O wszystkim

Dar

ANDRZEJ DOBOSZ

 

Zostałem hojnie obdarowany. Dar jest książką wielkiego formatu, liczącą 814 stron, o wadze dwu i pół kilograma. Od tygodnia czytam ją rozłożoną na stole, na którym zresztą zapanował niezwykły jak na mój stół porządek. Usunąłem z niego dziesiątki wydawnictw, które zwykle przeglądam lub próbuję czytać na przemian, rzadko zniechęcając się już po paru stronach, ale często również nie umiejąc oderwać się od lektury przed jej ukończeniem. Skupionemu obcowaniu z księgą „Prawda i pojednanie”, wydaną przez oficynę Rytm z okazji 80. rocznicy urodzin Władysława Bartoszewskiego oddaję się z głęboką radością, myśląc zresztą, że mam przed sobą jeszcze dalsze tygodnie tej lektury, do której z pewnością i później będę wracał.
Książka składa się z tekstów 78 autorów paru narodowości, wśród których jest 4 kardynałów – z Krakowa, Moguncji, Paryża i Wiednia, arcybiskup metropolita lubelski i jeszcze jeden biskup, koledzy jubilata, historycy, ambasadorowie, ministrowie i premierzy, Helmut Kohl, ale także inteligenci nie piastujący nigdy żadnych ważnych funkcji publicznych, jak Andrzej Biernacki. Sama lista ich nazwisk osiągnęłaby rozmiary felietonu. Niektórzy starają się, i to ze znacznym powodzeniem, opisać postać, rolę, charakter, formację duchową Bartoszewskiego. Nie chcąc zająć pół numeru „Tygodnika”, muszę oddalić pokusę przytaczania czy choćby streszczania tych nawzajem uzupełniających się charakterystyk, choć są one celne i zwięzłe. Zresztą wszystkie teksty w tym tomie wydają się krótkie z wyjątkiem jednego: materiałów do bibliografii prac W. B., liczącej do 31 grudnia 2001 – 1246 pozycji, których skrócony opis zajął 108 stron druku.
Serię szkiców portretowych rozpoczyna szczęśliwie świadectwo eseisty Mariana Bizana, wieloletniego współpracownika najpierw pani Zofii Bartoszewskiej w Państwowym Instytucie Wydawniczym, a w latach 1990-95 dyrektora Instytutu Polskiego w Wiedniu, w okresie gdy W. B. był tam ambasadorem. Bizan po 35 latach znajomości i przyjaźni opisuje po prostu Bartoszewskiego na co dzień, jego sposób rozmowy, zachowania się w gabinecie i na korytarzu urzędu. Z życzliwym rozbawieniem podsuwa właściwą tonację całości księgi, w której żadne najpoważniejsze słowa nie zabrzmią pusto.
Otworzyłem „Prawdę i pojednanie” w chwili, gdy niemal wszystkie świeższe wiadomości dotyczące Polski wydawały się ponure, jedna gorsza od drugiej. Ta lektura dodaje prawdziwie siły. Z jednej strony przypomina, że ktoś taki był od lat i wciąż jest wśród nas, stanowiąc wzór wprawdzie bardzo trudny do naśladowania, jednak zobowiązujący, i jednocześnie miarę pozwalającą ściśle oceniać ludzi i sprawy. Ponadto czytamy w tej książce nie tylko o samym Bartoszewskim. Wielu autorów nie mówi o nim wprost, lecz ofiarowuje mu to, co w tej chwili im samym wydaje się ważne lub godne opowiedzenia. I tak Robert Jarocki ogłasza tu fragment nie wydanych dotąd rozmów z mecenas Anielą Steinsbergową z lat 1987–88, a Andrzej Biernacki, pamiętając o określeniu dzieła Bartoszewskiego „1859 dni Warszawy” przez Aleksandra Gieysztora jako „kroniki konkretu” – publikuje spoczywającą w archiwum relację z lat wojny, autorstwa nieżyjącego krakowskiego historyka Józefa Mitkowskiego.
Mój urodzony we Francji i chodzący do francuskich szkół syn poznaje historię Polski w sposób intensywny, choć niesystematyczny. Słuchając naszych domowych rozmów zadaje pytania. Dwa wspomniane teksty pozwolą mu najlepiej zdać sobie sprawę, co się działo w Polsce w latach czterdziestych i pięćdziesiątych.
Zostałem egzemplarzem tej książki obdarowany osobiście. Nie widziałem jej w żadnej polskiej księgarni, choć Rytm
(01-180 Warszawa, ul. Górczewska 8, tel. 22/ 631 77 92) dysponuje jeszcze dwoma setkami egzemplarzy w cenie 94 zł (25 proc. rabatu dla księgarzy). Bardziej poręczne wydanie w mniejszych tomach byłoby szczęśliwym wydarzeniem.
„Darem, jaki Bóg ofiarowuje nam wszystkim, jest to, że możemy pochylać się w zamyśleniu nad biografiami tych naszych bliźnich, którzy w bogactwie życiowych doświadczeń potrafili ukazać, jak piękny duchowo może być współczesny Cogito – człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boga” – pisze z okazji tej rocznicy ks. arcybiskup Życiński.
Andrzej Dobosz

PS. W minionym tygodniu tytuł mego felietonu „Rozrzutność z oszczędności” został zniekształcony dziwnym przypadkiem.

Andrzej Dobosz

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl