„Kultura” i Wolna Europa

Marcin Król



Gdyby nie brzmiało to nazbyt patetycznie, można by powiedzieć, że zasady ideologiczne Jerzego Giedroycia i Jana Nowaka-Jeziorańskiego były następujące: ani lewica, ani prawica, tylko Polska.


Wymiana listów między Jerzym Giedroyciem a Janem Nowakiem-Jeziorańskim stanowi w znacznej części lekturę dla historyków epoki. Brak tu szczególnie pogłębionej refleksji, brak rozważań o charakterze historiozoficznym czy też filozoficznym. Nie dlatego, by obaj autorzy korespondencji nie ciekawili się takimi tematami, lecz dlatego, że akurat ich wzajemne stosunki układały się w taki sposób, taką przyjęły formę. Zdawali sobie zresztą doskonale sprawę, że reprezentują dwie najpoważniejsze i najbardziej wpływowe instytucje politycznej i kulturalnej emigracji, chociaż dysproporcja między potęgą finansową i liczbą odbiorców „Wolnej Europy” oraz „Kultury” była kolosalna. Jednak to oni decydowali wspólnie o bardzo wielu, najczęściej praktycznych sprawach, mających wielkie znaczenie dla wszystkich odmian ruchu opozycyjnego w Polsce.
Mimo że listy te zawierają stosunkowo niewiele wypowiedzi o charakterze ogólnym, warto zacytować dwie, dzięki którym natychmiast poznajemy temperament polityczny i roztropność obu wielkich ludzi. 16 marca 1955 roku Jan Nowak-Jeziorański pisze do Jerzego Giedroycia: „W programach naszych jak najstaranniej unikamy czegokolwiek, co mogłoby budzić fałszywe nadzieje lub rachuby na szybką wojnę. Niestety, nie mamy lekarstwa na nieuleczalne wishful thinking słuchaczy”. 8. sierpnia tego samego roku Jerzy Giedroyc pisze: „Zupełnie się z Panem zgadzam, że obecna sytuacja – choć politycznie dla nas fatalna – daje duże możliwości, mimo wszystko. Trzeba ją tylko prowadzić ofensywnie i nie bać się nowych metod.” Obaj zatem znakomicie zawsze zdawali sobie sprawę, z tego, co możliwe i jednocześnie w najbardziej trudnych i – wydawałoby się – tragicznych czasach starali się działać „ofensywnie”. 
Na czym polegało to działanie, jeśli nasze wnioski oprzemy tylko o lekturę listów? Przede wszystkim (poza kierowaniem radiostacją bądź wydawaniem pisma) na trosce o sytuację kultury w Polsce. Warto przy okazji zauważyć, że ani Giedroyc, ani Nowak-Jeziorański nigdy nie byli ludźmi kultury, ani też ludźmi przykładającymi do kultury szczególną wagę. To dopiero sytuacja w okresie stalinowskim i w późniejszych dekadach skłoniła ich do skierowania niemal całej uwagi na problemy kultury i na problemy ludzi tworzących kulturę. Ileż znajdziemy w listach wzmianek na temat pisarzy czy kompozytorów, czasem pierwszorzędnych, częściej – z dzisiejszej perspektywy – drugo- lub trzeciorzędnych, którzy jednak, jak się okazuje, stanowili najważniejszą grupę potencjalnego oporu lub tylko niezgody w ramach realnego socjalizmu w Polsce. Wielu czytelników już zapewne nie zna nazwisk tych postaci, które jednak dzięki temu tylko, że powodowały zakłócenie jednolitego wizerunku Polski, sprzyjały przechowaniu choćby odrobiny niezależności. Zainteresowanie nimi, a także troska wynikająca nie tylko z politycznej ciekawości, lecz także ze zrozumienia faktu, że wielu pisarzy i innych twórców kultury znajduje się w wyjątkowo trudnej sytuacji (nie tylko w kraju, ale i na emigracji), zaskakują, jeżeli zdamy sobie sprawę, że ani Giedroyc, ani Nowak-Jeziorański niemal nigdy nie podejmują tematów dotyczących ogólnej sytuacji komunizmu czy też tendencji wewnątrz obozu radzieckiego. Nie są i nie lubią być „kremlinologami”.
Zgadzają się bowiem, że walka o wolność w Polsce polega przede wszystkim na osiągnięciach konkretnych, a każdy, kto – świadomie lub nieświadomie – zdoła odebrać władzy chociaż odrobinę wolnego pola, jest godzien aprobaty i poparcia. Dlatego też, mimo że obaj mają swoje prywatne poglądy polityczne, i Giedroyc, i Nowak-Jeziorański nie kierują się nimi w ocenie sytuacji w kraju. Wyobrażam sobie, jak dziwacznym dokumentem musiał być dla nich obu sławny list Kuronia i Modzelewskiego z 1964 roku. List socjalistów, lekko trockizujących, ani przez moment nie wyobrażających sobie Polski jako kraju kapitalistycznego z gospodarką wolnorynkową, a takie było niezmiennie wyobrażenie i Giedroycia, i Nowaka-Jeziorańskiego. A jednak obaj, zgodnie, uznali ten list za niezwykle ważne wydarzenie i za duży krok ku wolności. 
Gdyby nie brzmiało to nazbyt patetycznie, można by powiedzieć, że zasady ideologiczne ich obu były następujące: ani lewica, ani prawica, tylko Polska. Byli, co dzisiaj jest takie rzadkie, przede wszystkim państwowcami. Wprawdzie idee takie głoszono już w redagowanych przez Jerzego Giedroycia w latach trzydziestych pismach „Bunt Młodych” i „Polityka”, ale być państwowcem w czasach, kiedy Polska jako państwo nie była samodzielna, nie było proste. Gdyby określenie to nie zostało zdeprawowane przez Bolesława Piaseckiego, wolno byłoby powiedzieć, że obaj posiadali „instynkt państwowy”, a Jan Nowak-Jeziorański wciąż uczy nas, na czym polega stawianie państwa na pierwszym miejscu. Na tym tle zrozumiała jest gorycz, z jaką Jerzy Giedroyc patrzył na wydarzenia w Polsce po 1989 roku i liczne krytyki do dzisiaj adresowane przez Jana Nowaka-Jeziorańskiego wobec wydarzeń politycznych w Polsce.
Wreszcie trzeba wspomnieć o tym, że potrafili się gwałtownie spierać. Jednak mimo sporów rozumieli, że ich pozycja zmusza ich do współpracy, że skoro są tak osamotnieni na emigracji w roztropności, a jednocześnie jednak tak potężni, to muszą podejmować inicjatywy wspólne i naradzać się nad wieloma sprawami, mimo że nie zawsze żywią do siebie ciepłe uczucia. Oto jeszcze jedna lekcja, która wynika z lektury tej tak ważnej książki. 
Dodajmy, że jest to pierwszy tom opublikowany na podstawie archiwów Jana Nowaka-Jeziorańskiego zdeponowanych w Ossolineum. Warto zadbać, by tomy następne zostały lepiej zredagowane, a przede wszystkim, by poziom przypisów spełniał elementarne normy.

JAN NOWAK-JEZIORAŃSKI, JERZY GIEDROYC: „LISTY 1952–1998”. Wybór, opr. i wstęp: Dobrosława Platt. Wrocław 2001, Ossolineum.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl