Centralizacja i odpowiedzialność

MARCIN KRÓL

 

Po kilku miesiącach rządzenia przez panującą nam koalicję widać już, na czym jej najbardziej zależy. W stosunkach międzynarodowych – na wejściu do Unii Europejskiej, a w stosunkach wewnętrznych – na podporządkowaniu sobie wszystkiego, co tylko podporządkować można. Od kultury i edukacji po prywatyzację i samorządy wszystko stopniowo jest zagarniane przez władzę. Państwo scentralizowane ma naturalnie pewne zalety. Łatwiej nim rządzić, a niektóre felery demokracji – jak na przykład wolne podejmowanie decyzji – zostają usunięte. Jeżeli jednak państwo scentralizowane jest silniejsze, co wcale nie jest pewne, to na pewno odpowiedzialność władzy jest większa. Przecież uporczywa walka koalicji z bankiem narodowym tak naprawdę wynika tylko z tego, że jest to jedyna instytucja w sferze władzy wykonawczej, która na razie w żadnym stopniu nie jest uzależniona od rządu. Jestem zwolennikiem możliwie daleko posuniętej decentralizacji, ale jeżeli państwo scentralizowane będzie skuteczne w rozwiązywaniu najpoważniejszych problemów społecznych i gospodarczych, to protestował nie będę. Co jednak stanie się, jeżeli scentralizowane państwo okaże się nieskuteczne, a prawdopodobieństwo takiego finału jest bardzo wysokie?
Kto i jaką poniesie karę? Kto poniesie karę za kolejną reformę zdrowia, jeżeli okaże się ona nieudana, kto poniesie karę za fajerwerki podatkowe, kto poniesie karę za zastój gospodarczy i za objęcie nomenklaturą wszystkich państwowych i samorządowych stanowisk? W normalnej sytuacji mówi się wtedy o odpowiedzialności politycznej i w następnych wyborach rządząca koalicja powinna ponieść porażkę? Jednak skoro już teraz widać, że liczne posunięcia tej koalicji są nieskuteczne i że rok zakończymy w sytuacji znacznie gorszej niż się zaczynał, to czy doprawdy państwo jest zabawka w rękach władzy, czy wolno dokonywać w nim eksperymentów, spowalniać prywatyzację i zwiększać bezrobocie zupełnie bezkarnie?
Nie wiemy naturalnie, jaka będzie sytuacja w najbliższych latach. Ale im więcej państwo nam zabiera i im większymi połaciami życia społecznego i gospodarczego chce rządzić, tym mniej jesteśmy zainteresowani uczestnictwem w podejmowaniu decyzji dotyczących nas samych i naszego najbliższego otoczenia. Innymi słowy, nie tylko władza centralna ponosi najwyższą odpowiedzialność, ale także władza lokalna. Zaś – w konsekwencji – rozliczenie z nieudanych rządów nie może się ograniczać do kartki wyborczej. Odpowiedzialność polityczna powinna polegać co najmniej na tym, że za wzięcie wszystkiego co się da pod swoją władze i za nieudolne jej wykonywanie, grozić powinien polityczny niebyt. W Polsce – moim zdaniem słusznie – nie dokonano dekomunizacji, jednak jeżeli tej koalicji nie uda się przy tak wielkiej władzy osiągnąć dobrych wyników, to powinna nastąpić kara dla całych obu post-komunistycznych partii. Obu, czyli SLD i PSL, bo o UP szkoda gadać. Kto może zasadzić taką karę? Tylko my wszyscy i tak jak ukaraliśmy AWS musimy postąpić z obecną koalicją, tym bardziej, że tak wiele chce zagarnąć. Uczyniła z Polski swój folwark, ale administratora, który jest nieudolny dziedzic wyrzuca raz na zawsze. A tym dziedzicem jesteśmy my wszyscy. Nie są to groźby, a tylko ostrzeżenia. Kto bierze tyle władzy, ten musi się liczyć z tym, że kara za niepowodzenie będzie bardzo surowa. 

 

 

 

 

 

do góry

 

© 2000 Tygodnik Powszechny
Szczegółowe informacje o Redakcji; e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl