam dobrze zasnąć. Otóż uważam, że jakie media, takie społeczeństwo.

 

 

Świadek Julia HARTWIG:51 proc. Polaków nie przeczytało ani jednej książki, 90 proc. Polaków ani raz w ciągu roku nie było w teatrze. Wystawy i muzea odwiedziło zaledwie 12 proc. Polaków. Czy te dane nie wystarczą, żeby niemal automatycznie przejść na stronę oskarżenia? Jednak się waham.

 

 

Świadek Marcin KRÓL: – Dlaczego Polak-katolik nie jest wrażliwy na cudzą krzywdę? Człowiek, Polak- katolik dwanaście lat temu odzyskał wolność. I tak naprawdę przez pierwsze lata człowiek musi odrobinę zająć się sobą, rodziną, bliskimi. Potem, kiedy wolność zostanie w nim utwierdzona, może zająć się tymi, którzy stoją dalej. 

 

 

 

Obrońca mecenas Krzysztof PIESIEWICZ: – Czy można sobie wyobrazić nasz kraj bez tej polskiej mapy miłosierdzia?

 

Świadek Janina OCHOJSKA: – Można, ale chyba nie chcielibyśmy w nim żyć.

 

 

 

Obrońca mecenas Krzysztof PIESIEWICZ: – Jak by Pan scharakteryzował 1989 rok z punktu widzenia historii gospodarki, ekonomii? Jak zmienił się sposób gospodarzenia na tym kawałku polskiej ziemi?



Świadek Janusz JANKOWIAK: – Było to przejście ze świata nierzeczywistego w rzeczywisty.

 

 

 

Biegły Jerzy JEDLICKI: Polak współczesny, którego będziecie sądzić, kocha ojczyznę i w potrzebie odda za nią życie, ale jednocześnie stara się ją okpić przy podatkach. Ma swój naród za wspaniały i nieskazitelny, ale poszczególnych jego członków za złodziei i durniów. Radzi sobie zmyślnie i zaradnie w trudnych, a właściwie w każdych warunkach, ale bardzo kocha narzekać, że mu się pogorszyło, bo wszyscy go wyzyskują i krzywdzą z ministrem finansów na czele. Zazdrości Zachodowi jego bogactw i wygód, ale siebie uważa za bogatszego duchem i doświadczeniem, i czasami ma rację. 


 

Przewodnicząca ławy przysięgłych Barbara SKARGA:

– Ława przysięgłych postanowiła warunkowo umorzyć postępowanie.

 

 

 

 

 

 

WIARA

 

 

Kłopot z Aniołem

Artur Sporniak

 

Przeżywamy renesans aniołów. Po okresie wstydliwej nieobecności wyobrażenia anielskich istot na powrót zagościły w zbiorowej wyobraźni. Coraz częściej trafiają do kina, pojawiają się w telewizyjnych serialach, spotykamy je na okładkach książek.


Świat aniołów nie powinien nam przeszkadzać. Nie domaga się adoracji, wystarczy mu życzliwy szacunek. Racją jego istnienia jest Boska fantazja. Niewyczerpana
i nieogarniona.

 

 

 

 

 

 

Czy istnieje filozofia chrześcijańska?

Ks. Michał Heller

 

Każdy światopogląd wymaga pewnej filozofii. Więcej – każdy światopogląd jest pewną filozofią. W tym sensie także myśl chrześcijańska nie może się „wyzwolić” ze związków z filozofią. Swojego czasu dość żywy był we Francji spór na temat: „czy istnieje filozofia chrześcijańska?” Echa tego sporu dały się słyszeć również w Polsce. Przeważała opinia, że filozofia nie powinna być taką czy inną filozofią, lecz po prostu dobrą filozofią.

 

 

APEL

 

 

 

 

 

 

Adwentowe listy z Rwandy (4)

 

Betlejem w Kibeho

O. Adam Kozłowski OSB z Gihindamuyaga

 

Czy można przeżywać czas Adwentu w rwandyjskiej ziemi, gdzie tak świeże są jeszcze ślady krwawej wojny domowej? W jaki sposób oczekiwać radości Bożego Narodzenia pośród – jak się zdawać mogło – bardzo już chrześcijańskiego ludu, gdzie jednak nie oszczędzano nawet tych, którzy szukali schronienia w świątyniach? Takie pytania zadała mi w liście redakcja ,,Tygodnika”.

 

 

 

 

 

Joseph Ratzinger: „Kościół istnieje zawsze po to, by przekraczano granice”

 

Wewnętrzne perypetie wiary

Jarosław Makowski

 

Jak kard. Ratzinger łączy w sobie ewidentne sprzeczności, zapewne pozostanie jego tajemnicą. Jedno wszak nie ulega wątpliwości: warto przyjrzeć się myślom, które wypowiada jeden z najważniejszych ludzi współczesnego Kościoła, nawet – a mamy do tego prawo – gdybyśmy się z Prefektem mieli nie zgadzać.



KOBIETY W BIBLII

 

 

 

 

ESEJ

 

 

Święte miasto

Jan Józef Szczepański

 

Czym było dla nich Jeruzalem? Miastem mitycznym. Miastem, w którym bardzo dawno temu, przed tysiącami lat, złożono na wieczne przechowanie Arkę Przymierza. Na wieczność.

 

 


 

Poeta dzisiaj

Julia Hartwig

 

Ludzkość podzielona jest na wiele sposobów. Ktoś z pisarzy francuskich powiedział – a miało to brzmieć błyskotliwie: ,,Świat dzieli się na czytelników Valéry’ego i na bezrobotnych”. Ale dziś wygląda na to, że świat dzieli się po prostu na takich, którzy cokolwiek czytają, i na tych, którzy nie czytają nic, nie czytają więc i poezji. 

 

 



Tulipomania

Michał Komar

 

Gorączka tulipanowa osiągnęła szczyt 5 lutego 1637 roku. Na aukcji zorganizowanej przez zarządców sierocińca w Alkmaar za egzemplarz Admirała Liefkensa płacono 4 400 guldenów, za Admirała van Enkhuijsena – 5 400, łączne zaś wyniki sprzedaży dziewięćdziesięciu dziewięciu odmian cebulek wyniosły 90 000 guldenów (równowartość dzisiejszych 9 milionów dolarów).


 

 

 

 

 

KULTURA

 

 

W barwach amaro (fragment)

Urszula Kozioł

 

Stary człowiek prędzej dogada się z wróblem
niż z bliźnim

weźmy takiego Trembeckiego

okutany przed ziąbem w zblakłe amaranty
podziobane przez mole
okutany w te barwy o smaku amaro
staruch
kiedy to z jego głowy na zawsze
już ulotniły się te zwiewne strofy
którymi tak zachwycał króla
a na koniec w garści został mu tylko wróbel
i okruch łaskawego chleba

ach, Staś
              Staś król
rozmiłowany w sztukach pięknych
wielbiciel kunsztu ogrodów
kunsztu pałaców kunsztu
strof kunsztu kobiet i rozmów
prowadzonych a jakże przy kunsztownym stole...

 

 

 

 

 

Wygnanie Boga (fragment)

Adam Klahs

 

Przechadzał się niegdyś Pan Bóg
po łagodnej krainie snu. A gdy przechodził, 
kłaniały się nisko poruszone drzewa
rozmaitych gatunków, nie tylko jabłonie wiedzy dobra i zła,
ale i dęby odwagi, strzeliste cedry prawdy,
figowce wrażliwości, krzewy winne czystego serca...

 

 

 

 

 

Sny miewałem

Janusz Szuber

 

Sny miewałem piękne i byłem
Także szczęśliwy na jawie,
Zawsze dzięki Wam, nigdy
Z siebie w sobie, więc bądźcie dalej,
Teraz, tylko sobą dla mnie,
Jak kosaćce – irysy dziewczyny nad wodą.

 

 

 

 

 

 

Gra w podglądanie

Janusz Margański

 

„Każda książka musi się kiedyś skończyć, więc i ta również. Postawiwszy ostatnią kropkę, autor chciałby usprawiedliwiać się w nieskończoność” – pisał przed laty Jerzy Jarzębski zamykając „Grę w Gombrowicza”. Nie dane mu było jednak dopowiedzieć do końca słów usprawiedliwienia. 

 

 

 

 

 

 

Śp. Ksiądz Prałat Bolesław Przybyszewski

 

Uczony z powołania

Tadeusz Chrzanowski

 

Odeszła z naszego grona postać wybitna; skromna, nie wywyższająca się nigdy, a przecież górująca nad współczesnymi. Wysoki, masywny, ciężki, o głowie, która pasowałaby jak ulał do staroniderlandzkich portretów jego ukochanego Jana van Eyck, jak wizerunek kanonika Jorisa van der Paele z wotywnego obrazu Madonny w muzeum w Brugii.

 

 

 

 

 

O Paderewskim-kompozytorze na zakończenie obchodów jego Roku

 

Symfonia „Polonia”

Tomasz Cyz

 

Kompozytor, wirtuoz, pedagog, polityk, mówca, inspirator, fundator – twórcze życie Ignacego Jana Paderewskiego (1860–1941) zdaje się biec różnymi ścieżkami. Ale tak naprawdę kierowały nim tylko dwie nieustannie splatające się i dopełniające idee: muzyka i Polska.

 

 

 


 

 

FELIETONY

Terror, hipokryzja i co dalej

Stanisław Lem

 

 

Obejrzałem w telewizji duże fragmenty kasety, na której nagrano rozmowę bin Ladena z równie jak on brodatymi osobami.

 

W instrukcji-testamencie zamachowcy Atty przeczytać można, że po dokonaniu ludobójczego samobójstwa idzie się wprost do raju. W związku z tym jednak nie rozumiem, dlaczego zarówno jednooki mułła Omar, jak i sam bin Laden, zamiast z największą szybkością ruszyć naprzeciw tym, którzy do nich strzelają, niechętni raczej wydają się idei męczeństwa i śmierci. To są jakieś Himalaje obłudy!

 

 

Więcej: www.lem.onet.pl

 

 

 

 

 

Polityka informacyjna rządu

Marcin Król

 

Tak się to określa w żargonie władzy. A co to jest? Od czasu upowszechniania się instytucji rzecznika, nawet wójt miewa teraz rzecznika.

 

Wszyscy mają politykę informacyjna i rząd także. Jest to kompletna bzdura, gdyż rząd nie ma się co starać, by mieć politykę informacyjną, ani nam robić łaski, bo jest to jego psi obowiązek.

 

 

 

 

 

O wszystkim
 

Dwadzieścia lat później

Andrzej Dobosz

 

Dostałem zaproszenie przewodniczącego Stowarzyszenia Solidarité France Pologne, do udziału 13 grudnia w zgromadzeniu na paryskiej Esplanadzie Inwalidów nieopodal ambasady polskiej. Byłem tam oczywiście 13 grudnia 1981 wśród nieprzeliczonej rzeszy Polaków i Francuzów.

 

 

 

 

F

 

Dzwon

Małgorzata Musierowicz

 

Niewiele brakowało, a byłabym przegapiła spotkanie ze starym znajomym. Przyczyną było to samo, co zawsze w jego przypadku: od początku jakoś go lekceważyłam.

 

Znajomość ta zaczęła się w roku 1967. Byłam wtedy studentką Wydziału Malarstwa i Grafiki, a zarabiałam oprowadzaniem wycieczek. Delegacja twórców litewskich, z którą zwiedzałam poznańskie Muzeum Narodowe, odwdzięczyła mi się teką reprodukcji swojego najsławniejszego malarza. Tak właśnie poznałam Mikołaja Konstantego Čiurlionisa.

 

 

 

 

 

 

A mój syn
 

Pust' wsiegda budiet lieto

Jacek Podsiadło

 

A mój syn zaraził się w przedszkolu. Zaraził się modą na Ich Troje.

 

 

 

 

 

 

Votum separatum
 

„Radość wszystkiego stworzenia...”

Józefa Hennelowa

 

Czy to jest prawda? Śpiewamy tak w pastorałce, przywołując litanię ptaków, ale czy to raczej nie nasze własne złudzenie, podobne temu, które zrodziło legendę o zwierzętach mówiących ludzkim głosem właśnie w Noc Narodzenia? Mielibyśmy tacy być wspaniali, że „wszystko stworzenie” bodaj raz w roku uzyskuje przywilej porozumiewania się z nami – po naszemu. A naprawdę? Właśnie dostarczono do Sejmu setki tysięcy listów protestujących przeciw eksportowi koni na rzeź. WIĘCEJ

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nr 51-52, 23-30 grudnia 2001

Szczegółowe omówienie


Obraz tygodnia


Kronika religijna


Komentarze

Medytacja Biblijna

 

Liturgiczne czytania tygodnia

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl