LISTY





Kościół, cerkiew, ekklesia

Po podniesieniu przez Jana Pawła II dotychczasowych rzymskokatolickich administracji apostolskich w Rosji do rangi diecezji, mass media mówią o „katolickiej prowincji kościelnej w Rosji”, „diecezjach katolickich” lub „normalnych strukturach katolickich”. W sensie ścisłym, z pewnością za wyjątkiem Rzymu, nie ma czegoś takiego jak „struktury katolickie”. Wszędzie indziej istnieją (mogą zaistnieć) struktury, tworzących Kościół katolicki, Kościołów sui iuris: Kościoła rzymskokatolickiego i 21 Katolickich Kościołów Wschodnich. Decyzją papieża w Rosji powstały więc diecezje rzymskokatolickie i rzymskokatolicka prowincja kościelna, czyli metropolia.
W tym samym kontekście normą stało się używanie nazw typu: „Rosyjska Cerkwie Prawosławna” lub „Cerkiew”. W słownikach języka polskiego pierwsze znaczenie terminu „cerkiew” dotyczy architektury. Na drugim miejscu mówi się o „organizacji kościelnej” wyznania prawosławnego. Z kolei „Nowa encyklopedia PWN” odnośnie drugiego znaczenia słowa „cerkiew” pisze: „nazwa używana czasami (zwłaszcza dawniej) na określenie Kościoła prawosławnego”. Za to Encyklopedia Katolicka jednoznacznie stwierdza, że nazwa „cerkiew” była „w polskiej literaturze teologicznej używana do początku XX w. jako synonim organizacji hierarchicznej Kościoła prawosławnego”. Bogactwo terminów (kościół, cerkiew i pochodne) pozwala na precyzję w wielu dziedzinach, np. w architekturze, muzyce, sztuce. Stosowanie ich tam, gdzie chodzi o „organizację hierarchiczną” tragicznie podzielonej, niestety, rzeczywistości, której na imię ekklesia, jest wprowadzaniem jeszcze jednej linii podziału. Efektem bywa czasem coś na kształt kalamburu, jak w cytowanej przez Lektora („TP” nr 9/2002) recenzji książki Grzegorza Przebindy autorstwa Andrzeja de Lazari. Czytamy tam o braku „szans na porozumienie się Kościoła katolickiego z Cerkwią prawosławną, a tym bardziej na zjednoczenie Kościołów chrześcijańskich”. Chciałoby się wyrazić pragnienie, by na początku XXI w. nie wracano w Polsce do określeń, które według autorytatywnego źródła – Encyklopedii Katolickiej – należą do odległej przeszłości.


Ks. BOGDAN PAŃCZAK
(Lublin)






Pomóż kupić lek

Marcin Michalik ma 14 lat. Niedobór wzrostu i przewlekłe zapalenie wątroby typu C (stan po wyleczonym Wirusowym Zapaleniu Wątroby typu B) spowodowały, że Marcin przez rok musi zażywać RYBAWIRYNĘ. Potrzeba mu sześciu opakowań, które kosztują ponad 43 tys. zł. Lek ten jest pełnopłatny i nierefundowany dla dzieci przez Małopolską Regionalną Kasę Chorych. 
Wszystkim, którzy pomogliby zebrać potrzebną sumę, podajemy numer konta: 
PEKAO SA I o/Kraków
12401431 7007439 2700 401112 001 
„LIVER”, 
z dopiskiem „MARCIN MICHALIK”
Ofiarodawcom dziękują: Marcin z rodzicami oraz rada Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Chorym na Schorzenia Dróg Żółciowych i Wątroby „Liver” w Krakowie.






Pomoc dla Emilka

Jesteśmy rodzicami trzyletniego Emilka chorego na ostrą białaczkę limfoblastyczną. Obecnie przebywa on w Klinice Onkologii i Hematologii Dziecięcej CM UJ w Krakowie. Mimo wielu cierpień, które przeżywa na co dzień, jest dzieckiem pogodnym, pełnym energii i chęci życia. Obecnie czeka na przeszczep szpiku kostnego. Niestety nikt z rodziny nie może być dawcą, dlatego trwają poszukiwania dawcy spoza rodziny. Związanych z tym ogromnych kosztów nie jest w stanie pokryć całkowicie budżet państwa, dlatego zwracamy się do wszystkich ludzi dobrego serca z gorącą prośbą o pomoc w ratowaniu życia naszego synka. 
Wpłaty prosimy kierować na konto:
Fundacja Przyjaciół Dzieci z Chorobą Nowotworową „Wyspy Szczęśliwe” przy Klinice Onkologii i Hematologii Dziecięcej PAIP CM UJ w Krakowie, ul. Wielicka 265, 30-663. 
PKO BP I o/Kraków 
56 10202892 110020982
z dopiskiem: Emil Górski
Znając sytuację wielu polskich rodzin, nie liczymy na duże kwoty, jednak każdy grosz może pomóc w uratowaniu życia naszego synka. Kwoty wpłacane na konto fundacji podlegają odpisowi od dochodu przy rozliczeniu podatkowym. Za wszelkie wsparcie serdecznie dziękujemy.


EWELINA I WITOLD GÓRSCY 
(Balice k. Krakowa)





A głos myślom kłamie

Słychać zewsząd narzekania na czelny ton i prostacki język obrad sejmowych, rażący czułe uszy zwłaszcza od chwili, gdy pan Lepper ogłosił, że skończył się wersal. Nie podzielam takich opinii. Prostacki język? A skądże! Co mnie razi, to ezopowy charakter wielu wypowiedzi, ich styl, który nazwać można wręcz wyszukanym. Trzeba było sporo kunsztu, aby ukryć właściwą ich treść w meandrach formy... Dlatego sądzę, że warto z kolei nieco trudu poświęcić na rozszyfrowanie tych zawiłości i przetłumaczenie ich na język zrozumiały dla mas, o które oratorzy przecież tak dbają.
Oto kilka prostych przykładów tłumaczenia na zwykłą mowę tych stylistycznych figur, które najczęściej w parlamencie się słyszy.
Balcerowicz musi odejść! – znaczy po polsku – zapałki znów mają kosztować 1000 zł.
Nie tykać kodeksu pracy! – znaczy po polsku – bezrobotni do Syjonu (wzgl. do Syjamu)! Wrzodak for president.
Profesor Kieres kamienuje Polaków, bo jest obcy! – znaczy po polsku – swojski jest tylko Macierewicz. I w nikogo nie rzucił kamieniem. Ani teczką. 
Dodajmy lojalnie, że wspomniany tu pan Antoni Macierewicz nie w każdym calu przypomina pana ben Ladena, skądinąd semity, choć insynuuje to tygodnik „Wprost” (nr 10, dział „Kadry”). Różnica jest wyraźna: nasz rodak dał sobie obciąć tylko brodę.


Jerzy Pomianowski






Jak na wojnie

Zgadzam się z autorem tekstu „Próżnia pogimnazjalna” („TP” nr 8/2002), który krytykuje obecne zamieszanie w oświacie. Z dnia na dzień zobowiązano władze samorządowe do skonstruowania sieci szkół ponadgimazjalnych dla tegorocznych absolwentów. A szkoły do dzisiaj (koniec lutego) nie wiedzą, jak będzie wyglądać nauka w poszczególnych typach szkół, ani jak długo trwać. To wszystko dzieje się na sześć miesięcy przed rozpoczęciem przełomowego w oświacie roku szkolnego 2002/2003! A cóż powiedzieć o zdezorientowanych uczniach, nie dość, że pierwszych absolwentach gimnazjów, na których przećwiczono różne „innowacje” pedagogiczne, to jeszcze na koniec postawionych przed koniecznością dokonania wyboru opartego na danych probabilistycznych. Jak na wojnie!
Chyba bezpowrotnie stracono z oczu naczelną ideę wdrażanej reformy: objęcie jak największego grona młodzieży, jak najdłużej trwającym, zorganizowanym kształceniem ogólnym. Istniała szansa, by trwający prawie pół wieku układ: trzy czwarte uczniów kształcą szkoły zawodowe, a jedną czwartą licea ogólnokształcące, bezpowrotnie zburzyć. Dzisiaj wszyscy zdają sobie sprawę, że kilkuletnia nauka w szkołach zawodowych jest bezsensowna. Powinno stać się tak, jak proponuje Piotr Legutko: szkolnictwem zawodowym niech zajmą się wyłącznie przedsiębiorstwa. Tam najlepiej wiedzą, jakie kwalifikacje powinni posiadać pracownicy. Dopóki jest czas, należy zmienić pozbawione logicznego uzasadnienia decyzje ministerstwa. A że jest to możliwe, minister Krystyna Łybacka udowodniła, gdy w ciągu kilkunastu godzin zmieniła zdanie o tym, po której klasie uczniowie technikum mają zdawać maturę. 


J.D.
(Opole) 






Homo ludens 

„Przekrój” (nr 8/2002) opisuje historię Charlesa Mansona. Pięciokrotny morderca z Cielo Drive, skazany na dożywocie, odsiaduje wyrok zarabiając miliony dolarów na historii swojej zbrodni. Wydaje płyty, udziela wywiadów, zarabia na swoim wizerunku na koszulkach, plakatach i innych gadżetach. Ma swoją stronę internetową. Jest inspiracją dla muzyków i filmowców. Media ogłosiły go ikoną popkultury, a zdezorientowani dziennikarze przedstawiają go jako ekologa, kompozytora, guru Zła, a nawet krytyka systemu – społecznego oskarżyciela. Codziennie otrzymuje listy od wielbicieli. 
Starożytni mawiali: obyś żył w ciekawych czasach. Okazało się to przekleństwem. O istnieniu w ludzkiej świadomości decydują mass media. To one są potwierdzeniem naszego realnego istnienia. Zrobiliśmy zabawę z największych zbrodni, a co nie da się przerobić na grę, skazane jest na zapomnienie.
Johan Huyzinga pisał o ludycznym charakterze człowieka. Żyjemy po to, żeby się bawić. I były okresy, kiedy człowiek bawił się na całego, ale później następował okres pokuty i posypywania głów popiołem. Dzisiaj karnawał trwa cały rok, a nawet lata. Nie bawisz się, wypadasz z gry. Nie fascynują cię gwiazdy masowej wyobraźni, nie liczysz się. Trzecie milenium należy do tych, co umieją się bawić i śmiać ze wszystkiego, i do tych, którzy im tej rozrywki dostarczają.


IWONA STARTEK
(Biłgoraj)






Konkurs im. Wojaczka

Instytut Mikołowski ogłasza X edycję Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Rafała Wojaczka. Na konkurs należy nadesłać, do 27 kwietnia 2002 (decyduje data stempla pocztowego), cztery egzemplarze zestawu trzech niepublikowanych wierszy opatrzonych godłem, z dopiskiem na kopercie: Konkurs Poetycki. W dołączonej kopercie, z takim samym godłem, należy umieścić dane autora oraz kontaktowy numer telefonu lub adres poczty elektronicznej.
Adres organizatora: Instytut Mikołowski ul. 1 Maja 8/5 43-190 Mikołów woj. śląskie. Ogłoszenie wyników konkursu nastąpi 10 maja w siedzibie Instytutu. Bliższe informacje można uzyskać pod numerem: 0-32; 738 07 55.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl